Wszystko pod kontrolą mistrza

Stelmet Zielona Góra w pewnym stylu wywalczył Puchar Polski. Mistrzowie kraju cały czas kontrolowali przebieg wydarzeń w finale i byli zespołem wyraźnie lepszym od Anwilu Włocławek. Nasi reprezentanci, czyli MKS Dąbrowa Górnicza uległ wcześniej 73:67 Anwilowi Włocławek i finał nie był dla nich.

Anwil - Stelmet
 fot. Piotr Kielpin  /  źródło: Pressfocus

W finale wyjściowym ustawieniem zaskoczył Artur Gronek, który w pierwszym składzie dokonał aż trzech roszad. To sprawiło kłopoty Anwilowi i to Stelmet rozpoczął mecz od 6:0. W końcu jednak włocławianie dostosowali się do zaistniałej sytuacji i zaczęli punktować. Po trafieniu Jamesa Washingtona objęli nawet prowadzenie (7:6). Zielonogórzanie mieli problemy z rzutami z dystansu i pozostało im jak najczęstsze dogrywanie piłki pod kosz. Tam dobrze radził sobie Djurisić i Adam Hrycaniuk, co ostatecznie pozwoliło wygrać im kwartę (14:13). To nie był jednak koniec ich dobrej dyspozycji, bo po dwóch celnych rzutach wolnych Karola Gruszeckiego przewaga wzrosła do ośmiu „oczek” (21:13). Włocławianie próbowali odrabiać straty rzutami z dystansu, ale te nie wpadały do kosza. Co gorsza, równie słabo zawodnicy Igora Milicicia prezentowali się na linii rzutów wolnych. W pierwszej połowie spudłowali aż 6 z 10 prób. Dzięki drugiej „trójce” Thomasa Kelatiego mistrzowie Polski schodzili na przerwę z 7-punktowym zapasem (30:23).
Po przerwie Stelmet postawił na sprawdzone w tym dniu rozwiązanie, czyli dogrywanie pod kosz. A kiedy przebudził się także Koszarek i trafił zza łuku (35:23), szkoleniowcowi Anwilu nie pozostało nic innego jak poprosić o przerwę na żądanie. Włocławianie postawili wszystko na jedną kartę, zaczęli agresywnie bronić i początkowo zaczęło przynosić to pożądany skutek. Zaczął w końcu punktować wcześniej nieskuteczny Josip Sobin, zza linii 6,75 m trafił Paweł Leończyk, a po dwóch celnych rzutach wolnych Washingtona obie drużyny dzieliło już tylko siedem „oczek” (35:42). Tym razem zareagował Artur Gronek, a po krótkiej reprymendzie dwa razy z narożnika boiska trafił Armani Moore i mistrzowie Polski znów kontrolowali sytuację na parkiecie (51:37). Nadal niezwykle aktywny był Washington, ale osamotniony w swoich poczynaniach nie był w stanie nawiązać walki z plejadą świetnych zawodników w szeregach Stelmetu. Kiedy kolejne „trójki” dołożyli rozgrywający drugi mecz w barwach zielonogórskiego klubu Jarosław Mokros oraz Djurisić (57:44), stało się jasne, że tego dnia wicelider ekstraklasy nie pozwoli się pokonać. W końcówce czwartej kwarty błysnął jeszcze Koszarek najpierw popisując się wejściem pod kosz, a następnie blokując rzut Michała Chylińskiego, czym zasygnalizował chęć otrzymania miana najlepszego zawodnika turnieju. Tak też się ostatecznie stało, a Stelmet po dwóch latach po raz drugi zdobył Puchar Polski.

 

STELMET BC ZIELONA GÓRA - ANWIL WŁOCŁAWEK 79:57 (14:13, 16:10, 21:14, 28:20)


ZIELONA GÓRA: Florence 5 (1x3), Zamojski 3, Moore 10 (2x3), Mokros 3 (1x3), Djurisić 12 (1x3) - Gruszecki 12 (1x3), Kelati 8 (2x3), Koszarek 8 (1x3), Dragicević 7, Hrycaniuk 6, Zywert 5 (1x3), Majchrzak. Trener Artur GRONEK.
WŁOCŁAWEK: Łączyński 6 (2x3), Chyliński, Jaramaz 6 (1x3), Dmitriew 8 (1x3), Sobin 8 - Washington 15 (2x3), Leończyk 11 (1x3), McCray 2, Młynarski 1, Komenda. Trener Igor MILICIĆ.
MVP TURNIEJU: Łukasz KOSZAREK.

 

Z tej samej kategorii