Mistrz złapał luz. Coraz wyższa forma Kamila Stocha

    Kamil Stoch rozkręca się coraz bardziej. Polak w Szwajcarii pokazał, że o jego dyspozycję na Turnieju Czterech Skoczni możemy być spokojni.

    Skoki Narciarskie Konkurs Indywidualny - Puchar Swiata w Wisle
     fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

    Polski skoczek zmęczony, ale szczęśliwy i z poczuciem dobrze wykonanej pracy, wrócił z Engelbergu do domu. Polak dwoma miejscami na podium nie tylko sprawił sobie i kibicom fajny świąteczny prezent, ale także udowodnił, że jego forma na 10 dni przed rozpoczęciem Turnieju Czterech Skoczni powoli idzie w górę.

     

    Będzie powtórka?

    Zdążyliśmy się już do tego przyzwyczaić, że Kamil rozkręca się właśnie w okresie świąteczno-noworocznym. Co ciekawe, rok temu polski skoczek w ostatnim konkursie przed TCS zajął 2. miejsce, a w klasyfikacji generalnej zajmował 4. miejsce mając… taką samą liczbę punktów (323). Kilkanaście dni później cieszył się z pierwszego w karierze triumfu w niemiecko-austriackiej imprezie. - Nie miałbym nic przeciwko temu, aby ta historia się powtórzyła. Ale każdy sezon jest inny, więc nie chcę niczego obiecywać - mówił w swoim stylu przed kamerami TVP podwójny mistrz olimpijski.

     

    Zimny prysznic

    Ostrożność Stocha jest zrozumiała. Już bowiem pierwsza część sezonu pokazała, że nie można być niczego pewnym. Po drugim miejscu w pierwszym konkursie indywidualnym PŚ w Wiśle wydawało się, że 30-latek na początku Pucharu Świata będzie niesamowicie mocny. - Zacząłem ten sezon dobrze, ale wiedziałem, że nie ma co popadać w hurraoptymizm, bo sezon jest długi, a ja wolałbym rozkręcać się powoli - podkreślał Kamil Stoch.

     

    Zimny prysznic przyszedł już tydzień później w Kuusamo, gdzie zajął 20. miejsce. - Może nie było to załamanie formy, ale nadszedł czas, w którym musiałem mocniej wziąć się do roboty - wspomina reprezentant Polski. Jego największymi bolączkami były niska prędkość najazdowa, spóźnione odbicie, a także nierówny lot. Co gorsza, w jego skokach brakowało stabilizacji. Kamil miał problemy z oddaniem dwóch dobrych i dalekich skoków w zawodach.

     

    Widoczny progres

    Z konkursu na konkurs Polak jednak się poprawiał. W Niżnym Tagile był 15. i 7., w Titisee-Neustadt 6., a w Engelbergu 3. i 2. Progres jest więc widoczny. - Cieszę się, że w końcu wróciłem na dobre tory, a skacząc na takim poziomie, mogę przystępować do kolejnych zawodów z poczuciem, że wszystko jest w porządku - mówił z radością w głosie Kamil.

     

    - Zbliża się Turniej Czterech Skoczni, więc Kamil się rozpędza - śmieje się dyrektor kadry, Adam Małysz. Pełen optymizmu jest także Apoloniusz Tajner. - Widać, że Stoch złapał luz w swoich skokach. Jest coraz mocniejszy i to dobrze rokuje - uważa prezes PZN, który widzi naszego mistrza w gronie faworytów Turnieju Czterech Skoczni.

     

    Freitag woli być faworytem

    Po siedmiu konkursach sezonu większym kandydatem do zwycięstwa w tej imprezie jest jednak Richard Freitag. 26-letni Niemiec w tym sezonie wygrał już 3 konkursy (nigdy w pojedynczym sezonie nie odniósł tylu triumfów), a łącznie już pięciokrotnie stawał na podium. Prowadzi z przewagą ponad 150 punktów nad swoim kolegą z kadry, Andreasem Wellingerem. Niby ma wszystko, czego trzeba do tego, by za niecałe dwa tygodnie rozstawiać rywali po kątach w prestiżowym turnieju.

     

    W skokach zawsze jednak musi być jakieś „ale”. Po pierwsze, Niemcy czekają na triumf swojego zawodnika w TCS od pamiętnego sezonu 2001/02, kiedy Sven Hannawald jako pierwszy (i jak do tej pory jedyny) w historii wygrał wszystkie cztery konkursy. Po drugie, na 16 ostatnich sezonów, tylko 7-krotnie zdarzyło się, by zwycięzca choć jednego konkursu w Engelbergu triumfował później w TCS. Mniej, bo w 5 przypadkach lider PŚ po zawodach w Szwajcarii był najlepszy także podczas niemiecko-austriackiej imprezy. Freitagowi to jednak nie przeszkadza. - Lepiej być faworytem, niż po prostu nastawiać się na walkę o kwalifikację do konkursów - mówi z rozbrajającą szczerością Niemiec.

     

    Treningi w Zakopanem

    Dziś w Zakopanem powinno rozpocząć się przedświąteczne zgrupowanie polskich skoczków. Biało-czerwoni będą m.in. trenować na zmodernizowanej Wielkiej Krokwi, gdzie można bezpiecznie latać znacznie powyżej 140 metrów. Podczas tego obozu, który potrwa do piątku, Stefan Horngacher poda skład na Turniej Czterech Skoczni. Reprezentacja Polski będzie mogła wystawić 7 skoczków.

    Z tej samej kategorii