MKS Dąbrowa Górnicza gra o przedłużenie nadziei

Stelmet BC Zielona Gora vs MKS Dabrowa Gornicza
 fot. Piotr Jedzura  /  źródło: Pressfocus

Dąbrowianie do tej pory w ekstraklasie z ekipą z Ostrowa Wlkp. jeszcze nie wygrali. Najwyższy czas przełamać fatalną passę, bo kolejna porażka oznaczać będzie pożegnanie z play offem.

Do tej pory MKS z BM Slam Stalą grał w elicie sześć razy. Dwa z tych spotkań odbyły się w poprzednim sezonie, a cztery kolejne już w tegorocznych rozgrywkach, w tym dwa ostatnie w play offie. Za każdym razem górą byli ostrowianie, choć akurat w ostatnim meczu koszykarze MKS-u byli już naprawdę blisko. Jeszcze na 2,5 minuty przed końcową syreną prowadzili różnicą siedmiu punktów i wszystko wskazywało na to, że odniosą niezwykle cenne zwycięstwo. Ich plany pokrzyżował duet Marc Carter - Shawn King. Ten pierwszy, w drugiej części rozgrywek spisuje się wybornie i to głównie dzięki niemu koszykarze Emila Rajkovicia są w komfortowej sytuacji po dwóch pierwszych potyczkach. Z kolei King, który został uznany MVP sezonu zasadniczego, pod nieobecność kontuzjowanego Jakuba Parzeńskiego nie ma godnego siebie rywala w strefie podkoszowej. Stara się jak może przeszkadzać mu Laimonas Chatkevicius, ale brakuje mu odpowiedniej siły i umiejętności.


Dla trenera MKS-u Drażena Anzulovicia, uraz Parzeńskiego to jeden z trzech najważniejszych problemów przed dzisiejszym spotkaniem. Lukę po nim próbują wypełnić Witalij Kowalenko i Jeremaiah Wilson, ale podobnie jak w przypadku Litwina, nie mają odpowiednich parametrów fizycznych, by skutecznie przeciwstawić się potężnemu Amerykaninowi. Kolejnym problemem przed jaki staje chorwacki szkoleniowiec jest znalezienie sposobu na zatrzymanie Cartera. W dwóch ostatnich meczach wchodzący z ławki rezerwowych koszykarz zdobył łącznie aż 51 punktów, w dodatku na bardzo wysokiej skuteczności 69%. Z drugiej strony Carter bardzo dobrze też broni, co najlepiej widać po osiągnięciach statystycznych zawodników MKS-u. Póki co, zupełnie nie sprawdza się w roli egzekutora Piotr Pamuła, który w rywalizacji z BM Slam Stalą nie zdobył jeszcze ani jednego punktu! Jakby tego było mało, do niedawna najlepszy strzelec dąbrowian oddaje bardzo mało rzutów.


Wreszcie ostatnią kwestią, z która musi się uporać sztab szkoleniowy drużyny z Zagłębia Dąbrowskiego jest powstrzymanie Aarona Johnsona. Niezwykle energetyczny zawodnik momentami wydaje się zbyt chaotyczny, ale w tym szaleństwie jest metoda. Po pierwsze wymusza sporo przewinień, a po drugie jest bardzo uniwersalny. W pierwszym spotkaniu występował bardziej w roli egzekutora, z kolei w drugim wcielił się w rolę wykonującego kluczowe podania. Na swoim koncie zapisał aż 13 asyst, z tego kilka do wcześniej wspomnianych Cartera i Kinga.


Wyraźnie widać więc, że o obliczu ostrowian w play off w głównej mierze decydują Amerykanie, a doświadczeni Polacy jak chociażby Szymon Szewczyk czy też Łukasz Majewski stanowią dla nich tylko wsparcie. Z pozoru również dąbrowianie mają w swoich szeregach obcokrajowców mogących mieć wydatny wpływ na końcowy rezultat, ale dotychczas brakuje w ich występach regularności. Nie można mieć większych pretensji do motoru napędowego MKS-u, Kerrona Johnsona, który poniżej pewnego poziomu nie schodzi, ale już i Wilson i Byron Wesley czy nawet grający z konieczności Chatkevicius dobre występy przeplatają słabszymi. Ta sama przypadłość tyczy się Polaków i w zasadzie tylko Witalij Kowalenko, który kilka dni temu otrzymał polskie obywatelstwo, spisuje się na miarę oczekiwań.

 

MKS Dąbrowa Górnicza - BM Slam Stal Ostrów Wlkp., środa, godz. 17.45

 

Z tej samej kategorii