Paweł Zmarlak: Dziurawa defensywa

TBV Start Lublin - GTK Gliwice
 fot. Wojciech Szubartowski  /  źródło: Pressfocus

Jeśli nie będziemy bronić, to nie wygramy żadnego meczu - mówi kapitan GTK Gliwice.

Gliwiczanie spisują się w rozgrywkach słabiutko. Z siedmiu meczów wygrali tylko jeden, z Legią Warszawa. W ostatniej kolejce niewiele mieli do powiedzenia w starciu ze Startem Lublin (65:90). Rywalom kroku dotrzymali jedynie przez 15 minut.

 

TOMASZ J. MUCHA: Był remis 30:30 i nagle stanęliście. Co się stało?

PAWEŁ ZMARLAK: - Straciliśmy kilka łatwych punktów z kontry, do tego doszło przewinienie niesportowe i lublinianie złapali wiatr w żagle. Na początku II połowy próbowaliśmy jeszcze wrócić do gry, szarpaliśmy, ale nasza postawa w defensywie wołała o pomstę do nieba. Jeśli gramy źle w obronie, od razu ma to przełożenie na dyspozycję w ofensywie. Rozgrywamy indywidualne akcje, które z góry są skazane na niepowodzenie. Stąd taki, a nie inny rezultat.

 

Skąd tak słaba postawa w obronie, zwłaszcza w sposobie bronienia zagrań pick and roll? To nie pierwszy mecz, w którym macie problemy z defensywą.

PAWEŁ ZMARLAK: - Musimy to dokładnie przeanalizować i zobaczyć w którym momencie popełnialiśmy błędy. Takie sytuacje są niedopuszczalne i nie mogą się powtórzyć. Pod naszym koszem była jedna wielka dziura. Prawda jest taka, że źle bronimy. Jeśli szybko nie poprawimy naszej defensywy, nie będziemy w stanie wygrać żadnego meczu, niezależnie od tego, z kim przyjedzie nam się mierzyć.

 

Póki trafiliście w ataku, mankamenty z defensywy udawało się maskować. Od pewnego momentu gra w ofensywie również szwankuje.

PAWEŁ ZMARLAK: - Brakuje nam konsekwencji i cierpliwości, przez co oddajemy rzuty z nieprzygotowanych pozycji. Dodatkowo mamy kłopoty ze skutecznością, co jest naszą bolączką od początku rozgrywek. Ale, jak już wspomniałem, grę w ataku można nadrobić. Trzeba jednak mocno bronić, co na razie nam nie wychodzi.

 

Czasu na poprawę mankamentów nie macie zbyt wiele. Już w środę czeka was kolejny wyjazd, tym razem do Koszalina. Brakuje wam czasu na treningi?

PAWEŁ ZMARLAK: - Trudno powiedzieć. Raptem kilka dni wcześniej zagraliśmy dobry mecz w Gdyni i byliśmy bliscy zwycięstwa z Asseco. Wówczas nasza gra wyglądała dużo lepiej niż w Lublinie. Ale na kalendarz nie mamy wpływu. Jedyne co nam pozostaje, to wspólnie siąść i porozmawiać. Musimy zrobić wszystko, by ten najbliższy mecz wygrać. AZS jest zespołem, z którym możemy, a w zasadzie musimy powalczyć o zwycięstwo.

 

Z tej samej kategorii