Każdy mecz jak o życie

MKS Dąbrowa Górnicza przegrał sześć z siedmiu ostatnich meczów. - Nie możemy patrzeć na to, że jesteśmy na 4. miejscu w tabeli - podkreśla trener Jacek Winnicki.

MKS Dabrowa Gornicza - Czarni Slupsk
 /  fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

W Dąbrowie Górniczej już nikt nie pamięta o niedawnej, wspaniałej serii dziewięciu wygranych z rzędu i dzieleniu fotela lidera tabeli z Anwilem Włocławek. Teraz karta się odwróciła. Koszykarze drużyny z Zagłębia Dąbrowskiego przeżywają trudne chwile. Częściej przegrywają niż zwyciężają. Z ostatnich siedmiu meczów wygrali tylko jeden, z Treflem Sopot.

 

Skąd taka metamorfoza? Dąbrowianie przede wszystkim mają wielkie problemy zdrowotne. Od dłuższego czasu z gry wyeliminowany wyeliminowany został Paulius Dambrauskas. Z powodu urazów nie ma też klasycznego centra, co mocno ogranicza taktykę MKS-u. Najpierw kontuzji nabawił się Jakub Parzeński, a następnie sprowadzony na jego miejsce doświadczony Serb Aleksandar Mladenović. Obaj w tym sezonie już nie wystąpią. Na drobniejsze urazy narzekali też Piotr Pamuła, Witalij Kowalenko i Maciej Kucharczyk. Doszło nawet do tego, że w starciu z Polskim Cukrem Toruń szkoleniowiec miał do dyspozycji zaledwie sześciu zawodników! Przy takich ubytkach nawet świetna postawa D.J. Sheltona czy Bartłomieja Wołoszyna na niewiele się zdają.

 

Fanów MKS-u martwią jednak przede wszystkim porażki we własnej hali, z BM Slam Stalą Ostrów Wlkp., czy ostatnio z Polpharmą Starogard Gdański, a przecież obiekt przy Al. Róż długo był twierdzą nie do zdobycia. Poległy w nim choćby lider rozgrywek Anwil Włocławek i mistrz Polski, Stelmet BC Zielona Góra. - Takie mecze, jak ten z Polpharmą u siebie, musimy wygrywać. Oba zespoły walczą o awans do play offu i nie możemy sobie pozwoli na stratę 19 punktów z szybkiego ataku, wiedząc, że to najsilniejsza broń rywali. Już w pierwszych minutach straciliśmy 10 punktów. Nie wynikało więc to ze zmęczenia, ale z braku koncentracji - wyjaśnia trener Jacek Winnicki.

 

- Do pewnego momentu graliśmy swoją koszykówkę i byliśmy lepszym zespołem. Ale mecz trwa 40 minut. Wiedzieliśmy co i jak grają rywale. Żałuję, że nie udało się zwyciężyć - dodaje Bartłomiej Wołoszyn.

 

Mimo porażki, dąbrowianie wciąż są bardzo wysoko, bo na 4. pozycji w tabeli. Pewni awansu do play offu jednak nie mogą być pewni. - Nie możemy patrzeć, że jesteśmy wysoko. Musimy żyć troszeczkę inaczej. W każdym meczu musimy walczyć za wszelką cenę, bo w tabeli jest bardzo ciasno i wszyscy musimy sobie zdawać sprawę, że każde spotkanie jest o życie, że każda porażka może być bardzo droga - przyznaje Winnicki.

 

Z tej samej kategorii