W Dąbrowie Górniczej rozczarowani porażką ze Słupskiem

ERIC WILLIAMS
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: FOCUSMEDIA

Już na pierwszym meczu z Energą Czarnymi Słupsk, zakończyły się marzenia MKS-u na zdobycie Pucharu Polski.

W Dąbrowie Górniczej z organizacją turnieju finałowego Pucharu Polski wiązano spore nadzieje. Liczono, że zespół awansuje przynajmniej do półfinału, a może nawet zagra o główne trofeum. - Nie po to organizujemy zawody, żeby tylko w nich zagrać. Zależy nam na dobrym wyniku. Zawodnicy i trener są tego świadomi. Oczywiście liczymy na zdobycie Pucharu – mówił przed rozpoczęciem zawodów Rafał Podgórski, prezes MKS-u.


Nadzieje szybko zostały rozwiane, bo już w pierwszym meczu. Dąbrowianie po walce przegrali z Energą Czarnymi Słupsk, choć rywale wystąpili bez swoich największych gwiazd, Jarela Blassngame'a i Folarina Campbella, którzy są kontuzjowani. Zwłaszcza strata tego pierwszego wydawała się kluczowa. Blassingame jest bowiem symbolem ekipy ze Słupska, jej motorem napędowym i głównym egzekutorem. W noc poprzedzający ćwierćfinałowe starcie z MKS-em jednak źle się poczuł i jego występ był wykluczony. To zmusiło Donaldasa Kairysa, trenera Energi Czarnych, do zmiany ustawienia. Na pozycję kreatora gry został przesunięty Demonte Harper. To był strzał w dziesiątkę. Dąbrowianie nie wykorzystali osłabienia rywali, co więcej dali się zaskoczyć Harperowi, który mecz zakończył z imponującymi osiągnięciami. Zdobył 27 pkt, 10 asyst i 9 zbiórek. - Jego dokonania budzą szacunek – z uznaniem o grze Harpera wypowiadał się Marcin Piechowicz, rozgrywający dąbrowskiej ekipy. - Wiedzieliśmy, że rywale zagrają bez Blassingame’a, a mimo to nie potrafiliśmy sobie z tym poradzić – nie krył rozczarowania Drażen Anzulovi, trener MKS-u.


Jego podopieczni przez większość meczu przegrywali, ale w trzeciej kwarcie wreszcie wyszli na prowadzenie (47:46) i mieli szansę nawet je powiększyć. Nie wykorzystali okazji, bo arbitrzy odgwizdali Drago Pasaliciowi niesportowe przewinienie.- Mogliśmy odskoczyć na kilka punktów i wtedy wygralibyśmy. Niestety, nie udało się – smucił się Piechowicz.


Być może wynik byłby inny, gdyby dąbrowianie lepiej wykonywali rzuty wolne. Przestrzelili ich aż osiem, siedem pudeł zaliczył Eric Williams. Taką postawą swoich podopiecznych bardzo zawiedziony był Anzulović. - Mam spory żal do zespołu, bo nie walczył wystarczająco mocno, by wygrać. W poczynaniach drużyny ze Słupska było więcej determinacji – podsumował Chorwat.


Choć dla działaczy MKS porażka drużyny jest sporym rozczarowaniem, nikt nie ma zamiaru rozpaczać. Dla dąbrowian to dopiero drugi sezon w ekstraklasie i cały czas się jej uczą. Jak zadeklarowali szefowie klubu w kolejnych latach powinno być lepiej.

 

Plebiscyt PS
Z tej samej kategorii