„My chcemy tylko zobaczyć Adama”. Walter Hofer wspomina konkursy w Zakopanem

    Dyrektor Pucharu Świata pamięta Zakopane sprzed ery Adama Małysza i Kamila Stocha. – To niesamowita historia jak się te zawody zmieniły – przyznaje dyrektor Pucharu Świata.

    Puchar Swiata w skokach narciarskich w Zakopanem, konkurs indywidualny
     fot. Rafał Oleksiewicz  /  źródło: Pressfocus

    Zapytany przez nas o organizację zawodów w stolicy polskich Tatr, zaprasza nas do sali tymczasowo przerobionej na biuro prasowe, gdzie jest mnóstwo pamiątek dotyczących skoków i innych sportów zimowych. Pokazuje nam czarno-białe zdjęcie, na którym widać skoczka, a tle są setki ludzi. To fotografia z 1962 roku.

     

    - Pamiętam, że to zdjęcie było jeszcze w starym budynku przed przebudową. Patrzyłem na nie i dziwiłem się, jak to możliwe, że kiedyś było tu tylu kibiców?! Organizacja wtedy była kiepska, w końcu powstał pięcioletni plan na przebudowę i ożywienie skoczni. Akurat tak się złożyło, że wtedy dał o sobie znać talent Adama Małysza - opowiada Hofer. - Pamiętam konkursy z lat 1998 i 1999, kiedy była tu garstka ludzi. A potem, nagle, pod Wielką Krokiew przyszły dziesiątki tysięcy osób. Baliśmy się, że wszystko się zawali. Kibice uspokajali mnie „czemu się stresujesz, my tylko chcemy zobaczyć Adama”. To był początek niezwykłej historii. Dziś organizatorzy są wyśmienicie przygotowani do goszczenie trzydniowego święta.

     

    Hofer jest na wszystkich zawodach cyklu PŚ. Ma więc znakomite porównanie jak wygląda organizacja i jakie jest zainteresowanie na innych konkursach. - Trudno porównać Zakopane do innych. Naszą intencja jest, by wszędzie była świetna organizacja, ale każde miejsce ma inny charakter. Robimy wszystko, by wszędzie było perfekcyjnie - zapewnia Austriak. - Największą zaleta Zakopanego? Fenomenalni kibice, których przyjacielskie nastawianie odczuwają także rywale polskich skoczków. Fani wspierają wszystkich, dlatego zawodnicy bardzo lubią tu skakać. No i skocznia po przebudowie spełnia teraz wszystkie standardy.

     

    A jeszcze niedawno nie było to pewne, bo trwała wojenka między zarządcą obiektu - Centralnym Ośrodkiem Sportu i Tatrzańskim Związkiem Narciarskim, organizatorem PŚ. Tego problemu Hofer nie chce komentować. - W skokach wykreślamy słowo problem, a zastępujemy go słowem wyzwanie. To jednak tak naprawdę nie moja sprawa – kończy dyrektor Pucharu Świata.

    Z tej samej kategorii