Dąbrowianie we Włocławku chcą zmazać plamę

MKS - Anwil
 fot. Piotr Kieplin  /  źródło: Pressfocus

Gdy koszykarze z Dąbrowy Górniczej występują we własnej hali, niewielu może się z nimi równać. Na wyjazdach jednak tracą wiele ze swojej wartości. Grają bojaźliwie i popełniają mnóstwo błędów. Potrafili wygrać jedynie ze słabiutką Siarką Tarnobrzeg i przeżywającymi ogromne kłopoty organizacyjne Energą Czarnymi Słupsk.

W ostatniej kolejce dąbrowianie przegrali w Gdyni z Asseco. Na własne zresztą życzenie, bo na niespełna minutę przed końcem prowadzili aż 9 punktami (82:73)! Decydujące o porażce punkty stracili równo z końcową syreną.


Dąbrowianom zmazać plamę z Gdyni będzie bardzo trudno. Nie dość, że znów muszą grać na wyjeździe, to jeszcze dzisiaj przychodzi im się mierzyć z Anwilem Włocławek (godz. 18.00). To drużyna o medalowych ambicjach i ma taki potencjał. Trener Igor Milicić, ma w kim wybierać. Do czołowych postaci zespołu należą byli reprezentanci Polski, Paweł Leończyk i Michał Chyliński, chorwacki środkowy Josip Sobin, Serb Nemanja Jaramaz oraz Amerykanie, Tyler Haws i Toney McCray. Ostatnio zespół został jeszcze wzmocniony kolejnym graczem zza oceanu Jamesem Washingtonem. Zadebiutował przed tygodniem w starciu z King Szczecin i zbytnio nie błyszczał. Zdobył punkt i miał cztery asysty.


Anwil ostatnio prezentuje bardzo wysoką formę. Wygrał cztery spotkania z rzędu i awansował na trzecią pozycję w tabeli. Przed własną, fanatyczną publicznością jest bardzo mocny. Zwyciężał w siedmiu z ośmiu meczów. Przegrał jedynie z PGE Turowem Zgorzelec.


Dąbrowianie rywali się jednak nie boją. Są wściekli za porażkę z Asseco i liczą, że we Włocławku się odkują. Zresztą na kolejne wpadki nie bardzo mogą sobie pozwolić. Celem zespołu jest awans do play offu, czyli na koniec rundy zasadniczej muszą zająć miejsce w czołowej ósemce. Na razie są na ósmej pozycji. Ale przegrana z Anwilem może spowodować, że spadną nawet na 11. miejsce.

 

Z tej samej kategorii