W Sosnowcu chcą dwie Polki i trzy Amerykanki

JAS-FBG Zaglebie Sosnowiec - 1KS Sleza Wroclaw
 fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Dwie krajowe zawodniczki cały czas na parkiecie, młoda Polka w drugiej kwarcie, liga dla rezerwowych oraz trzy Amerykanki - to oficjalne stanowisko sosnowieckiego klubu w sprawie liczby zagranicznych zawodniczek.

W Basket Lidze Kobiet od kilku lat obowiązuje przepis o co najmniej dwóch koszykarkach posiadających status zawodniczki miejscowej, które cały czas muszą przebywać na parkiecie. W kadrze każdego zespołu mogą być nie więcej niż trzy koszykarki posiadające obywatelstwo państwa, którego federacja narodowa nie jest zrzeszona w FIBA Europe. Zwykle są to Amerykanki. Te obostrzenia nie wszystkim się jednak podobają, dlatego Polski Związek Koszykówki zapytał się kluby, czy są za zmianą przepisów.


- Nasze oficjalne stanowisko jest takie: dwie Polki w każdej chwili na parkiecie, w zespole do trzech zawodniczek spoza federacji narodowych nie zrzeszonych w FIBA Europe, nakaz gry w drugiej kwarcie dla młodej Polki (do lat 23) oraz liga dla rezerwowych – wyjaśnia Mirosław Orczyk, trener sosnowieckiego zespołu.


Takie rozwiązania godzą interesy wszystkich: reprezentacji Polski oraz silniejszych i słabszych klubów, a co najważniejsze wcale nie niosą za sobą zbytnich obciążeń finansowych. - Nakaz gry w jednej kwarcie – oczywiście może grać dłużej – dla Polki do lat 23 powinien wpłynąć pozytywnie na rozwój tych dziewczyn i całej polskiej koszykówki. Wymusi na nich większe zaangażowanie na treningach, a na szkoleniowcach większe zainteresowanie nimi. Teraz takie koszykarki zwykle cały mecz siedzą na ławce rezerwowych, a na mecze jadą jak na wycieczkę. Po wprowadzeniu naszego rozwiązania od ich postawy może zależeć wynik. Z kolei liga dla rezerwowych spowoduje, że koszykarki, które nie mieszczą się w pierwszym składzie, będą mogły grać. Sam trening bowiem nie zastąpi meczów. Byłby to też świetny sposób na ogrywanie się młodych zawodniczek - twierdzi Orczyk.


Zdaniem szkoleniowca, przepis o trzech Amerykankach pozwoli klubom o niższych budżetach nawiązać walkę z potentatami: Wisłą Can-Pack Kraków, CCC Polkowice czy Ślęzą Wrocław. - Takich zespołów nie stać na zatrudnienie najlepszych Polek, czy czołowych zawodniczek z Europy. Amerykanek na rynku jest znacznie więcej, są tańsze, a do tego mają porównywalne, a często wyższe umiejętności - ocenia szkoleniowiec „Jasek”.


Ostateczną decyzję podejmie zarząd Polskiego Związku Koszykówki.

Z tej samej kategorii