Czeski strzelec gliwiczan będzie straszył rywali

Lukas Palyza
 źródło: AFP

Musimy grać twardo w obronie i mądrze w ataku. Wtedy będziemy w stanie powalczyć o zwycięstwo - mówi reprezentant Czech i nowy strzelec GTK Gliwice.

Tomasz J. MUCHA: Niedawno wraz reprezentacją Czech wziął pan udział w EuroBaskecie. Wyjść z grupy się nie udało. To było duże rozczarowanie?
Lukas PALYZA: - Przede wszystkim nasza drużyna była mocno osłabiona. Brakowało m.in. Pavla Pumprli, Davida Jelinka, Jana Vesely’ego i Ondreja Balvina. Brak dwóch pierwszych byliśmy jeszcze w stanie uzupełnić, bo w szerokiej kadrze było kilku graczy obwodowych, którzy potrafili zdobywać punkty i dobrze bronić. Zdecydowanie bardziej odczuwalny był brak wysokich zawodników, Vesely’ego i Balvina. Szczególnie w spotkaniach z Chorwacją, Czarnogórą i Hiszpanią, mających w składzie wysokich i bardzo dobrych zawodników podkoszowych. Przewyższali nas wzrostem i doświadczeniem. Z pewnością natomiast powinniśmy byli wygrać Węgrami. To zwycięstwo dałoby nam awans do kolejnej rundy.

 

Ale pan chyba ze swojej gry był zadowolony? W drużynie odgrywał pan jedną z głównych ról.
Lukas PALYZA: - Swoją pozycję w kadrze buduję od przeszło pięciu lat i z każdym kolejnym rokiem jest coraz poważniejsza. Można powiedzieć, że zaliczałem się w EuroBaskecie do czołowych zawodników w naszej kadrze, ale, niestety, całościowa ocena nie jest dobra, bo nie udało nam się wywalczyć awansu do kolejnej rundy. Trzeba uczciwie przyznać, że nasza grupa należała do najsłabszych. Wygraliśmy z Rumunią i powinniśmy także z Węgrami, ale ci, grając w pełnym zestawieniu, w dodatku stałym od kilku lat, byli po prostu trochę lepsi od nas. W kraju panuje rozczarowanie. Ale w Polsce jest podobnie. Tylko że wasza drużyna grała w znacznie trudniejszej grupie.

 

Wygrana turnieju przez Słowenię jest dużą niespodzianką?
Lukas PALYZA: - Muszę przyznać, że jestem bardzo zaskoczony. Graliśmy ze Słoweńcami w okresie przygotowawczym i przegraliśmy nieznacznie. Nic nie zapowiadało wtedy, że mogą się prezentować tak dobrze. Kiedy jednak nadszedł czempionat, ich gra budziła podziw. Szczególnie dyspozycja Gorana Dragicia i Luki Doncicia mogła się podobać. Słowenia była zdecydowanie najlepszą drużyną i zasłużenie wygrała turniej.

 

Po turnieju nie miał pan wiele czasu na odpoczynek. Szybko dołączył pan do GTK.
Lukas PALYZA: - Po turnieju miałem cztery dni wolnego i od razu przyjechałem do Gliwic. Tego wymagał terminarz rozgrywek w Polsce, bo już 30 września gramy pierwszy mecz w lidze. A wiadomo przecież, że potrzeba czasu na to, by wpasować się w system gry nowej drużyny. Poznać jak funkcjonuje w obronie i ataku. Na szczęście mam jeszcze szansę zagrać w meczach towarzyskich i zaobserwować, jak koledzy funkcjonują na parkiecie. Wiem, że to będzie niezwykle ważny sezon dla klubu. Pierwszy w historii na parkietach ekstraklasy.

 

Jest pan z zespołem od kilkunastu dni. Jak przebiega aklimatyzacja?
Lukas PALYZA: - Znam Roberta Skibniewskiego. Poznaliśmy się podczas rywalizacji pomiędzy naszymi kadrami. Często miałem okazję grać przeciwko niemu. Występował razem w Anwilu Włocławek z moim kolegą z reprezentacji, Davidem Jelinkiem. Pozostałych zawodników nie znałem do tej pory, ale też jestem zbyt krótko w zespole, by móc cokolwiek powiedzieć o innych. Cieszę się natomiast, że trenerem jest Paweł Turkiewicz. To bardzo dobry szkoleniowiec, którego poznałem wcześniej przy okazji meczów reprezentacyjnych. Pod jego wodzą nasza gra powinna iść w dobrym kierunku, ale trzeba mieć świadomość, że to może być długi proces. Musimy się wzajemnie poznać, zbudować odpowiednie relacje i wypracować wspólne schematy. Musimy grać twardo w obronie i mądrze w ataku.

 

Za panem już debiut, zresztą bardzo udany, w GTK. Skąd na początku sezonu już tak wysoka dyspozycja?
Lukas PALYZA: - To były tylko gry towarzyskie, więc nie należy do tego przywiązywać większej wagi. Trafiłem do Polski jako czołowy strzelec ligi czeskiej, więc naturalną siłą rzeczy będę zawodnikiem, od którego będzie się wymagało zdobywania punktów. To jest jednak tylko dodatek do tego, co ma prezentować zespół. Celem nadrzędnym jest wygrywanie spotkań i tylko to się będzie liczyło. Po analizie wideo naszych ostatnich spotkań mamy świadomość tego, co musimy jeszcze poprawić.

 

Z tej samej kategorii