Patryk Wieczorek: Będziemy walczyć do końca

Patryk Wieczorek
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus
14-03-2016 | 23:02

Autor: Tomasz J. Mucha

Z powodu licznych kontuzji Patryk Wieczorek został awaryjnie ściągnięty z wypożyczenia do Katowic i zagrał przeciwko Asseco Gdynia. Parkiet opuścił przedwcześnie, bo nabawił się...urazu.

TOMASZ J. MUCHA: Co się stało?
PATRYK WIECZOREK: Broniłem przeciwko Anthony’emu Hickeyowi i niestety, w pewnym momencie źle stanąłem. Zablokowałem nogę, a w tej samej chwili rywal lekko mnie popchnął i doszło do skręcenia stawu skokowego. Mam nadzieję, że to nic poważnego i będę mógł szybko wrócić do gry, bo dla mnie to doskonała okazja, by spędzić więcej czasu na parkiecie i pokazać się z jak najlepszej strony. Nawet jeśli będę musiał brać środki przeciwbólowe, chcę pomóc drużynie.

 

Liczba kontuzja w waszym zespole jest zatrważająca. Od kilku miesięcy cały czas ktoś się leczy. To tylko pech, czy może błędy w obciążeniach treningowych?
PATRYK WIECZOREK: Nie doszukiwałbym się jakichkolwiek błędów w przygotowaniu fizycznym zawodników. Jesteśmy bardzo dobrze przygotowani do rozgrywek, ale po prostu brakuje nam szczęścia. Taki uraz jaki mi się przytrafił jest tylko nieszczęśliwym wypadkiem i następstwem kontaktu fizycznego z przeciwnikiem. To może się zdarzyć w każdej chwili, każdemu zawodnikowi i nie ma nic wspólnego z przeciążeniem organizmu. Ten sezon pod względem kontuzji jest dla nas bardzo pechowy. Szczerze mówiąc nie przypominam sobie, by kiedykolwiek w drużynie było aż tyle urazów.

 

Do momentu przymusowego zejścia z parkietu spisywał się pan bardzo dobrze i trener Drażen Anzulovoć chwalił pana. Pokonać Asseco jednak się nie udało. Czego zabrakło: szczęścia, determinacji, czy umiejętności?
PATRYK WIECZOREK: Trudno powiedzieć. Przez cały mecz goniliśmy rywali i tuż przed końcem regulaminowego czasu gry udało się wreszcie doprowadzić do wyrównania. Wydawało się, że w dogrywce pójdziemy za ciosem i przechylimy szalę zwycięstwa na swoją korzyść. To jednak rywale zagrali z większą rozwagą i spokojem. Wykorzystywali szanse na zdobywanie punktów, podczas gdy nasza gra była chaotyczna.

 

Piąta porażka z rzędu praktycznie przekreśla wasze szanse na play off.
PATRYK WIECZOREK: Szczerze mówiąc nawet ostatnio nie spoglądałem na ligową tabele. Nawet jeśli te szanse będą tylko matematyczne, będziemy walczyć do końca. Chcemy sezon zakończyć w dobrym stylu, przede wszystkim pokazać charakter i wolę walki do samego końca. Bez względu na to z kim przyjdzie nam rywalizować, będziemy się bić o zwycięstwo.

 

Obecny sezon jest dla pana specyficzny. Zaczął go pan w MKS-ie, potem było wypożyczenie do pierwszoligowego AZS AWF Mickiewicz Rozmus Katowice, a teraz znów MKS. Takie przeprowadzki chyba nie wpływają najlepiej na formę?

PATRYK WIECZOREK: Nie miałem na to żadnego wpływu. Decyzję podejmowali działacze w porozumienie ze sztabem szkoleniowym. Skoro jednak w Dąbrowie Górniczej doszło do nagromadzenia urazów i zdecydowano się ściągnąć mnie z powrotem miałem świadomość, że może się to wiązać z szansą na regularne występy. W mojej sytuacji jest to obecnie najważniejsze. Tylko grając mam szansę na dalszy rozwój. Moim zadaniem jest dawać z siebie wszystko i czerpać z możliwości gry przeciwko bardziej doświadczonym i lepszym zawodnikom.