Znicz wydarł wygraną gliwiczanom. GKS Tychy zgodnie z planem

Tomasz Wróbel
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Przed 20. kolejką zawodnicy z Gliwic zajmowali 4. miejsce, zaś gospodarze z Pruszkowa plasowali się na 11. pozycji w ligowej tabeli. Jednak to Znicz pokazał, że w tym dniu są lepsi. GTK Gliwice pokonany dwoma punktami. Lepiej poradzili sobie koszykarze GKS-u Tychy, którzy pokonali rywali z ACK UTH Rosy Radom.

W pierwszych minutach ta różnica potencjałów była widoczna na parkiecie. Koszykarze z Gliwic prezentowali się zdecydowanie lepiej. W czwartej minucie drugiej kwarty wyszli na prowadzenie 37:20. Wydawało się, że spotkanie zakończyło się pogromem. Gospodarze nie potrafili powstrzymać gości, wśród których brylowali Łukasza Ratajczak i Damian Pieloch. Na początku II kwarty legitymowali się, odpowiednio, dorobkiem 11 i 8 punktów. 

Ale graczy Znicza to nie załamało. Zawodnicy GTK natomiast nagle się zacięli, przestali trafiać rzuty z taką regularnością jak na początku meczu. Do przerwy gospodarze przegrywali ośmioma punktami. A już w pierwszej minucie trzeciej kwarty zminimalizowali straty do trzech punktów.

Świetna seria Znicza pozwalała przypuszczać, że kwestią czasu będzie odrobienie strat przez podopiecznych Marka Zapałowskiego. I tak się stało po kilku minutach. W czwartej minucie trzeciej odsłony gospodarze wyszli pierwszy raz na prowadzenie. Końcówka kwarty należała jednak do gości, którzy po trzydziestu minutach prowadzili 57:52.

Ale koszykarze z Pruszkowa po raz kolejny pokazali charakter. Czwartą kwartę rozpoczęli od serii 7:0, za sprawą której wyszli na prowadzenie. Ostatnia kwarta była niezwykle wyrównana. Prowadzenie zmieniało się wielokrotnie, a żaden z zespołów nie wypracował przewagi większej niż 5-punktowej.

Na 46 sekund przed końcem meczu nieznacznie, 72:70, prowadzili goście. Następnie zawodnicy z Gliwic zablokowali rzut Adriana Kordalskiego, ale na ich nieszczęście, nie przejęli piłki. Na 72:72 wyrównał na 21 sekund przed końcem Mikołaj Stopierzyński. Wydawało się, że gliwiczanie będą rozgrywać akcję aż do ostatniej chwili, jednak fatalnie zachował się Kacper Radwański. Gdy do końca spotkania pozostało 16 sekund, rozgrywający do tej pory świetne zawody koszykarz (16 punktów, przy trafionych 5 na 7 rzutach z gry) podał tak niefortunnie, że piłkę przejęli goście. Zaś na dwie sekundy przed ostatnią syreną sfaulowano atakującego kosz Damiana Cechniaka. Środkowy Znicza wykorzystał oba rzuty wolne, dzięki czemu jego zespół zwyciężył 74:72.

***

Zwycięstwem zakończyli tyszanie potyczkę z Rosą Radom. Zgodnie z przypuszczeniami rywal sprawił nie lada kłopot tyskim koszykarzom. Pierwsze dwie kwarty nie zapowiadały kłopotów. Jednak wyraźnie drużyna gości z każdą minutą grała lepiej. Tyszanie zaczęli tracić punkty. W ostatniej kwarcie koszykarze Rosy Radom pokazali ambitną walkę o dogonienie wyniku, ale wygrali ją różnicą aż 11 punktów.

 

Znicz Basket Pruszków - GTK Gliwice 74:72 (15:24, 18:17, 19:16, 22:15)

 

 

GKS Tychy - GKS Tychy - ACK UTH Rosa Radom 82:74 (22:15, 26:16, 22:20, 12:23)

 

 

Z tej samej kategorii