Stefan Hula: Nie mam moralnego kaca

    - Skaczemy naprawdę dobrze. Może wyniki nie u wszystkich to pokazują, ale jest w porządku - uważa Stefan Hula, czwarty zawodnik konkursu indywidualnego na Wielkiej Krokwi w Zakopanem.

    Stefan Hula
     fot. Rafał Oleksiewicz  /  źródło: Pressfocus

    Pod względem miejsca był to pana najlepszy konkurs w karierze. A pod względem skoków?
    STEFAN HULA: No cóż, w drugiej próbie odbiłem się trochę za wcześnie i do podium zabrakło niewiele. Cóż zrobić.

     

    Jest pan rozczarowany?
    STEFAN HULA: Trochę tak, ale gdyby ktoś mi powiedział wcześniej, że będę czwarty, i że wygramy konkurs drużynowy, brałbym to w ciemno. Ogromnie się cieszę. Moje skoki są naprawdę dobre i pokazują, że mogę walczyć o podium, a przy dobrych wiatrach i skokach nawet o zwycięstwo.

     

    Zaskoczyło pana to, co stało się z Kamilem Stochem?
    STEFAN HULA: Tak i to bardzo! Ten konkurs nie był łatwy i sprawiedliwy. Trzeba było mieć trochę szczęścia, bo wiatr kręcił. Widać, że Kamilowi go zabrakło. To przecież niemożliwe, by w normalnych warunkach oddał tak słaby skok. Cóż, taki urok tego sportu. Zdarza się.

     

    A u pana w drugim skoku pojawił się problem z pogodą?
    STEFAN HULA: Nie uważam tak. Gdyby oddał identyczny skok, jak w pierwszej serii, nikt by pewnie o to nie pytał. To była dobra próba, ale trochę zabrakło do podium. Cóż zrobić.

     

    Co panu dały te zawody?
    STEFAN HULA: Nowe doświadczenie. W sobotę pierwsze zwycięstwo w konkursie drużynowym, w niedzielę miałem okazję skakać jako ostatni - to też jest fajna sprawa. Z tego weekendu wyciągam same pozytywy.

     

    Stać pana na więcej?
    STEFAN HULA: Myślę, że tak.

     

    Na ile zawody w Zakopanem były ważne w kontekście igrzysk?
    STEFAN HULA: To po prostu kolejne konkursy PŚ, w których braliśmy udział. Skaczemy naprawdę dobrze. Może wyniki nie u wszystkich to pokazują, ale jest w porządku.

     

    Forma rośnie?
    STEFAN HULA: Trudne pytanie. Od początku sezonu spisuję się dobrze, utrzymuję się w czołowej piętnastce. Może trochę urosła na Zakopane, ale niewiele.

     

    Pańskie czwarte miejsce to większy sukces niż brąz MŚ w lotach?
    STEFAN HULA: To dwie zupełnie różne imprezy. Poza tym medal to medal, więc zawsze będzie dla mnie cenniejszy.

     

    Kiedyś były takie czasy, w których czwarte miejsce polskiego skoczka było sukcesem. Teraz mówimy o rozczarowaniu. Może apetyty kibiców są zbyt rozbudzone.
    STEFAN HULA: Dobrze, że tak jest, bo znaczy to, że dobrze skaczemy. Ale przede wszystkim musimy skupiać się na sobie, a nie na wyniku i z chłodną głową podchodzić do tego, co robimy.

     

    Za chwilę zawody w Willingen, a po nich wylatujecie do Korei na igrzyska. Czasu spędzonego z rodziną będzie miał pan niewiele.
    STEFAN HULA: Jest ciężko, ale żona i dzieci są już do tego przyzwyczajeni. Będę starał się im to wynagrodzić po sezonie.

     

    Może przydałby się odpoczynek zamiast jechać na zawody do Niemiec.
    STEFAN HULA: Jeśli chodzi o mnie, czuję się naprawdę dobrze, jestem wypoczęty. Nasz sztab zresztą mocno o to dba i chwała mu za to.

     

    Stresował się pan przed drugim skokiem?
    STEFAN HULA: Nie. Po prostu popełniłem mały błąd. Gdybym skoczył 100 metrów, to znaczy, że było bardzo źle.

     

    Skąd bierze pan ten spokój?
    STEFAN HULA: Może z myślenia o tym, że w domu mam trzy dziewczyny (śmiech). A tak poważnie, staram się poniekąd wyłączyć trochę te emocje. Wiadomo, że nie całkowicie, bo to niemożliwe, ale staram się ćwiczyć to na treningach i w zawodach. W tym nie ma żadnej tajemnicy.

     

    Nie ma pan moralnego kaca po tym konkursie?
    STEFAN HULA: Czemu miałbym mieć? Miałbym, gdybym spadł z pierwszego na 20. miejsce. To dla mnie ogromny sukces.

     

    Komentarze

    Napisz komentarz
    No photo
    No photo~fan Kamila:Użytkownik anonimowy
    ~fan Kamila: :
    No photo~fan Kamila:Użytkownik anonimowy
    Stefan Hula zajął czwarte miejsce "dzięki" polskiemu sędziemu. Już drugi raz (może było więcej ale ja tak zanotowałem) na ważnych zawodach polski "uczony" załatwił naszego zawodnika. Nawet matoł to zrozumie, że gdy zawodnicy są blisko to czasem 0,5 pkt. decyduje o wyższym miejscu. W sobotę skacze Stoch, daleko skacze, ląduje fatalnie, tylko on wie dlaczego się nie wywrócił a nasz "sprawiedliwy" daje mu 19, pozostali 17,5-18, bliższa moim zdaniem była 17,5. Sędzia się wygłupia a nie była ptrzeby, gdyby dał 0 to i tak byśmy wygrali. Hula skacze idealnie, można dać nawet 19 a nasz daje 18 i to zadecydowało o braku Stefana na podium. Trochę więcej rozumu a nie wapna w głowie.
    31 sty 12:47 | ocena:100%
    Liczba głosów:2
    100%
    0%
    Link do tego komentarza:
    Z tej samej kategorii