Trenerski dylemat - kto nie zmieści się w czwórce?

    Na tydzień przed imprezą sezonu trener Stefan Horngacher stoi przed bardzo trudnym wyborem, na kogo postawić w olimpijskich konkursach. Spokojnym o wejście do drużyny jest Kamil Stoch. Wielce prawdopodobne, że znajdą się w niej także Stefan Hula i Dawid Kubacki. Wydaje się więc, że o czwarte miejsce powalczą... koledzy z pokoju.

    Puchar Swiata w skokach narciarskich w Zakopanem
     fot. Rafał Oleksiewicz  /  źródło: Pressfocus

    Zwycięstwo polskiej ekipy w konkursie drużynowym w Zakopanem to najlepsze, co mogło przydarzyć się naszym skoczkom na tydzień przed igrzyskami olimpijskimi. Biało-czerwoni nie tylko zyskali dzięki temu pewność siebie. Pokonanie o ponad 20 punktów Niemców oraz o niespełna 40 Norwegów było jasnym sygnałem do rywali, że z Polakami po prostu trzeba będzie się liczyć.

     

    Hula wskoczył najpóźniej

    Paradoksalnie jednak obecna sytuacja naszej drużyny stanowi ból głowy dla trenera Stefana Horngachera. Do Pjongczangu leci pięciu skoczków, a tylko czterech dostanie szansę udziału zarówno w obu konkursach indywidualnych, jak i w „drużynówce”. Jednego trzeba więc będzie odrzucić.

     

    Austriacki szkoleniowiec w tym sezonie w konkursach drużynowych przetestował już wszystkich swoich zawodników, którzy pojadą na igrzyska. Najdłużej na swoją szansę czekał Stefan Hula, który w drużynie pojawił się dopiero na mistrzostwach świata w lotach w Oberstdorfie. Życiowa forma mistrza Polski, a szczególnie jego dobre skoki na początku drugiej połowy pucharowej kampanii, stawiają go w roli pewniaka na olimpijskie zmagania. Nie mówiąc już o naszym liderze, Kamilu Stochu, od którego Horngacher rozpoczyna budowanie zespołu.

     

    Kubacki dobry dla zespołu

    Dość mocną pozycję wydaje się mieć także Dawid Kubacki. 27-latek od dłuższego czasu jest mocnym punktem naszej drużyny. Zwycięzca Letniej Grand Prix powoli zbliża się do pobicia liczby pucharowych „oczek” z zeszłego sezonu (obecnie ma 319 punktów, czyli o 26 mniej niż w całej kampanii 2016/17; w klasyfikacji generalnej jest 11.), stanął też po raz pierwszy w karierze na podium zawodów Pucharu Świata (w Oberstdorfie zajął 3. miejsce). Mimo tego nie jest on obecnie wzorem stabilności - Dawid potrafi w jednym konkursie uplasować się w pierwszej dziesiątce, po czym w kolejnym spaść do trzeciej. Kubacki indywidualnie a drużynowo to jednak dwaj inni skoczkowie. Kiedy dochodzi do rywalizacji zespołów, rzadko psuje w niej skoki.

     

    Rywalizacja wewnątrzpokojowa

    Wszystko wskazuje więc na to, że rywalizacja o czwarte miejsce w zespole będzie się toczyć między… kolegami z pokoju, czyli Maciejem Kotem a Piotrem Żyłą. Ten pierwszy przez cały sezon zmagał się z różnymi problemami, głównie technicznymi, związanymi z lotem. Po nieudanym Turnieju Czterech Skoczni był załamany, a na MŚ w lotach nie wystąpił ani indywidualnie, ani drużynowo. W Zakopanem wrócił jednak do „świata żywych”. W konkursie drużynowym dostał szansę od trenera i ją wykorzystał. - Cieszę się, że jestem w dużo lepszej dyspozycji niż tydzień temu, i że moja forma rośnie. Czuję, że ten pociąg jedzie w dobrą stronę - podkreśla Kot.

     

    W najgorszej sytuacji znalazł się więc Żyła, który po niezłym początku sezonu (do świąt czterokrotnie plasował się w czołowej dziesiątce), od TCS notuje spadek formy. W minioną sobotę to właśnie jego trener Horngacher musiał odstawić. Dzień później, zamiast pokazać sportową złość, spisał się bardzo słabo - ledwo awansował do drugiej serii i zajął 28. miejsce. Po konkursie przemknął bez słowa przez strefę wywiadów, co świadczy o tym, że obecna sytuacja bardzo go niepokoi.

     

    Moc jest, gorzej z techniką

    - Mam nadzieję, że się odbuduje, bo widzę, że Piotrka to bardzo męczy. Przecież jego wyniki na testach oraz treningach są bardzo dobre - martwił się w Zakopanem się dyrektor kadry, Adam Małysz. Rzeczywiście, Żyła na treningach motorycznych jest jednym z najlepszych, o ile nie najlepszym polskim skoczkiem. Przed PŚ na Wielkiej Krokwi prezes PZN, Apoloniusz Tajner pokazał zdjęcie, na którym wiślanin wykonuje wyskok na platformie dynamometrycznej. Widać, jak 30-latek „wystrzelił” na wysokość ponad metra. Moc więc jest, pytanie, co z techniką. Tu nie jest najlepiej. Żyła od początku roku ma problem z pozycją dojazdową. Trenerzy przekonują, że to drobny błąd, ale bardzo brzemienny w skutki - nie dość, że spada jego prędkość na rozbiegu, to jeszcze odbicie nie jest optymalne.

     

    - Piotrek podczas imitacji tuż przed zawodami skacze takie „bomby”, że matko jedyna! Wydaje się, że fizycznie w takiej formie nie był jeszcze nigdy. Przychodzą jednak zawody i już nie jest tak dobrze. Może spala go presja - za bardzo chce, a nie wychodzi. Zresztą w podobnej sytuacji był Maciek na lotach w Oberstdorfie. Teraz zaczyna się podnosić. Piotrek też ma szansę się odbudować - w ten weekend zawody w Willingen. Czasem wystarczy pstryknąć palcem i zawodnik jest tam, gdzie powinien - dodaje Małysz.

     

    Do Willingen (2-4 lutego) trener Horngacher zabierze sześciu biało-czerwonych. Do Stocha, Kota, Żyły, Kubackiego i Huli dołączy Jakub Wolny, który jednak igrzyska obejrzy w telewizji.

     

    Z tej samej kategorii