Znowu czymś zaskoczą? Polscy skoczkowie przygotowują sprzęt na Turniej Czterech Skoczni

    Biało-czerwoni podczas zakończonego niedawno zgrupowania w Zakopanem nie tylko szlifowali formę. Przed Turniejem Czterech Skoczni pracowali także nad sprzętem. A że specjalistów w drużynie jest kilku, można być spokojnym o odpowiednie przygotowanie w tym zakresie.

    Kwalifikacje - Puchar Swiata w Wisle
     fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

    Kadrowicze od wtorku przebywali na zgrupowaniu w stolicy polskich Tatr, a od środy skakali na przebudowanej Wielkiej Krokwi, gdzie można już latać bezpiecznie ponad 140 metrów. Nie odległości są jednak w tej sytuacji najważniejsze, a jak najlepsze przygotowanie do Turnieju Czterech Skoczni. I nie chodzi tu wyłącznie o formę sportową, ale także o sprzęt. Polacy chcą pokazać, że pod tym względem znów są jednymi z najlepszych na świecie.

     

    Zamieszać rywalom w głowie

    Choć sprzęt sam nie skacze, to właśnie dzięki niemu można zyskać dodatkowe metry, które nierzadko decydują o sukcesie. Niespełna rok temu, kiedy Kamil Stoch wygrywał TCS, Piotr Żyła był drugi, a Maciej Kot uplasował się tuż za podium, furorę zrobiły czekoladowe kombinezony, w których skakali biało-czerwoni. Choć więcej było w tym zagrywki psychologicznej, aniżeli konkretnych korzyści na skoczni, Polacy osiągnęli swój cel - rywale byli zdezorientowani.

     

    - To nie jest jakiś cud techniki, w którym od razu będziemy latać 10 metrów dalej. Ale gdy rywale widzą, że przygotowaliśmy kombinezony o innym kolorze, to już działa na ich psychikę - tłumaczył Maciej Kot.

     

    Ma dobre kontakty

    Nie od dziś jednak wiadomo, że strój skoczka uszyty właściwie i z jak najlepszego materiału może zawodnikowi sporo pomóc. Kilka lat temu Polacy kupowali bele z ogólnodostępnych materiałów. Tymczasem największe narciarskie nacje, jak Niemcy czy Austria, mogły mieć dostęp do lepszego asortymentu. Obecnie sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

     

    Wszystko za sprawą Michala Doleżala, który znalazł się w kadrze w tym samym czasie co Stefan Horngacher (zresztą z jego polecenia). Czech pełni rolę trenera technicznego. Były skoczek prowadzi firmę produkującą stroje dla zawodników. - Michal i Stefan często jeżdżą do Szwajcarii w poszukiwaniu właściwego materiału. Udają się do fabryki i wybierają materiał, który - ich zdaniem - jest w tym momencie najlepszy - tłumaczy prezes PZN, Apoloniusz Tajner, który nie ukrywa, że sporą rolę w tym procesie odgrywa właśnie Doleżal, mający odpowiednie kontakty w tym niewielkim środowisku.

     

    Złota rączka

    Inną osobą, która uchodzi w kadrze za sprzętową złotą rączkę jest Matthias Prodinger, były austriacki skoczek (kolejny dobry znajomy Horngachera), który po zakończeniu kariery założył firmę zajmującą się udoskonalaniem sprzętu. U nas Prodinger jest odpowiedzialny za narty, buty i wiązania. Wymyśla rozwiązania tylko na potrzeby polskiego zespołu, co naszym zawodnikom daje pewną przewagę nad rywalami. Jego głowa jest pełna pomysłów. Austriak potrafi tak przerobić fabryczny sprzęt, by nie tylko odpowiadał wymaganiom konkretnego skoczka, ale też pozwalał na komfort w powietrzu i pomagał w uzyskiwaniu jak najlepszych odległości.

     

    Najlepsze na później

    Polacy pod względem sprzętowym mają więc wszystko, co potrzeba, by znów zatrząść narciarskim światkiem. W tym sezonie konkurenci pokazali jednak, że nie zamierzają odpuszczać. Pierwsza część Pucharu Świata należała do Niemców i Norwegów. Szczególnie ci drudzy mieli wszystkim coś do udowodnienia - w zeszłym sezonie przyczyny niepowodzeń tłumaczyli właśnie niedostatecznym rozwojem sprzętu. Przed rozpoczęciem obecnej kampanii świat obiegła informacja, że wydrukowany na drukarce 3D model Toma Hildego służy jako obiekt do testowania kombinezonów w tunelu aerodynamicznym. Kiedyś takie rozwiązanie stosowali Polacy, kiedy na skoczniach całego świata dzielił i rządził Adam Małysz.

     

    Czyżby więc Polacy stracili palmę pierwszeństwa w sprzętowej wojnie? - Nie chcieliśmy zaczynać sezonu z najlepszym sprzętem, jaki mamy - odpowiada Maciej Kot. - Patrząc na to, co działo się na początku sezonu, Norwegowie i Niemcy pod tym względem rozpoczęli go najlepiej. Po analizie doszliśmy do wniosku, że różnica sprzętowa między nimi a nami była zbyt duża. Mamy rozwiązania, które trzymamy na później - dodaje reprezentant Polski.

     

    Biało-czerwoni w Zakopanem testują m.in. narty, które użyją podczas igrzysk w Pjongczangu. Czy będą one na wagę złota? Przekonamy się w lutym.

    Z tej samej kategorii