„Jaski” mogą chodzić z podniesioną głową

JAS-FBG Zaglebie Sosnowiec - Cosinus Widzew Lodz
 fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Sześć zwycięstw i 9. miejsce - „Jaski” ze swojego wyniku na koniec sezonu mogą być zadowolone.

W weekend, meczem ze Ślęzą Wrocław, sosnowiczanki zakończyły sezon. Choć nie udało się powtórzyć wyniku z poprzednich rozgrywek - awans do play offu - mogą go uznać za udany. Przede wszystkim wykonały plan - miało być pięć zwycięstw i dziewiąte miejsce, a jest sześć wygranych. - Możemy z podniesioną głową kończyć rozgrywki. Dla nas jest już czas na odpoczynek, analizę i regenerację - ocenia Mirosław Orczyk, szkoleniowiec JAS-FBG Zagłębia.

 

Warto stawiać na Polki
Przed rozpoczęciem gier sytuacja sosnowieckiego klubu wcale nie była różowa. – Ze względów finansowych musieliśmy postawić na trzy Polki w podstawowym składzie - wyjaśnia Orczyk. - Trzon drużyny miały stanowić: Paulina Rozwadowska, Marta Dobrowolska i Paulina Antczak oraz Amerykanki Naketia Swanier, Teja Middleton, Nicole Michael i Ukrainka Olena Samburska. Uzupełniły je młode wychowanki klubu: Patrycja Kaczor, Klaudia Rutkowska i młodziutka, bo zaledwie 16-letnia Aleksandra Wojtala.


Okazało się, że tak dobrany zespół na początku sezonu zrobił prawdziwą furorę. Potrafił wygrać ze znacznie mocniejszymi drużynami, między innymi z Basket 90 Gdynia i InvestInTheWest AZS AJP Gorzów Wlkp. - Szczególne słowa uznania należą się polskimi koszykarkom, bo udźwignęły ciężar odpowiedzialności. Marta Dobrowolska zagrała najlepszy sezon w karierze. W przyszłości będzie najdłużej grającą Polką w tej lidze, będzie też w czołówce rzutów za trzy punkty, na około jedenastym, dwunastym miejscu wśród najlepiej punktujących Polek. Wykonała w tym sezonie mnóstwo pracy. To dla mnie duża frajda i satysfakcja - mówi Orczyk. - To samo dotyczy Pauliny Dobrowolskiej i „Antka”. Szkoda tylko, że ta ostatnia nie zdobywała więcej punktów.

 

Wymuszone roszady
Kto wie, czy „Jaski” nie sprawiłyby więcej niespodzianek, gdyby nie dotknął je pech. Ze względu na poważną chorobę szybko drużynę opuściła Olena Samburska. A to kompletnie rozbiło koncepcję gry. Potrzebne były roszady. Za środkową Middleton przyszła rzucająca Amanda Frost. Potem działacze zrezygnowali z Michael, która przeszła do Energi Toruń. I choć sosnowiczanki w każdym meczu ambitnie walczyły, po takich ubytkach nie były w stanie wiele ugrać. - Ale bez nich na pewno nie byłoby tych sześciu zwycięstw. Bardzo nam pomogły - uważa sosnowiecki szkoleniowiec.

 

Bohaterka z Ameryki
Szczególne słowa uznania należą się przede wszystkim Naketii Swanier. Amerykanka nie tylko była liderką JAS-FBG Zagłębia, ale także włączyła się w szkolenie młodych zawodniczek. Prowadziła zajęcia dla najmłodszych adeptek basketu. - Ona była naszą bohaterką. Przez cały sezon mieliśmy tylko jedną rozgrywającą i Naketia to przetrwała, zagrała w 21 meczach. Dała z siebie wszystko. Myślę, że w następnym sezonie wróci do nas, a teraz życzę jej powodzenia w końcówce sezonu w Rumunii.

 

Z tej samej kategorii