MKS nie dał rady Rosie. Komplikuje się sytuacja dąbrowian

MKS Dabrowa Gornicza - Rosa Radom
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Przez 15 minut dąbrowianie grali znakomicie i prowadzili z Rosą Radom już 12 punktami. Dobrej dyspozycji nie utrzymali do końca.

Jeszcze nie tak dawno wydawało się, że wicemistrzów Polski z Radomia w ogóle może zabraknąć w play offie. Drużyna spisywała się słabo, a do tego wciąż targana była zmianami personalnymi. Ostatnio jednak kryzys ma za sobą - wygrała pięć spotkań z rzędu i znów zaczęła się liczyć w walce o czołową ósemkę. Dąbrowianie z kolei grają w kratkę. Gdy po pokonaniu Stelmetu BC Zielona Góra, wydawało się, że złapali rytm i już kroczyć będą od zwycięstwa do zwycięstwa, zaliczyli przed tygodniem wpadkę u siebie z BM Slam Stalą Ostrów Wlkp. I także, jak Rosa, nie są pewni gry w drugiej części sezonu.

 

Sposobem dąbrowian na zdobycie Radomia miały być agresywna obrona na całym parkiecie i rzuty z dystansu. I początkowo świetnie im to wychodził. W pierwszych minutach imponował Piotr Pamuła. W dwóch pierwszych akcjach trafił wie „trójki’, w trzeciej był faulowany przy rzucie za trzy punkty i po 3 minutach miał na koncie aż 9 „oczek”. Z czasem do jego poziomu dostosowali się też koledzy. Od razu pojawił się efekt na tablicy wyników. W 14 minucie goście wygrywali już 31:19. – Zaczęliśmy za miękko w obronie – ocenił Filip Zegzuła, rozgrywający Rosy.

 

Radomianie zmienili system obrony, z indywidualnego na strefę. I to był strzał w 10. Dąbrowianie kompletnie się pogubili. Niecelnie podawali, stracili skuteczność i nadziewali się na kontry. Od stanu 34:23 stracili 16 punktów z rzędu! Bohaterem gospodarzy był Zegzuła. W sobotę w drużynie rezerw rzucił 31 punktów, a wczoraj swoimi akcjami napędzał grę pierwszej drużyny. Nei tylko świetnie rozgrywał, ale też trafił kilka ważnych „trójek”, podcinając skrzydła gościom.

 

W przerwie meczu dąbrowianie doszli do siebie. Po wznowieniu gry ruszyli do odrabiania strat. Dwoili się i troili Kerron Johnson oraz Byron Wesley. Dzięki nim przyjezdni zdołali nawet powrócić na prowadzenie (57:55), ale długo się z niego nie cieszyli. Ich agresywny styl miał bowiem też ujemne strony. Często faulowali, a do tego kosztował ich mnóstwo sił. Na przełomie trzeciej i czwartej kwarty dopadł ich kryzys. Gospodarze znów „odskoczyli”, nawet na trzynaście punktów. Przyjezdni co prawda starali się jeszcze odmienić losy rywalizacji, zbliżyli się na cztery punkty, ale to wszystko na co ich było stać.

 


ROSA RADOM – MKS DĄBROWA GÓRNICZA 90:85 (16:22, 28:18, 23:22, 23:23)

RADOM: Witka 16 (4x3), Zyskowski 11 (2x3), Szymkiewicz 8 (1x3), Sokołowski 19 (2x3), Jackson 12 – Jeszke, Adams 3, Zegzuła 15 (4x3), Zajcew 6, Stanios. Trener Wojciech KAMIŃSKI.

DĄBROWA GÓRNICZA:  Johnson 19 (1x3), Wislon 11 (1x3), Pamuła 16 (3x3), Wołoszyn 4, Parzeński 2 – Wesley 15, Szymański 9 (1x3), Kowalenko 7 (1x3), Kucharek 2, Piechowicz. Trener Drażen ANZULOVIĆ.

Z tej samej kategorii