Koszykarze MKS-u Dąbrowa Górnicza na drodze do rekordu

MKS Dąbrowa Górnicza podejmuje dziś Asseco Gdynia. Jeśli wygra, odniesie ósme zwycięstwo z rzędu. Tak znakomitej passy w ekstraklasie jeszcze nie miał.

Legia Warszawa - MKS Dabrowa Gornicza
 fot. Adam Starszyński  /  źródło: Pressfocus

Dąbrowianie po raz ostatni przegrali pod koniec października z Polpharmą Starogard Gdański, a potem wygrali siedem razy z rzędu. Dla podopiecznych trenera Jacka Winnickiego nie były to łatwe mecze. Mierzyli się bowiem m.in. z liderem, Anwilem Włocławek, mającą medalowe ambicje, Rosą Radom, czy grającym niezwykle skutecznie we własnej hali, PGE Turowem Zgorzelec. Dzięki wygranym MKS - wraz z Anwilem - mają po 22 punkty i przewodzą ligowej stawce.

 

W klubie jednak nie ma hurraoptymizmu. - Jesteśmy w czubie tabeli, ale trzeba wziąć pod uwagę, że mecze z czołowymi drużynami graliśmy u siebie. Rewanże będą trudniejsze. Liga jest na tyle wyrównana, że o play off będzie walczyło 8-10 zespołów - uważa Piotr Pamuła, kapitan MKS-u.

 

- Nie jesteśmy faworytem, ale zbieramy zwycięstwo za zwycięstwem. Na razie udało nam się wygrać trudne mecze z czołówką i obronić własny parkiet - dodaje Jacek Winnicki, szkoleniowiec ekipy z Zagłębia Dąbrowskiego.

 

Dziś dąbrowianie (18.00) mają szansę na powiększenie zwycięskiego dorobku. Asseco to zespół mocny, ale nie tak, jak Stelmet BC Zielona Góra czy Anwil. Z bilansem sześciu wygranych i sześciu porażek zajmuje 8. pozycję. Gra gdynian opiera się na doświadczeniu Krzysztofa Szubargi i Dariusza Wyki oraz młodzieńczej fantazji Marcela Ponitki i Przemysława Żołnierewicza.

 

Dąbrowianie są jednak faworytami, tym bardziej, że powinni zagrać wzmocnieni. Kilka dni temu do drużyny dołączył Aleksandar Mladenović. 28-latek ma zastąpić na pozycji centra kontuzjowanego Jakuba Parzeńskiego. Serb mierzy 208 cm i liga polska nie jest mu obca. Grał w niej dwukrotnie, za każdym razem w Śląsku Wrocław. Pierwszy raz w sezonie 2011/12, drugi - rok później. Ostatnio natomiast bronił barw rumuńskiego BCMU Pitesti. W 2006 roku próbował swoich sił w drafcie NBA, ale nie został wybrany.

Z tej samej kategorii