Paweł Zmarlak: Satysfakcja jest!

Rozmowa z Pawłem Zmarlakiem, kapitanem GTK Gliwice

Asseco Gdynia - GTK Gliwice
 fot. Piotr Matusewicz  /  źródło: Pressfocus

Po raz pierwszy od 17 lat odbyły się koszykarskie derby województwa śląskiego. W starciu GK Gliwice z MKS Dąbrowa Górnicza nieoczekiwanie górą byli gliwiczanie, którzy wygrali 83:77. Jednym z jego bohaterów był Paweł Zmarlak, który rzucił 10 punktów oraz miał 4 zbiórki. Był to też dla niego szczególny mecz, bo zanim trafił do GTK przez siedem sezonów broni barw MKS-u, awansując z nim do ekstraklasy.

 

SPORT: Nie dość, że derby, to jeszcze spotkanie z byłym klubem. Zwycięstwo w takim spotkaniu smakuje podwójnie?
Paweł Zmarlak: Oczywiście! Obojętnie jak bym się zaklinał, że nie ma to żadnego znaczenia, gdzieś w podświadomości tkwi, że gram przeciwko byłemu zespołowi, w którym spędziłem wiele sezonów. Jednak nie było w tym żądnych negatywnych emocji. Mam ogromny sentyment do MKS-u i Dąbrowy Górniczej. Zresztą w tym mieście mieszkam na co dzień. Jednak nie ukrywam, satysfakcja jest. Chciałem po prostu zagrać dobry mecz, a że akurat padło na Dąbrowę... Próbuję wrócić do formy, bo początek sezonu nie by najlepszy w moim wykonaniu, a potem przyplątała się kontuzja. Najwyższy czas, by wrócić do dobrej gry.

 

Co zdecydowało o waszej wygranej?
Paweł Zmarlak: Zagraliśmy bardzo dobrą drugą połowę, zwłaszcza w defensywie. Straciliśmy w niej zaledwie 29 punktów. Rywale nie potrafili sobie poradzić z naszą agresją. To była chyba najlepsza nasza połowa w sezonie. Strasznie się cieszymy z tego sukcesu.

 

A kontuzja Aleksandra Mladenovicia, który wam napsuł sporo krwi, nie miała znaczenia?
Paweł Zmarlak: Nie patrzę na to w ten sposób. MKS ma tylu znakomitych zawodników, że zejście jednego czy dwóch nie powinno wpłynąć na postawę drużyny. W naszej też nie do końca wszyscy są zdrowi. Na to akurat w ogóle nie zwracaliśmy uwagę.

 

Meczem z MKS-em Dąbrowa Górnicza zapoczątkowaliście serię dziewięciu meczów we własnej hali. To zwycięstwo to dobry prognostyk przed kolejnymi wyzwaniami?
Paweł Zmarlak: Miejmy nadzieję, że tak będzie. Najważniejsze, że dobrze zaczęliśmy tę serię. Powinniśmy nabrać pewności siebie. Najgorzej, gdybyśmy przegrali, bo wtedy z każdym kolejnym meczem presja by rosła.

 

Z tej samej kategorii