Dąbrowianie liczą na punkty w Toruniu

Runda zasadnicza szybko zbliża się do końca. Koszykarzom MKS-u pozostały do rozegrania tylko cztery mecze, ale wciąż nie mogą być pewni udziału w drugiej części sezonu, w której wystąpi osiem najlepszych drużyn. Na razie z dorobkiem 44 pkt zajmują siódmą pozycję, ale rundę zasadniczą mogą równie dobrze skończyć na czwartym miejscu, jak i... dwunastym.

MKS Dabrowa Gornicza - King Wilki Morskie Szczecin
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Dlatego każdy mecz jest dla nich na wagę złota. - Walka o play off zawsze jest intensywna. Musimy dać z siebie absolutnie wszystko w każdym kolejnym meczu, aby osiągnąć ten cel - przyznał Kerron Johnson, rozgrywający MKS-u.

 

Przed dąbrowianami już dzisiaj - na zakończenie 27. kolejki - kolejne wyzwanie. W Toruniu - mieście pierników - zmierzą się z czwartym w tabeli i pewnym już udziału w play offie Polskim Cukrem. Faworytami nie są, ale nie stoją na straconej pozycji, choć przed własną publicznością przegrali 59:65.


Torunianie zatracili początkowy impet, gdy seryjnie wygrywali i przewodzili ligowej stawce. Obecnie grają w kratkę - przytrafiło im się kilka bolesnych wpadek. Ponieśli porażki choćby ze znacznie niżej notowanymi AZS Koszalin i Treflem Sopot. We własnej hali są jednak bardzo groźni. Z czternastu spotkań wygrali aż dwanaście. Co nie znaczy, że nie można ich pokonać. W ostatni weekend bardzo blisko tej sztuki byli gracze Asseco Gdynia. Jeszcze na 8 sek. przed końcem regulaminowego czasu wygrywali 91:86. Gospodarze zaskoczyli jednak ambicją i determinacją. Zdołali doprowadzić do dogrywki i w niej przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść.

 

Tyle szczęścia nie mieli natomiast w starciu z Kingiem Szczecin, które przegrali aż 65:87. Z kolei dąbrowianie przed tygodniem odprawili szczecinian z kwitkiem, prezentując w trzeciej kwarcie wyborną formę.
Trener Anzulović przed dzisiejszym spotkaniem ma sporo problemów. Piotr Pamuła od dłuższego czasu zmaga się z kontuzją. Gra, ale praktycznie nie trenuje. A to kluczowy zawodnik, w każdej chwili straszący rzutem z dystansu. Na drobne urazy narzekają też Witalij Kowalenko i Marcin Piechowicz.

 

Z tej samej kategorii