Dąbrowscy koszykarze kryzys mają już za sobą?

Dąbrowianie w ostatnim czasie wpadli w dołek. Przegrali dwa mecze z rzędu i obsunęli się w tabeli. Chcąc realnie myśleć o grze w play offie, środowe starcie z AZS-em Koszalin musieli wygrać.

MKS Dabrowa Gornicza - AZS Koszalin
 /  fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Plan zrealizowali. - Przełomowym momentem spotkania była nasza strata przy wyniku 34:34. Poszła kontra, mój zawodnik popełnił przewinienie umyślne i wszystko się posypało. Do końca drugiej kwarty nie zdobyliśmy już punktów, a MKS zapisał ich na swoim koncie aż 14 - smucił się po meczu trener gości, Piotr Ignatowicz. Dla jego zespołu była to już szósta kolejna przegrana. - Zdawaliśmy sobie sprawę, że o punkty w Dąbrowie Górniczej będzie bardzo trudno. MKS to świetny zespół, w porównaniu z nami posiadający sporą przewagę fizyczną. Może nawet bić się o medale - chwalił rywali Ignatowicz.


Drażen Anzulović, trener dąbrowian, taki skory do komplementowania swoich graczy już nie był. - W niektórych fragmentach spotkania nie zachowaliśmy odpowiedniej koncentracji i jakości gry. Takie błędy w starciu z silniejszą drużyną mogłyby się dla nas skończyć tragicznie - zaznaczył Chorwat, mając już zapewne na myśli kolejny mecz, z PGE Turowem Zgorzelec.


- Mieliśmy świadomość stawki spotkania. Bardzo chcieliśmy się zrehabilitować za porażkę sprzed miesiąca w Koszalinie, choć zdajemy sobie, że pewnych rzeczy nie da się wymazać w ligowej tabeli i za tamto przegrane spotkanie nikt już nam punktów nie zwróci - zauważył Piotr Pamuła.


O meczu z AZS-em w Dąbrowie Górnicze praktycznie już zapomniano. Teraz przed zespołem o wiele trudniejsze wyzwanie. W niedzielę (godz. 18.00) podejmuje bowiem PGE Turów Zgorzelec, czyli bezpośredniego sąsiada w tabeli. Obie ekipy po 19 spotkaniach zgromadziły po 30 punktów, ale w pierwszym meczu w Zgorzelcu zespół Drażena Anzulovicia został wręcz zdemolowany i przegrał różnicą 24 „oczek”.


Dodajmy jeszcze, że 31 stycznia upłynął termin oferty działaczy dąbrowskiego klubu dla trenera Drażena Anzulovicia. Z Chorwatem chciano przedłużyć kontrakt już na sezon 2017/18, ale ostatecznie obie strony ustaliły, że do tematu powrócą po zakończeniu rozgrywek.

Z tej samej kategorii