„Łabędź” rozkwita, choć już nie powinien

Historyczny, bo pierwszy mecz ekstraklasy w Gliwicach już w niedzielę. GTK podejmuje lidera, Anwil Włocławek. Spotkanie odbędzie się jednak nie w nowo budowanej hali, ale w Łabędach.

Legia Warszawa - GTK Gliwice
 /  fot. Rafał Oleksiewicz  /  źródło: Pressfocus

Nie tak to miało wyglądać. Zgodnie z planem gliwiczanie spotkania w Polskiej Lidze Koszykówki mieli rozgrywać w nowoczesnej hali „Gliwice”. Oczywiście nie w głównym obiekcie, ale w treningowym, którego pojemność wynosi około 1200 miejsc, ale przy dostawieniu dodatkowych trybun mogła wzrosnąć nawet do 2000. Niestety, budowa się przedłużała, ale szefowie ligi, układając terminarz, uwzględnili prośbę i pierwsze osiem spotkań odbyło się na wyjazdach. W roli gospodarzy mieli w nowej hali wystąpić na początku grudnia w starciu z Anwilem Włocławek. Ale i ten plan nie wypalił. - Musieliśmy poprosić władze PLK o wyrażenie zgody na rozgrywanie meczów w naszej starej hali w Łabędach. Na szczęście dostaliśmy ją - powiedział Jarosław Zięba, prezes GTK. - W tym roku w nowej hali na pewno nie zagramy, bo musi się w niej znaleźć odpowiednie wyposażenie. Byłoby fajnie rozegrać tam spotkanie z MKS-em Dąbrowa Górnicza, zaplanowane na 9 stycznia - dodał.

Decyzja władz ligi specjalnie nie dziwi, bo w przeszłości już dochodziło do podobnych sytuacji, a w niektórych przypadkach stan przejściowy trwał zdecydowanie dłużej.

Szefowie klubu musieli jednak doposażyć popularnego „Łabędzia”. Przede wszystkim musieli zwiększyć jego pojemność. Nominalna ilość kibiców, którzy mogli zasiąść na trybunach, to zaledwie 400 osób. Liczbę tę zwiększono dwukrotnie. Z pomocą przyszła dyrekcja Zespołu Szkół nr 17 w Zabrzu. Starsi kibice mogą pamiętać, iż to w tamtejszej sali gimnastycznej swoje mecze rozgrywał swego czasu Linodrut Zabrze, który walczył o ekstraklasę. Choć od tego czasu minęło 20 lat, tamtejsze trybuny wciąż nadają się do użytku. W tej chwili trwają prace polegające na ich rozebraniu, przewiezieniu do Gliwic i ponownym montażu. Cały proces powinien zakończyć się w sobotę. W „Łabędziu” trwa instalacja dodatkowej tablicy wyników, czterostronnych zegarów odmierzających 24 sekundy, naklejanie reklam na parkiecie oraz zaklejanie linii z innych dyscyplin niż te przeznaczone do koszykówki. - Czasu do pierwszego spotkania pozostało już niewiele, ale będziemy gotowi - zapewnił kierownik drużyny, Łukasz Kopera. - Dla nas to prawdziwe święto, a patrząc na to, jak sprzedają się bilety, jestem przekonany, że hala wypełni się po brzegi - dodał.

Wejściówki na niedzielny mecz można kupować za pośrednictwem klubowej strony, a w dniu meczu w kasie w hali.
Próbą generalną hali w Łabędach był poniedziałkowy sparing gliwiczan z MKS-em Dąbrowa Górnicza. Wygrali goście 86:82, rewanżując się za piątkową porażkę na własnym parkiecie. Teraz formę gospodarzy - już w meczu o ligowe punkty - sprawdzi Anwil, a następnie srebrny medalista sezonu 2016/17, Polski Cukier Toruń i BM Slam Stal Ostrów Wlkp. Rozkład gier dla GTK jest więc bardzo trudny, bo zmierzy się z zespołami, które pretendują do miejsc medalowych w obecnych rozgrywkach. Czy w starciu z krajową czołówką gliwiczanom pójdzie równie dobrze, co w I lidze? Wówczas na własnym parkiecie z 19 meczów przegrali tylko cztery.

 

 

Gliwicki Tour de Pologne
Miasto Szkła Krosno - GTK 82:76
Rosa Radom - GTK 86:64
PGE Turów Zgorzelec - GTK 120:86
Czarni Słupsk - GTK 92:82
Legia Warszawa - GTK 78:88
Asseco Gdynia - GTK 84:80
TBV Start Lublin - GTK 90:65
AZS Koszalin - GTK 90:97

 

Z tej samej kategorii