MKS przełamał serię dwóch porażek z rzędu

MKS Dabrowa Gornicza - AZS Koszalin
 fot. Lukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Dąbrowianie pewnie pokonali na własnym parkiecie AZS Koszalin 90:60. Już w niedzielę MKS zagra u siebie z PGE Turów Zgorzelec.

MKS po dwóch porażkach z rzędu musiał mecz z AZS-em Koszalin bezwzględnie wygrać. Dąbrowianie dość mocno obsunęli się w ligowej tabeli i kolejna utrata punktu mogłaby spowodować, że wypadliby poza pierwszą ósemkę. Również w Koszalinie ostatni okres nie był zbytnio udany. Pięć kolejnych przegranych spotkań spowodowało, że w klubie zrobiło się dość nerwowo. Jednym z posunięć zarządu było odsunięcie od gry Remona Nelsona. Dodatkowo w Dąbrowie Górniczej nie mógł wystąpić Daniel Wall z powodu urazu pleców.
Trener Drażen Anzulović mocno zaskoczył desygnując do gry od pierwszych minut Laimonasa Chatkeviciusa. Litwin, który zadebiutował w pierwszej piątce szybko pokazał, że okazane mu zaufanie było dobrym posunięciem. Środkowy najpierw popisał się skutecznym zagraniem spod kosza, a następnie przymierzył zza łuku (11:2). Łatwo uzyskane prowadzenie uśpiło gospodarzy, bo po „trójce” Piotra Stelmacha AZS objął prowadzenie (14:13). To otrzeźwiło dąbrowian, którzy znów podkręcili tempo i rzucili kolejnych osiem „oczek”. Spora w tym zasługa Jakuba Parzeńskiego, który dominował w strefie podkoszowej. To nie był jedyny zmiennik w tym dniu, który błysnął. Z dobrej strony pokazali się również Maciej Kucharek i Byron Wesley. Po trafieniu tego ostatniego miejscowi prowadzili już różnicą 11 punktów (32:21).
Cóż z tego, skoro kolejny przestój MKS-u spowodował, że koszalinianie po zdobyciu 11 kolejnych „oczek” doprowadzili do remisu. Niemoc miejscowych przełamał dopiero Chatkevicius, który dobił rzut Bartłomieja Wołoszyna. Chwilę później wyrównał Kevin Johnson, ale jak się później okazało to były ostatnie punkty gości w tej połowie. Prawdziwy pokaz gry na wysokim poziomie dał Piotr Pamuła, który w krótkim czasie trafił dwa razy z dystansu oraz dołożył dwa punkty z linii rzutów wolnych. Wraz z ostatnią sekundą drugiej kwarty wsadem po przechwycie popisał się Kucharek i przewaga MKS-u wzrosła do 14 „oczek” (48:34).
Po przerwie dąbrowianie zagrali rozważniej i uniknęli błędów popełnionych w pierwszej połowie. Cały czas kontrolowali przebieg wydarzeń na parkiecie i nie pozwolili rywalom na zredukowanie strat. Ich przewaga rosła z każdą kolejną minutą, by na koniec sięgnąć aż 30 punktów. Koszykarze AZS-u próbowali różnych sposobów, by zatrzymać MKS, ale ani obrona indywidualna, ani defensywa strefowa nie mogły powstrzymać będących w dobrej formie rzutowej gospodarzy. Ostatecznie dąbrowianie zakończyli mecz z 60% skutecznością, a prawdziwy popis dał Piotr Pamuła, który trafił wszystkie cztery rzuty z dystansu.

 

MKS DĄBROWA GÓRNICZA - AZS KOSZALIN 90 :60 (24:16, 22:18, 17:16, 25:10


DĄBROWA GÓRNICZA: Kerron Johnson 14 (1x3), Pamuła 18 (4x3), Wołoszyn 5, Wilson (2x3), Chatkevicius 9 (1x3) - Wesley 13 (1x3), Parzeński 7, Kowalenko 6, Kucharek 4, Szymański, Wieczorek. Trener Drażen ANZULOVIĆ.
KOSZALIN: Millage 5 (1x3), Marcin Nowakowski 12, Manigault 2, Stelmach 14 (3x3), Harris 7 - Kevin Johnson 9 (1x3), Zalewski 7 (1x3), Wrona 3, Sikora 1, Pabianek, Wadowski. Trener Piotr IGNATOWICZ.

 

Z tej samej kategorii