Moje Letalnice

    Tak Słoweńcy nazywają wielkie skocznie. Takie, na których zamiast skoków mamy loty narciarskie. Takie, na których lata się daleko poza granicę dwustu metrów.

    x
     źródło: własne

    Nie ma ich zbyt wiele, najsłynniejsza to oczywiście Planica, ale rekord należy jednak do Vikersund w Norwegii. Jest jeszcze wietrzny Harrachow i moim zdaniem najpiękniejszy Oberstdorf. Jak powiedział kiedyś Adam Małysz, to przyjazny dla skoczków mamut.

     

    Na żywo widziałem pięć mistrzostw świata w lotach. W Harrachowie (2002) wygrał Hannawald przed Martinem Schmittem, w Planicy (2004) i Bad Mitterndorf (2006) niesamowity norweski lotnik Roar Ljoekelsoey, a dwa lata później w Oberstdorfie 18-letni Schlierenzauer. No i na koniec znów Planica (2010), gdzie gorycz porażki przeżył Małysz. Tam ostatni raz rozmawiałem z prezesem PKOl, Piotrem Nurowskim, który 10 kwietnia zginął w katastrofie smoleńskiej.

     

    Każde z tych mistrzostw były inne. W Harrachowie tysiące zmęczonych mocnymi trunkami Polaków, którzy podążali wtedy wszędzie w ślad za Małyszem, rzucało śnieżkami w Hannawalda, którego Małysz później przepraszał. Wiało wtedy jak diabli, rozegrano tylko dwie serie, a „Orzeł z Wisły”, który był liderem Pucharu Świata, lądował zbyt blisko, by włączyć się do walki o medale. W Planicy znów tłumy Polaków, z chorągwiami, jak pod Grunwaldem. I słoweński spiker krzyczący po polsku: Tutaj lata Wasz Mistrz Świata!!!. Tyle że sukcesu nie było.

     

    Na Kulm w 2006 roku straszny mróz, ale na szczęście tylko w nocy. W dzień było trochę cieplej i zawody udało się przeprowadzić. Zaraz po nieudanych dla Polaków mistrzostwach leciałem do Walencji, na prezentację bolidu BMW i Roberta Kubicy. A tam 20 stopni ciepła.

     

    W Oberstdorfie, dziesięć lat temu, była piękna zima i wielka forma Austriaków. Indywidualnie Schlierenzauer wygrał przed Martinem Kochem (Małysz był wtedy dziewiąty), a ich drużyna pokonała Finów i Norwegów. Z tamtej ekipy (Schlierenzauer, Koch, Andreas Kofler i Thomas Morgenstern) nie będzie teraz nikogo.
    Ale takie są skoki narciarskie, jak przypomniał w Vancouver Małysz, to nie jest sport dla starych ludzi. Choć oczywiście są wyjątki, czego najlepszymi przykładami są Noriaki Kasai i Simon Ammann.

    Z tej samej kategorii