Z nowym trenerem na faworyta

Leszek Marzec w sobotę zadebiutuje na ławce JAS-FBG Zagłębia. Od razu czeka go wielkie wyzwanie, bo do Sosnowca przyjeżdża CCC Polkowice.

JAS-FBG Zaglebie Sosnowiec - 1KS Sleza Wroclaw
 fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Po przerwie na turniej finałowy Pucharu Polski Energa Basket Liga Kobiet wraca na parkiety. W Sosnowcu dojdzie do starcia drużyn, które spisują się poniżej oczekiwań, i w których ostatnio doszło do zmian szkoleniowców. W JAS-FBG Zagłębiu Mirosława Orczyka zastąpił Leszek Marzec. Przed dwoma laty - przez krótki czas - prowadził już „Jaski”, gdy Orczyk miał problemy zdrowotne. - Poszliśmy tą samą drogą. Wtedy ten wariant się sprawdził i mamy nadzieję, że teraz też zda egzamin. Leszek Marzec to bardzo doświadczony szkoleniowiec i liczymy, że zmieni mentalność zawodniczek, że do nich dotrze i jeszcze w tym sezonie nasza drużyna dostarczy kibicom sporo radości - mówi Marek Sałata, prezes sosnowieckiego klubu. - Przed sezonem wydawało się nam, że zespół stać będzie na walkę o play off. Teraz naszym planem jest spokojne utrzymanie w ekstraklasie.
Marzec ma 66 lat. W koszykówkę zaczął grać w AZS-ie Lublin, później występował m.in. w Polonii Bytom i Zagłębiu Sosnowiec. Jako trener prowadził męskie zespoły, m.in. Siarkę Tarnobrzeg, oraz żeńskie: ROW Rybnik, Odrę Brzeg i PTC Pabianice.
A co z dotychczasowym szkoleniowcem? - Cały czas ze sobą rozmawiamy. Nikt na nikogo się nie obraził. Chcemy z trenerem Orczykiem dalej współpracować i wykorzystać jego doświadczenie oraz wiedzę - wyjaśnia prezes Sałata.
Jeśli w Sosnowcu jest rozczarowanie, to co muszą czuć szefowie CCC. W Polkowicach w zespół zainwestowano mnóstwo pieniędzy. Sprowadzono zawodniczki z doświadczeniem w WNBA i trenera o uznanej renomie. Grek Georgios Dikaioulakos uchodzi bowiem za czołowego, o ile nie najlepszego, szkoleniowca w Europie. Liczono zatem na podbicie krajowych i europejskich parkietów. Co wyszło z tych planów? Polkowiczanki w Eurolidze już dawno straciły szansę na wyjście z grupy, w Pucharze Polski odpadły w półfinale, a w lidze przegrały już 5 spotkań i zajmują dopiero 3. pozycję. Oficjalnie Dikaioulakosa jeszcze nie zdymisjonowano, lecz w środowym meczu Euroligi z BC Castors Braine drużynę prowadził jego asystent, Karol Kowalewski. I on prawdopodobnie w sobotę zasiądzie na ławce CCC.
Mimo problemów, polkowiczanki pozostają zdecydowanymi faworytkami. Ich potencjał jest bowiem ogromny. Alysha Clark, Elina Dikeoulakou, Artemis Spanou, Temitope Fagbenle to zawodniczki, które w każdym silnym klubie europejskim znalazłyby miejsce. A przecież są jeszcze byłe i obecne reprezentantki Polski, jak Ewelina Gala, Magdalena Leciejewska czy Angelika Stankiewicz.

 

Z tej samej kategorii