Gdyby nie trzecia kwarta, byłaby sensacja

Sosnowiczanki w starciu z mistrzem Polski z Wrocławia stały na straconej pozycji. Mało kto dawał im szansę na nawiązanie z nim walki. Niewiadomą miały stanowić rozmiary porażki.

JAS-FBG Zaglebie Sosnowiec - 1KS Sleza Wroclaw
 fot. Lukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Popularne „Jaski” nie przejęły się przedmeczowymi opiniami i za nic miały klasę rywalek. Od początku mocno przeciwstawiły się przyjezdnym. Grały twardo i z ogromnym zaangażowaniem. Okazało się, że to wystarcza na mistrzynie Polski. Mecz był wyrównany. W ekipie z Sosnowca błyszczała zwłaszcza Robyn Parks, która trafiała zza linii 6,75 m i wymuszała faule. A wolne wykonywała perfekcyjnie, wykorzystała wszystkie dziewięć prób.
Wrocławianki wydawały się zaskoczone determinacją rywalek. Długo nie potrafiły złapać odpowiedniego rytmu i złamać oporu zawodniczek z Sosnowca.
Udało im się to dopiero po przerwie. W 21 minucie po trafieniu Egle Siksniute przegrywały 37:40. Cztery minuty później miały już jednak 11 punktów więcej (51:40). Największy udział w tym miała Marissa Kastanek, która przypomniała sobie, że strzelcem jest wybornym, dwukrotnie celnie przymierzając za trzy punkty.
Sosnowiczanki do końca meczu starały się walczyć. Udanymi akcjami popisywała się m.in. Naketia Swanier, ale wszystko na co je było stać, to zmniejszenie strat to czterech „oczek” (74:78).

 

JAS-FBG Zagłębie Sosnowiec - Ślęza Wrocław 76:81 (20:22, 17;13, 15:30, 24:16)

SOSNOWIEC: Skrba 4, Swanier 23 (3x3), Siksniute 11, Parks 23 (4x3), Urbaniak 2 - Fikiel 9, Dobrowolska, Stara 4, Packovski. Trener Mirosław ORCZYK.
WROCŁAW: Zoll-Norman 14, Kaczmarczyk 11, Perez 2, Ajduković 10, Kastanek 19 (3x3) - Boonstra 6, Szybała, Ursu-Kim 2, Treffers 14 (1x3), Sonowska, Sklepowicz 3 (1x3). Trener Arkadiusz RUSIN.

 

Z tej samej kategorii