Lider jednak okazał się za mocny

Nieudany debiut przed własną publicznością GTK Gliwice. Ale to wcale nie miał być łatwy mecz.

GTK Gliwice - Anwil
 fot. Piotr Kieplin  /  źródło: Pressfocus

Ze względu na problemy z halą, długo, bo aż do dziewiątej kolejki kibice GTK Gliwice musieli czekać na debiut swojej drużyny w ekstraklasie we własnej hali. I od razu gliwiczanie zostali rzuceni na głęboką wodę. Przyszło im się mierzyć z liderem rozgrywek, który do tej pory przegrał tylko raz, z Anwilem Włocławek.
Beniaminek mocno się postawił faworytom, ale tylko w pierwszej połowie. W 14 minucie przegrywał tylko 26:3. Potem było już tylko gorzej. Górę wzięła większa siła ofensywna rywali. Włocławianie napędzani przez Kamila Łączyńskiego i Ivana Almeidy zaczęli zdobywać przewagę. Jeszcze przed przerwą wygrywali nawet 12 punktami (45:33), a po przerwie zadali ostateczny cios. Ich przewaga wzrosła nawet do ponad 20 punktów (72:51).

 

GTK Gliwice – Anwil Włocławek 75:94 (20:21, 15:24, 20:30, 20:19)

 

GLIWICE: Williams 9 (1x3), Salamonik 6 (1x3), Marek Piechowicz 8 (2x3), Skibniewski, morgan 21 – Ratajczak 13, Pieloch 6, Hooker 6, Radwański 4, Jędrzejewski 2. Trener Paweł TURKIEWICZ.
WŁOCŁAWEK: Almeida 15 (3x3), Łączyński 10 (2x3), Zyskowski 8, Sobin 13, Leończyk 14 – Szewczyk 6 (2x3), Delas 18 (3x3), Ciesielski 2, Michał Nowakowski 3, Komenda, Airlington 5. Trener Igor MILICIĆ.

 

Z tej samej kategorii