Podróż z piekła do nieba i z powrotem. MKS przegrywa po dogrywce z Asseco Gdynia

MKS Dabrowa Gornicza - Asseco Gdynia
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus
13-03-2016 | 21:36

Autor: Tomasz Mucha

MKS Dąbrowa Górnicza przegrał kolejny mecz we własnej hali przekreślając marzenia o grze w play off.

Po czterech porażkach z rzędu MKS stanął przed ostatnią szansą na przedłużenie szans na awans do play off. Ewentualna porażka praktycznie odbierała szanse dąbrowianom na zrealizowanie przedsezonowych założeń. Jedynym pocieszeniem był fakt, że ich rywalem było Asseco Gdynia, które po świetnym początku rozgrywek wyraźnie osłabło. Z ostatnich pięciu spotkań podopieczni Tane Spaseva wygrali zaledwie jedno. 

 

I pierwsze minuty zdawały się potwierdzać tezę, iż młody zespół z Pomorza będzie miał spore problemy. Po trafieniu Piotr Pamuły z półdystansu gospodarze prowadzili 6:0. Z czasem jednak Asecco wróciło do właściwego rytmu - ostatecznie schodząc do szatni prowadziło 29:27. 

 

Jeszcze gorzej dąbrowianie prezentowali się po przerwie. Straty i niecelne rzuty szybko wykorzystywali rywale budując swoją przewagę. Później jednak MKS nawiązał jeszcze walkę. W samej końcówce MKS doprowadził do remisu (68:68). Chwilę grozy przeżyli kibice MKS-u, bo Dziemba choć do końca regulaminowego czasu gry pozostawały tylko dwie sekundy sfaulował Żołnierewicza. Ten jednak dwukrotnie pomylił się na linii rzutów wolnych, a to oznaczało dogrywkę.

 

Koszykarz Asecco szybko zrehabilitował się za popełniony błąd, bo już na początku dodatkowego czasu gry trafił z rogu boiska. Dąbrowianie wyszli na prowadzenie dzięki wejściom pod kosz Szymańskiego i Broadusa, ale chwilę później znów dał o sobie znać Frasunkiewicz. Skrzydłowy gdynian trafił zza łuku i zbliżył swój zespół do zwycięstwa (74:72). W kolejnej akcji pomylił się Broadus. Mimo to MKS otrzymał jeszcze jedną szansę na doprowadzenie do kolejnej dogrywki. Mavra także chybił i cenne punkty z Dąbrowy Górniczej wywieźli goście.