Kamil Stoch znów najlepszy! Polak wytrzymał presję w Ga-Pa

    Kamil Stoch wygrał w Garmisch-Partenkirchen drugi konkurs 66. Turnieju Czterech Skoczni. Polak prowadzi w klasyfikacji generalnej całej imprezy, z ponad jedenastopunktową przewagą nad Niemcem Richardem Freitagiem.

    Kamil Stoch
     fot. Tomasz Markowski  /  źródło: newspix.pl

    Zakończony niedawno rok 2017 był dla polskich skoków najlepszy w historii. Triumf Kamila Stocha w 65. Turnieju Czterech Skoczni, zwycięstwo polskiej ekipy w Pucharze Narodów oraz drużynowe mistrzostwo świata w Lahti to największe sukcesy biało-czerwonych.

     

    Nowy rok to jednak nowe wyzwania, a Polacy wciąż chcą więcej. Zwłaszcza że podopieczni Stefana Horngachera wciąż są w dobrej formie. Świadczył o tym ostatni konkurs w Oberstdorfie, który padł łupem Kamila Stocha, a w czołówce znaleźli się równiez trzeci Dawid Kubacki i piąty Stefan Hula.

     

    Lider Turnieju Czterech Skoczni udowodnił, że wciąż jest w znakomitej formie. Kamil po I serii był liderem rywalizacji, w której uzyskał 135,5 metra. O pół metra dalej od Polaka lądował Słoweniec Tilen Bartol, ale skakał w odrobinę lepszych warunkach, a także miał zdecydowanie gorsze noty za styl. Czołową trójkę na półmetku zajmował Japończyk Junshiro Kobayashi.

     

    Do drugiej serii awansowało w sumie pięciu biało-czerwonych. Czołową dziesiątkę zamykał Dawid Kubacki, 15. był Maciej Kot, który choć przegrał swój pojedynek z Gregorem Schlierenzauerem, znalazł się w gronie pięciu szczęśliwych przegranych. Trochę słabiej poszło Piotrowi Żyle, a także Stefanowi Huli, którzy znaleźli się pod koniec trzeciej dziesiątki. Duże rozczarowanie przeżywał szczególnie ten drugi, bowiem po świetnym konkursie w Oberstdorfie oraz udanych kwalifikacjach w Ga-Pa wydawało się, że znów może wskoczyć do ścisłej czołówki. Spory wpływ na rezultat nowego mistrza Polski miały jednak warunki - pod koniec pierwszej serii wiatr wiał mocno z tyłu.

     

    Niespodzianką noworocznego konkursu był brak awansu do trzydziestki Stefana Krafta. Austriak przegrał rywalizację w parze ze Słoweńcem Zigą Jelarem i po raz pierwszy od stycznia 2014 roku ostatni triumfator Pucharu Świata nie przebrnął przez pierwszą serię. Los Krafta podzielił także Jakub Wolny, który uległ Niemcowi Markusowi Eisenbichlerowi.

     

    W drugiej serii przez dłuższy czas utrzymywały się dobre warunki dla skoczków. Świetnie skakali Norwegowie, a także wicelider Turnieju Czterech Skoczni, Richard Freitag, który zanotował awans z szóstego miejsca. Lider PŚ przed dwoma ostatnimi zawodnikami wciąż był na prowadzeniu zawodów. Niestety, wiatr w końcówce zmienił swój kierunek i zaczął wiać coraz mocniej. Tilen Bartol, a także Stoch czekali około 10 minut na swoją ostatnią próbę. Gdy warunki na chwilę się uspokoiły, konkurs został wznowiony. Słoweniec skoczył 133,5 metra i spadł za podium. Z kolei podwójny mistrz olimpijski, będąc pod ogromną presją, uzyskał najlepszą odległość zawodów - 139,5 m! To był nokaut. Drugiego Freitaga Stoch wyprzedził o 7,6 punktu, a w klasyfikacji generalnej TCS różnica między Polakiem a Niemcem wynosi już ponad 11 punktów. Trzecie miejsce w dzisiejszym konkursie zajął Norweg Anders Fannemel.

     

    Kamil Stoch ponadto awansował na drugie miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.

     

    Pozostali biało-czerwoni na olimpijskiej skoczni spisali się średnio. Dawid Kubacki zajął 12. miejsce, ale wciąż utrzymuje trzecie miejsce w klasyfikacji TCS. 18. był Maciej Kot, 25. Piotr Żyła, a 27. Stefan Hula.

     

    Wtorek jest dniem przerwy w rywalizacji w niemiecko-austriackiej imprezie. Skoczkowie przenoszą się teraz do Innsbrucka, gdzie 3 stycznia odbędą się kwalifikacje, a 4 - konkurs indywidualny.

     

    Wyniki zawodów

    1. Kamil Stoch - 283,4 pkt (135,5/139,5)

    2. Richard Freitag (Niemcy) - 275,8 (132/137)

    3. Anders Fannemel (Norwegia) - 270,2 (132,5/136,5)

    ...

    12. Dawid Kubacki - 260,7 (126,5/133,5)

    18. Maciej Kot - 249 (129/133)

    25. Piotr Żyła - 233,7 (122,5/126)

    27. Stefan Hula - 233,2 (119,5/126)

    33. Jakub Wolny - (127,5)

     

    Z tej samej kategorii