Duże wyzwanie przed naszymi skoczkami

    Polacy wygrali w Zakopanem ostatni konkurs drużynowy przed igrzyskami olimpijskimi. Historia pokazuje, że taki sukces wcale nie gwarantuje złotego medalu na najważniejszej imprezie czterolecia.

    Puchar Swiata w skokach narciarskich w Zakopanem, konkurs druzynowy
     źródło: Pressfocus

    Polscy skoczkowie przełamują kolejne bariery. W zeszłym sezonie najpierw zaliczyli pierwsze zwycięstwo w drużynowym konkursie PŚ (Klingenthal 2016), potem zdobyli złoty medal mistrzostw świata (Lahti 2017), a tydzień temu w Oberstdorfie podopieczni Stefana Horngachera po raz pierwszy w historii wywalczyli medal MŚ w lotach, kończąc zawody na trzecim miejscu. W końcu dziś w Zakopanem odnieśli pierwszy drużynowy triumf na Wielkiej Krokwi.

     

    Zmagania zespołowe w stolicy polskich Tatr były tym samym ostatnim sprawdzianem przed igrzyskami olimpijskimi, na których biało-czerwoni będą jednymi z faworytów do medalu. Czy złotego? To kwestia, która będzie w głównej mierze zależeć od naszych skoczków, a także formy ich najgroźniejszych rywali. Niestety, patrząc wstecz, żaden ze zwycięzców ostatniego konkursu drużynowego przed najważniejszą imprezą czterolecia, nie zdobył mistrzostwa olimpijskiego.

     

    Cztery lata temu – notabene w Zakopanem – najlepsi byli Słoweńcy, którzy miesiąc później w Soczi zajęli dopiero piąte miejsce. W 2006 i 2010 drużynowymi mistrzami olimpijskimi byli Austriacy, ale w obu „drużynówkach” poprzedzających te imprezy, w Willingen, nie byli najlepsi. Przed Turynem wygrywali Finowie, a przed Vancouver – Niemcy. W obu przypadkach już na igrzyskach zespoły te zgarniały „tylko” srebro.

     

    W 2002 roku Austriacy przeżyli szok. Choć wygrali konkurs drużynowy w Sapporo, to na igrzyskach w Salt Lake City nie zdobyli medalu. Z kolei 10 lat wcześniej, w Albertville zdobyli srebro, choć miesiąc wcześniej w Predazzo byli bezkonkurencyjni. W sezonie 1997/1998 nie odbył się żaden konkurs drużynowy, a w kampanii 1993/1994 rywalizacja zespołowa w Pucharze Świata została rozegrana po igrzyskach w Lillehammer. W 1988, kiedy po raz pierwszy w historii na igrzyskach rozgrywano konkurs drużynowy (Calgary), o zmaganiach ekip w skokowym serialu nie było jeszcze mowy.

     

    Choć powyższa statystyka nie sprzyja biało-czerwonym, nasi skoczkowie o wynikach nie myślą. Dzisiejszym zwycięstwem w Zakopanem podopieczni Stefana Hornagchera wysłali jasny sygnał do rywali, że na dwa tygodnie przed igrzyskami są w bardzo wysokiej formie. A że już w poprzednim sezonie udowodnili, że niemożliwe nie istnieje, trzeba mieć nadzieję, że i ta passa w końcu się zakończy. A jeśli nie, każdy medal przyjmiemy z ogromną radością.

     

    Z tej samej kategorii