I liga mężczyzn. Uciec od środy!

Tomasz Wróbel
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

GTK Gliwice jest o krok od awansu do półfinału w pierwszej lidze koszykówki. Dłuższa droga czeka GKS Tychy.

Gliwiczanie wykorzystali atut własnego parkietu. Dwukrotnie ograli Jamelex Polonię 1912 Leszno. To oznacza, że od awansu do półfinału dzieli ich już tylko jedno zwycięstwo. Zespół Pawła Turkiewicza chce zrobić wszystko, by losy rywalizacji rozstrzygnąć już w weekend. Gdyby się to mu powiodło, wówczas decydujący piąty mecz rozegrany zostanie w środę (26 kwietnia) na Górnym Śląsku. Ta sytuacja nie dziwi, w szczególności, jeśli spojrzymy na średnią wieku. W GTK to 28 lat, przy czym aż czterech zawodników ma 34 lub więcej wiosen. Dla porównania w ekipie z Leszna średnia wieku to zaledwie 23,5 roku, a ponad 30 lat ma raptem jeden gracz.

Z jednej strony gliwiczanom to właśnie doświadczenie pozwoliło w IV kwarcie drugiego spotkania dogonić rywali, ale z drugiej wcześniejsze straty wynikały głównie z tego, że prezentowali się zdecydowanie mniej dynamicznie niż dzień wcześniej. - Jedziemy po zwycięstwo już w pierwszym starciu w Lesznie - zapewnia skrzydłowy GTK, Damian Pieloch. - Zdajemy sobie sprawę, iż im krócej będzie trwała ta rywalizacja, tym lepiej dla nas - dodaje. O wygraną nie będzie jednak łatwo, bo Polonia ma młody i niezwykle ambitny zespół, prowadzony przez Łukasza Grudniewskiego, który jest jednym z przedstawicieli młodej fali szkoleniowców. Pochodzący z Wrocławia trener - co ciekawe jego vis-a-vis również jest z tego miasta. Terminował u boku Emila Rajkovicia w ówczesnym ekstraklasowym Śląsku, prowadził młodzieżowe reprezentacje Polski, a także uczestniczył w campie szkoleniowym organizowanym przez Marcina Gortata.
W trudniejszej sytuacji jest GKS Tychy. Ekipa Tomasza Jagiełki w pierwszym meczu na własnym parkiecie uległa Spójni Stargard i choć w rewanżu rozgromiła rywali różnicą aż 48 punktów, to i tak - by awansować - musi choć raz wygrać w Stargardzie. - Nie tak wyobrażaliśmy sobie początek rywalizacji, ale szybko zapomnieliśmy o tym pierwszym meczu. Zrekompensowaliśmy sobie i kibicom sobotnią porażkę w 150 procentach. Atak w ostatnim miesiącu nam idzie, ale kluczem do zwycięstwa jest jednak obrona - podkreśla skrzydłowy GKS-u, Marcin Kowalewski.
Spójnia u siebie jest piekielnie groźna. Do tej pory przegrała jedynie trzy razy. Ale tyszanie byli bliscy zdobycia Stargardu, przegrali zaledwie punktem, a rzut dający wygraną chybił Hubert Mazur. - Mamy remis i trzeba się cieszyć, że wróciliśmy do gry. Teraz czyścimy głowy, łapiemy świeżość, realizujemy założenia taktyczne i jedziemy na dwa mecze do Spójni coś urwać - zapowiada trener Jagiełka.

 

I liga mężczyzn
Ćwierćfinały
Meritumkredyt Pogoń Prudnik - Max Elektro Sokół Łańcut (piąt. 17.30, ewentualnie sob. 17.30), Jamalex Polonia 1912 Leszno - GTK Gliwice (pąt. 18.00, ewentualnie sob. 19.00), Spójnia Stargard - GKS Tychy (piąt. 18.00, sob. 17.00), Biofarm Basket Poznań - Legia Warszawa (piąt. 19.00, sob. 17.00).

Z tej samej kategorii