Dokąd zajedzie biało-czerwona szarża? Rozpoczyna się Eurobasket!

Polska - Portugalia
 fot. Piotr Kieplin  /  źródło: Pressfocus

Amerykańska myśl trenerska, świetna atmosfera w kadrze i fantazja młodych gwiazd - czy to wystarczy, by Polacy wreszcie zawojowali Europę?

W ostatnich latach mieliśmy niezłych koszykarzy – Marcin Gortat, Maciej Lampe, Cezary Trybański, David Logan, Michał Ignerski czy Thomas Kelati – ale na grę reprezentacji się to nie przekładało. Więcej było rozczarowań niż radości, zwłaszcza w 2009 roku, gdy Polska była gospodarzem EuroBasketu, oraz dwa lata później, gdy sukces mieli zapewnić Gortat z Lampem.

 

Będzie to szósty z rzędu występ biało-czerwonych w EuroBaskecie. Najlepszym wynikiem od 20 lat pozostaje osiągnięcie z 1997 roku z Barcelony, gdzie zespół trenera Eugeniusza Kijewskiego wywalczył 7. miejsce. Ostatnie medale Polaków to odległa historia - lata 60. XX wieku (srebro w 1963 we Wrocławiu, dwa razy brąz: w Moskwie 1965 i Helsinkach przed 50 laty) i epoka, zmarłego przed rokiem, trenera Witolda Zagórskiego.

 

Coś drgnęło

Czy w Helsinkach wreszcie uda się przełamać złą passę? Apetyty znów są rozbudzone, bo odkąd w 2014 roku zespół przejął amerykański szkoleniowiec Mike Taylor w grze biało-czerwonych coś drgnęło. To, że mają potencjał, pokazały mistrzostwa Europy sprzed dwóch lat. I nie o wynik chodzi, bo w walce o ćwierćfinał przegrali z Hiszpanią, ale o styl.

 

Nie załamywali się po kilku nieudanych akcjach, ale do końca walczyli o zwycięstwo. Nawet bardzo mocna Francja musiała się sporo natrudzić, by złamać ich opór. - Mogę powiedzieć, że mamy głęboki, wysokiej jakości skład. Trzeba wierzyć w tych chłopców i nie przestawać pracować nad tym, by stworzyli najlepszą ekipę - podkreśla Mike Taylor.

 

Grupa śmierci

W Helsinkach o dobry wynik, a takim byłby awans do ćwierćfinału, wcale nie będzie łatwo. Polacy trafili bowiem do bardzo trudnej grupy. Zmierzą się - kolejno - ze Słowenią, Francją, Grecją, Finlandią i Islandią.

 

- Trafiliśmy chyba do najtrudniejszej grupy. Mamy trzy bardzo mocne ekipy i do tego gospodarza. Pierwszy mecz jest zazwyczaj najważniejszy z tego względu, że jeszcze buzują emocje, jeszcze coś można wymyślić przeciwko rywalom. Nie można go porównywać z innymi spotkaniami, które z nimi odbyliśmy. Inny czas, inni zawodnicy, więc absolutnie nie ma znaczenia, co było kiedyś. Słowenia to silna drużyna, posiadająca bardzo dobrych zawodników. Jej gra będzie się opierać na Dragiciu. Ostatnio na czołową postać w drużynie wyrasta Doncić. Ale musimy walczyć. Ćwierćfinał z pewnością nas zadowoli - mówi Łukasz Koszarek, najbardziej doświadczony gracz naszego zespołu, który brał już udział w sześciu mistrzostwach Europy. - I wreszcie chciałbym w nich odnieść dużo większy sukces niż do tej pory – dodaje.

 

Młode wilki

W tegorocznym EuroBaskecie w naszej drużynie zabraknie dwóch doświadczonych podkoszowych, którzy w ostatnich latach stanowili jej filary - Marcina Gortata oraz Macieja Lampego. Ten pierwszy dwa lata temu zakończył reprezentacyjną karierę, Lampe nie zdążył dokończyć rehabilitacji i wrócić do formy po kwietniowej operacji biodra.

 

Pod koszem ciężar gry ma więc spoczywać na barkach najmłodszego w ekipie, 23-letniego Przemysława Karnowskiego. To nadzieja naszej koszykówki. Ostatni sezon miał znakomity. W barwach Gonzagi doszedł aż do finału Ligi Uniwersyteckiej NCAA, będąc czołowym środkowym całej ligi. Do NBA nie udało mu się na razie dostać, ale w nowym sezonie grał będzie w uchodzącej za najsilniejszą w Europie lidze hiszpańskiej, w MoraBanc Andora.

 

Pod koszem wspierać go mają bardziej doświadczeni Damian Kulig i Adam Hrycaniuk. - Nasz styl gry to zespołowość. Pokazaliśmy w turnieju (w Legionowie, ostatnim sprawdzianie przed ME - przyp. red.), że umiemy dzielić się piłką. To cieszy, bo musimy siebie szukać nawzajem. Myślę, że jesteśmy dobrze przygotowani - powiedział Karnowski.

 

Innym „młodym” filarem biało-czerwonych jest Mateusz Ponitka, kolejny obok Karnowskiego wicemistrz świata U-17 z 2010 roku. I choć ma 24 lata, nie boi się brać odpowiedzialności na siebie.

 

Czterech gospodarzy

Mistrzostwa, podobnie jak te sprzed dwóch lat, odbędą się w czterech państwach. Faza grupowa rozegrana zostanie w Finlandii (z udziałem Polski), Izraelu, Rumunii i Turcji. W Stambule będą też rozgrywane spotkania fazy pucharowej, czyli od 1/8 finału. Drugi raz z rzędu w czempionacie Starego Kontynentu zagrają 24 ekipy przydzielone do czterech grup. Po cztery z każdej awansują do fazy pucharowej. Będą to ostatnie ME w cyklu dwuletnim. Wynika to z nowej strategii Międzynarodowej Federacji Koszykówki, która wprowadziła zmiany w systemie kwalifikacji do mistrzostw świata (najbliższe w 2019 r.) oraz igrzysk olimpijskich (najbliższe Tokio 2020).

 

Znowu Hiszpania?

Faworytów zawodów nie trudno wskazać. Najwięcej szans eksperci dają obrońcy tytułu, Hiszpanii. Prowadzona przez Sergio Scariolo, który sięgał z ekipą po złoto w 2009 w Katowicach, 2011 w Kownie i 2015 w Lille, ma w składzie słynnych braci Gasol - Pau (San Antonio Spurs) i Marca (Memphis Grizzlies), 37-letniego Juana Carlosa Navarro z FC Barcelona oraz pięciu innych graczy z NBA. Także piątka: Pau Gasol (siódmy występ w ME, z każdego poprzedniego wracał z medalem), Sergio Rodriguez (Philadelphia 76ers), Willy Hernangomez (New York Knicks), Fernando San Emeterio i Guillem Vives (obydwaj Valencia Basket) pamięta smak złota sprzed dwóch lat z Lille.

 

Rywalami trzeciej drużyny igrzysk w Rio de Janeiro w walce o złoto powinni być wicemistrzowie olimpijscy Serbowie (mimo absencji kontuzjowanego rozgrywającego Milosa Teodosicia), trzeci w ostatnich ME Francuzi (choć bez Tony'ego Parkera i środkowego Rudy'ego Goberta), wicemistrzowie Europy Litwini oraz Turcy, którzy jako gospodarze w 2001 r. zdobyli srebrny medal ME.

 

W składzie gospodarzy fazy finałowej jest naturalizowany Amerykanin, mistrz Euroligi z Fenerbahce Stambuł Bobby Dixon, który karierę na parkietach Europy rozpoczynał w... Polpaku Świecie.

 

Mecze Polaków na Eurobaskecie 2017

Czwartek, 31 sierpnia
Słowenia – Polska (12.45)

Sobota, 2 września
Polska – Islandia (12.45)

Niedziela, 3 września
Finlandia – Polska (19.00)

Wtorek, 5 września
Polska – Francja (15.30)

Środa, 6 września
Grecja – Polska (16.30)

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~Kibic Użytkownik anonimowy
~Kibic :
No photo~Kibic Użytkownik anonimowy
Dalszy ciąg jak nie siatkówka to teraz koszykówka dlaczego gdzie gramy robimy tylko wstyd kibicom
31 sie 13:55
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii