Gra MKS-u wygląda lepiej, choć zespół wciąż szuka swojej tożsamości

MKS Dąbrowa Górnicza kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa. Ma ich już na koncie cztery z rzędu i nie zamierza na tym poprzestać. Dziś o 18.00 zagra u siebie z Anwilem Włocławek.

mecz sparingowy Anwil Wloclawek - MKS Dabrowa Gornicza
 fot. Piotr Kieplin  /  źródło: Pressfocus

Dąbrowianie do tej pory przede wszystkim słynęli z dobrej gry we własnej hali. Na wyjazdach radzili sobie natomiast ze zmiennym szczęściem. Ostatnio jednak osiągnęli wysoką formę i już obce hale nie są im straszne. Zdobyli Krosno i Zgorzelec. Ten drugi sukces był tym cenniejszy, że jako pierwsi zdołali pokonać PGE Turów w jego hali. Mają już na koncie cztery kolejne wygrane i awansowali w tabeli na piątą pozycję. Do drugiego Stelmetu BC Zielona Góra tracą jednak tylko punkt, ale warto zaznaczyć, że mają rozegrany o jeden mecz mniej. Nawet jeśli go przegrają, zrównają się punktami z mistrzami Polski.

 

Oczywiście gra koszykarzy z Dąbrowy Górniczej nie jest idealna. Zdarzają im się przestoje i błędy. Tak było choćby w ostatnich spotkaniach z Rosą Radom u siebie oraz PGE Turowem Zgorzelec na wyjeździe. W pierwszym z meczów zaliczyli fatalną pierwszą połowę i przegrywali już nawet 37:53. Z kolei w Zgorzelcu w trzeciej kwarcie roztrwonili 14 punktów przewagi! - Teraz, po fakcie, mogę powiedzieć, że dobrze, że ta kwarta miała taki obrót, bo możemy z niej wyciągnąć lekcję. Widzimy, że musimy poprawić nasze funkcjonowanie jako zespół, naszą koncentrację - mówił Jacek Winnicki, szkoleniowiec MKS-u. - Najuważniejsze jest jednak to i za to jestem wdzięczny zawodnikom, że gdy naprawdę była trudna sytuacja i PGE Turów wyszedł na prowadzenie, potrafili wrócić do gry. Tak zaczęliśmy funkcjonować, tak bronić, że w końcówce złamaliśmy Turów i wygraliśmy. A przecież graliśmy na bardzo trudnym terenie, w hali, w której gospodarze w tym sezonie jeszcze nie przegrali - dodał Winnicki.

 

W Zgorzelcu znakomicie zaprezentował się debiutujący w MKS-ie Jovan Novak. Serb zastąpił Thomasa Massambę, który nie spełnił oczekiwań i rozwiązano z nim umowę. W swoim pierwszym meczu zdobył 20 punktów, trafiając m.in. trzykrotnie zza linii 6,75 m i mia cztery asysty.

 

Od początku rozgrywek błyszczy też D.J. Shelton, który wyrasta na lidera MKS-u. Jak na razie statystyki ma imponujące. W 9 rozegranych spotkaniach zdobywał średnio 16,7 pkt oraz miał 10 zbiórek, a do tego prezentuje efektowną koszykówkę. - Za każdym razem, gdy mam taką szansę, staram się wsadzić piłkę do kosza. W ten sposób chcę potwierdzić swoją przewagę, zaznaczyć obrońcy, że nie warto podejmować próby zatrzymania mnie nad obręczą. Nie tracę z tego powodu dużo energii. Jestem atletycznym graczem, więc wsady nigdy nie sprawiały mi problemów. Lubię tak kończyć akcję i lubię tworzyć z tego widowisko – przyznał Amerykanin, który w MKS-e widzi spory potencjał. - Jako zespół cały czas poszukujemy swojej tożsamości i cały czasu pracujemy nad pewnym standardem, którego będziemy się trzymać. Mamy już określone role i teraz chcemy zacząć to wykorzystywać. Wyglądamy nieźle i na pewno możemy być jedną z najlepszych drużyn w lidze - ocenił.

Z tej samej kategorii