Zatracona skuteczność martwi rozgrywającego GTK Gliwice

Wolałbym nie trafiać do kosza i mieć jedno podanie, ale wygrać mecz - mówi rozgrywający GTK Gliwice, który w spotkaniu z Jamaleksem Polonią 1912 Leszno zdobył 13 punktów i miał 11 asyst, ale przełknął gorycz porażki 71:75.

16.11.2016 BIOFARM BASKET POZNAN - GTK GLIWICE PIERWSZA LIGA KOSZYKOWKA
 fot. Wojciech Klepka  /  źródło: Cyfrasport

Tomasz J. Mucha: Wasza seria 10 zwycięstw na własnym parkiecie dobiegła końca. Dlaczego nie udało się pokonać ekipy z Leszna?
Aleksander Filipiak: - Mieliśmy nadzieję, że po pechowej porażce w Pruszkowie, u siebie zagramy lepiej i podtrzymamy passę. Niestety, nie udało się. Wpływ na to miało kilka czynników. Przede wszystkim słabo zagraliśmy w defensywie. Szczególnie w końcówce spotkania nie broniliśmy w odpowiedni sposób akcji typu pick and roll (każdy swego - przyp. red.). Nie zwieszamy jednak głów, bo przed nami jeszcze ważniejszy mecz derbowy.
W Pruszkowie źle rozegraliście ostatnie minuty. Te same błędy powtórzyły się z Lesznem. W czym tkwi problem?
Aleksander Filipiak: - Trudno ocenić. Faktem jest, że mamy otwarte pozycje do rzutów, ale piłka nie chce wpadać do kosza. Być może problemem jest zmęczenie. Brakuje nam też boiskowej mądrości, a to dzięki niej wygrywa się starcia na styku.
Zaraz na początku kontuzji doznał Paweł Zmarlak i było widać, że w końcówce pozostali podkoszowi byli już zupełnie bez sił...
Aleksander Filipiak: - Mam nadzieję, że uraz Pawła nie będzie tak groźny, jak wyglądał. Bez niego nasza rotacja byłaby mocno zawężona, a już ten mecz pokazał, że będzie to dla nas spory problem. Marcin Salamonik i Łukasz Ratajczak byli mocno wyeksploatowani, zaś rywale grali bardzo agresywnie, bo mieli szeroką ławkę rezerwowych.
Rozegrał pan bardzo dobre zawody. Double-double, na które złożyło się 13 punktów i 11 asyst, to u rozgrywającego rzadki wyczyn.
Aleksander Filipiak: - Szczerze mówiąc, wolałbym nie trafiać do kosza i mieć jedno podanie, ale wygrać mecz. Z pewnością mogę mieć do siebie pretensje o skuteczność w rzutach z dystansu. Przy tak wielu czystych pozycjach tylko jedno trafienie to zdecydowanie za mało. Szczególnie że mecz był bardzo wyrównany i jeden celny rzut więcej mógłby zmienić jego losy.
Skuteczność w próbach z dystansu to jedno, ale jeszcze większym problem są rzuty wolne. W tym spotkaniu zeszliście poniżej 50 procent. To wręcz wstyd.
Aleksander Filipiak: - Muszę wrócić do tego, co mówiłem wcześniej. Liczył się każdy punkt i to martwi szczególnie że w tak prostej sytuacji nie potrafimy trafić do kosza. Nie mam pojęcia, z czego to wynika. Na treningach poświęcamy sporo czasu rzutom wolnym. Kiedy przychodzi mecz zupełnie nam nie wychodzą.
Przed wami niezwykle istotne derby. W przypadku porażki, GKS Tychy wyprzedzi was w tabeli...
Aleksander Filipiak: - Zdajemy sobie sprawę ze stawki tego spotkania i zrobimy wszystko, by przerwać serię porażek. Ciężko pracujemy przez cały sezon i nie chcemy na koniec stracić korzystnej pozycji.

 

Z tej samej kategorii