Rafał Podgórski: Nie pompujemy balonika

- Przed nami jeszcze wiele grania i wszystko może się zdarzyć - mówi prezes MKS-u Dąbrowa Górnicza.

PLK. Drazen Anzulovic trenerem MKS Dabrowa Gornicza. 08.12.2015
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: 400mm

Michał MICOR: Dziesięć zwycięstw w dwunastu meczach - spodziewał się pan aż tak dobrego startu rozgrywek?
Rafał PODGÓRSKI: - Szczerze mówiąc, dobra gra zespołu wcale mnie nie zaskoczyła. Patrząc na to, jak zawodnicy zachowują się na treningach, jaką pracę wykonali i wykonują, spodziewałem się ich dobrej gry.

Czy można już powiedzieć, że MKS to drużyna na medal?
Rafał PODGÓRSKI: - Za wcześnie mówić o walce o medale. Nie mamy zamiaru pompować balonika. Trzeba zwrócić uwagę, że z wszystkimi mocnymi zespołami, czyli Stelmetem, Anwilem, Rosą Radom i Polskim Cukrem graliśmy u siebie. W drugiej rundzie zmierzymy się w ich halach. Dopiero wtedy okaże się, na co tak naprawdę nas stać. Pamiętajmy też, że zwłaszcza w poprzednim roku prześladowała nas plaga kontuzji. Teraz - poza Kubą Parzeńskim - takich problemów nie mamy. I miejmy nadzieję, że tak zostanie, choć niczego wykluczyć nie można. Mamy nowego trenera od przygotowania motorycznego i to jego zasługa.

W letniej przerwie zespół przejął trener Jacek Winnicki, specjalista od medali. Czy tak dobra postawa zespołu to jego zasługa?
Rafał PODGÓRSKI: - Na pewno ma ogromny w tym udział, ale to efekt naszej czteroletniej pracy. Co roku staramy się wznosić na coraz wyższy poziom. Mamy silny polski skład i niezłych obcokrajowców. Nie zmienia to jednak faktu, że trener jest znakomity.

W poprzednim sezonie zespół prowadził szkoleniowiec również o uznanej renomie, Chorwat Drażen Anzulović, a takich wyników nie było. Jaka jest różnica między nim a Winnickim?
Rafał PODGÓRSKI: - W ubiegłych rozgrywkach, jak już wspomniałem, dotknęły nas kontuzje. I miały one ogromny wpływ na wyniki. Co do różnic, to u trenera Winnickiego jest zdecydowanie spokojniejsza atmosfera pracy. Oczywiście obaj są wymagający, ale teraz nie ma aż takiego reżimu.

Który z zawodników najbardziej pana zaskoczył?
Rafał PODGÓRSKI: - Na pewno Bartłomiej Wołoszyn zasłużył na wyróżnienie. Od początku prezentuje wysoką, równą formę. Coraz lepiej czuje się też Maciej Kucharek, gra coraz więcej i coraz lepiej. Do momentu kontuzji bardzo dobrze prezentował się też Kuba Parzeński. Zresztą cały skład spełnił swoją rolę. W 80 procentach trafiliśmy też z transferami zagranicznymi. D.J. Shelton świetnie wkomponował się w ekipę i wyrasta na gwiazdę ligi. Nic nie można też zarzucić Aaronowi Brousardowi czy Pauliusowi Dambrauskasowi.

A te 20 procent?
Rafał PODGÓRSKI: - Przed nami jeszcze wiele grania i wszystko może się zdarzyć. Na przykład nie sprawdził się Thomas Massamba i odszedł. To nas nie cieszy, bo musimy liczyć się z pieniędzmi. Na jego miejsce przyszedł Jovan Novak i w pierwszych meczach spisał się bardzo dobrze. Nie tylko nieźle prowadzi grę, ale też zdobywa punkty.

Czy w zespole są jeszcze rezerwy czy osiągnął maksimum?
Rafał PODGÓRSKI: - Są jeszcze rezerwy, zwłaszcza w strefie podkoszowej. Po stracie Kuby byliśmy wypychani spod kosza. Na szczęście nasi obwodowi stanęli na wysokości zadania i trafiali. Ale co, jak nie będą trafiać? Dlatego zdecydowaliśmy się na transfer doświadczonego Aleksandara Mladenovicia. Mam nadzieję, że z powodzeniem zastąpi Kubę i będziemy jeszcze silniejsi.

 

Z tej samej kategorii