Czeski skoczek wkurzony po kwalifikacjach w Wiśle: Matka Natura puka się w czoło!

    - Zdrowie zawodników powinno być ważniejsze od pieniędzy - złościł się Vojtech Stursa. Czeski skoczek miał we wczorajszych kwalifikacjach groźny upadek. Zawodnik nie szczędził słów krytyki względem środowiska skupionego wokół skoków.

    Kwalifikacje - Puchar Swiata w Wisle
     fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

    Tematem numer jeden podczas pierwszego pucharowego weekendu w skokach w sezonie 2017/2018 jest nie najlepiej przygotowany zeskok skoczni w Wiśle. Podczas wczorajszych treningów i kwalifikacji skoczkowie mieli ogromne problemy z lądowaniem i odjazdem po nierównym i dziurawym podłożu, a kilku z nich zaliczyło mniej lub bardziej groźne upadki. Najgorzej wyglądała sytuacja z Vojtechem Stursą, który mocno poturbował się w swoim kwalifikacyjnym skoku, a obiekt opuszczał w towarzystwie ratowników, mocno kulejąc.

     

    Po zawodach czeski zawodnik podzielił się z kibicami swoimi spostrzeżeniami w mediach społecznościowych. - Dzisiejszy upadek to mój błąd. Skocznia była jednak tragiczna. Wiem, że nie jest łatwo przygotować skocznię w temperaturze +15 stopni, ale organizacja zawodów o tej porze to nonsens. Matka Natura puka się w czoło - złościł się 22-letni skoczek.

     

     

    - Zdrowie zawodników powinno być ważniejsze od pieniędzy. Najgorsze jest to, że ci wszyscy skoczkowie, będąc po długich przygotowaniach, wystartują następnego dnia na tej lodowej górze. Dlatego że obecnie pieniądze są ważniejsze od zdrowia - dodał.

     

    Podopieczny Richarda Schallerta uspokoił kibiców, że kontuzja nie jest poważna, ale weekend w Wiśle ma już z głowy. W konkursie drużynowym zastąpi go Tomas Vancura.

     

    Problemy z zeskokiem skoczni im. Adama Małysza nie dotyczyły jednak naszych zawodników. Pomogło głównie to, że przed rozpoczęciem pierwszych treningów trener Stefan Horngacher instruował swoich podopiecznych, jak mają lądować. - Zalecił nam, byśmy nie szarżowali z tym elementem, a jeśli to konieczne, nie wykonywali telemarku, tylko podeszli do lądowania w sposób zachowawczy - zdradził po kwalifikacjach Jakub Wolny.

     

    - Lepiej nie ryzykować kontuzji - dodawał Maciej Kot. - Myślę, że lądowanie na takim zeskoku było bardziej kwestią psychologiczną. Gdyby ktoś był mnichem tybetańskim, mógłby w tej sytuacji wyłączyć myślenie i wyobrazić sobie, że ląduje na przykład na igielicie. Skoczkowie mnichami jednak nie są, mają z tyłu głowy, że jest tak, a nie inaczej i trzeba uważać. Zresztą w kwalifikacjach pokazaliśmy, że na tle rywali ten element nie wygląda u nas tak źle. Choć po pierwszym skoku odetchnąłem z ulgą - stwierdził zakopiańczyk.

    Komentarze

    Napisz komentarz
    No photo
    No photo~JanekUżytkownik anonimowy
    ~Janek :
    No photo~JanekUżytkownik anonimowy
    nie podoba mi się ta skocznia
    18 lis 15:09
    Liczba głosów:0
    0%
    0%
    Link do tego komentarza:
    No photo
    No photo~AmerykaninUżytkownik anonimowy
    ~Amerykanin :
    No photo~AmerykaninUżytkownik anonimowy
    Szaleni Polacy dla sławy i kasy zrobią prawie wszystko.
    18 lis 14:49 | ocena:100%
    Liczba głosów:1
    100%
    0%
    Link do tego komentarza:
    Z tej samej kategorii