Może tym razem, czyli do trzech razy sztuka

Dwa mecze i oba przegrane, własna hala jak na razie nie służy koszykarzom GTK Gliwice.

GTK Gliwice - Anwil Wloclawek
 /  fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Dziesięć pierwszych meczów, ze względu na problemy z halą gliwiczanie grali na wyjeździe. Wygrali z nich dwa. Na początku grudnia wreszcie mogli wystąpić przed własną publicznością. Niestety, jak na razie efekt jest mizerny. W „Łabędziu” w dzielnicy Łabędy przegrali z Anwilem Włocławek i Polskim Cukrem Toruń. Warto jednak dodać, że to drużyny z czołówki. Anwil to lider, Polski Cukier wicemistrz kraju, który również w tym sezonie zgłasza medalowe aspiracje.

 

Zgubiona skuteczność
Starcia te obnażyły jednak wszystkie problemy gliwickiego beniaminka Polskiej Ligi Koszykówki. - Niektórzy nie rozumieją, że na tym poziomie trzeba po prostu lepiej bronić. Brakuje nam też skuteczności. W spotkaniu z Polskim Cukrem wpadły nam trzy "trójki", kiedy było już właściwie po meczu. To nam nie pomogło. Mogliśmy zdecydowanie lepiej się „bić”. Trafiliśmy też tylko dwa z pięciu osobistych. Kto wie, jak by było w innym wypadku. Pozmieniałem obronę, próbowałem różnych rozwiązań. A mimo to w kolejnym meczu straciliśmy ponad 90 punktów. Na treningach ćwiczymy, ćwiczymy, a kiedy przychodzi mecz, wszyscy myślą, że na „chodzonego” się to da zrobić. A tak nie jest – podkreślił Paweł Turkiewicz, trener GTK. - Myślałem, że zagramy lepiej, z wyższą skutecznością, bo przecież graliśmy u siebie. Trzeba zacisnąć zęby i iść dalej. Na pewno przegraliśmy zbiórkę w ataku, a to ma wpływ, bo tracimy łatwe punkty. Wydaje się nam, że piłka jest nasza, a jest inaczej. Trzeba bronić do końca akcji. To problem mentalny – dodał.

 

Oczekiwanie na Czecha
Jego podopieczni już dzisiaj będą mieli okazję do rehabilitacji. Do Gliwic tym razem przyjeżdża BM Slam Stal Ostrów Wlkp. To drużyna o sporym potencjale, mająca w składzie kilku byłych reprezentantów Polski, jak Michał Chyliński, Łukasz Majewski i Adam Łapeta oraz niezwykle przebojowego i szybkiego Aarona Johnsona, ale na razie nic wielkiego nie pokazała. Z ośmiu meczów wygrała zaledwie cztery i w tabeli jest na 15 miejscu. - Graliśmy z przeciwnikami personalnie zdecydowanie mocniejszymi, bardziej doświadczonymi. Mam nadzieję, że w kolejnych meczach będziemy walczyć i pokażemy, że potrafimy zdecydowanie lepiej się prezentować, zwłaszcza w obronie – przyznał Turkiewicz, który wciąż nie może liczyć na swojego najlepszego strzelca, kontuzjowanego reprezentanta Czech Lukasa Palyzę.
- Nie wiem kiedy wróci. To może być za dwa dni czy dwa tygodnie. Mam tylko nadzieję, że jak najszybciej – stwierdził Turkiewicz.

 

 

Środa, 13 grudnia
GLIWICE, 18.00: GTK – BM Slam Stal Ostrów Wlkp.

Z tej samej kategorii