Długa lekcja cierpliwości Dawida Kubackiego

    Prawie 9 lat czekał Dawid Kubacki na swoje pierwsze w karierze podium Pucharu Świata, ale w końcu dopiął swego.

    Puchar Swiata w skokach narciarskich 2016/2017 -Raw Air 2017 Oslo konkurs druzynowy
     fot. Martyna Szydlowska  /  źródło: Pressfocus

    27-latek w ostatnim czasie był poddawany ogromnej presji. - Dawid, kiedy w końcu staniesz na podium? - takie pytania niejednego skoczka już dawno wyprowadziłyby z równowagi, ale Kubacki w ostatnim czasie dojrzał nie tylko jako skoczek, ale także jako człowiek. Swój cel zrealizował w 142 pucharowym konkursie. Zawody w Oberstdorfie nauczyły nas jednej bardzo ważnej rzeczy – że cierpliwość popłaca.

     

    Przypadek podobny
    Pod tymi słowami obiema rękami mógłby się podpisać Maciej Kot. Przypadek obu zawodników jest zresztą bardzo podobny. Zakopiańczyk w 2016 roku wygrał Letnią Grand Prix, ale pomimo tego, że na swoim koncie miał już medal mistrzostw świata (w konkursie drużynowym), indywidualnie długo czekał na zimowy sukces. Jeszcze przed rozpoczęciem poprzedniego sezonu mówił: - Oddałbym ten triumf za choćby jedno pucharowe zwycięstwo.

     

    Na szczęście nie musiał niczego oddawać. Najpierw było podium w Lillehammer, a w lutym w Sapporo, a potem w Pjongczangu wygrał pierwsze w karierze zawody Pucharu Świata.

     

    Zasada małych kroków
    Kubacki też był przez pewien czas uważany za skoczka dobrego do drużyny, ale w konkursach indywidualnych był postacią drugoplanową. Choć już kilka razy stawał przed ogromną szansą na podium, zwykle czegoś brakowało. Najczęściej odporności psychicznej.

     

    W 2015 roku Polak rozpoczął współpracę z psychologiem. Od tej pory zmienił się nie do poznania. Na skoczni zaczął emanować spokojem i wyznawać zasadę małych kroków. Wcześniej bowiem zdarzało się, że w pogoni za perfekcją chciał robić wiele rzeczy na raz.

     

    - Nie uważam co prawda, żebym zatracił poczucie tego, kim jestem, ale szczególnie współpraca z psychologiem zmieniła moje podejście do pewnych kwestii i tego, jak zachować się w konkretnych sytuacjach - opowiadał kiedyś w rozmowie ze „Sportem”.

     

    Maciusiak wyciągnął z marazmu
    Wiele Kubacki zawdzięczał także Maciejowi Maciusiakowi, pod którego skrzydła wpadł po sezonie 2014/15. Ówczesny trener kadry B wyciągnął go z marazmu, przedstawił mu konkretny plan naprawy, który skoczek z Szaflar przyjął bez wahania. Bo jak mówi, lubi konkretnych szkoleniowców.

     

    U Stefana Horngachera z kolei wystrzelił jeszcze mocniej. Już poprzednia zima była dla niego bardzo udana - zajął 19. miejsce w klasyfikacji generalnej, najlepsze w karierze. Kilka razy wskoczył do czołowej dziesiątki, a w Lahti wraz z polską drużyną zdobył złoto. Zwycięstwo w LGP 2017 dało mu poczucie, że i najbliższa zima może być dla niego udana. I choć zaliczył najlepszy początek sezonu w karierze, wielu kibicom i ekspertom było mało. Bo przecież od najlepszego skoczka lata trzeba wymagać więcej, najlepiej podium!

     

    Jak się nie przewrócisz...
    On jednak był spokojny i cierpliwy. - Cały czas pracowałem nad sobą. Mimo tego, że wcześniejsze konkursy nie wychodziły mi tak, jakbym chciał, był to wciąż proces nauki. Cytując znane przysłowie: „jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz” - śmiał się przed kamerami TVP po konkursie w Oberstdorfie.

     

    Z tej samej kategorii