Ogromny kredyt zaufania dla Wisły. Coraz bliżej zawodów PŚ

    Puchar Swiata w skokach narciarskich w Wisle - Konkurs indywidualny
     fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

    Chcemy być stolicą polskiego narciarstwa klasycznego - mówi o Wiśle burmistrz tego miasta, Tomasz Bujok. Już tylko trzy dni pozostały do inauguracji Pucharu Świata.

    Przygotowania do Pucharu Świata w Wiśle są już na ostatniej prostej. Dziś zeskok skoczni im. Adama Małysza powinien być już w całości pokryty sztucznym śniegiem. Zamiast planowanych 1800 metrów sześciennych, wyprodukowano go ponad 2 tysiące. - To na wypadek ewentualnego pogorszenia pogody. Największą przeszkodą jest bowiem dla nas deszcz - tłumaczy były już szef komitetu organizacyjnego zawodów, Andrzej Wąsowicz, którego obowiązki przejął w sobotę sekretarz generalny PZN, Tomasz Wieczorek.

     

    Małysz był sceptykiem

    Obiekt powoli się zabiela, a tory lodowe, które były jednym z wymogów przyznania prawa do organizacji premierowych zawodów sezonu, od tygodnia się chłodzą. Z zaplanowanych inwestycji nie zrealizowano tylko zamontowania siatek ochraniających obiekt przed wiatrem. - Położymy je dopiero w przyszłym roku. Najpierw musimy dokonać specjalistycznych badań siły i kierunku wiatru, żeby wiedzieć, gdzie je usadowić. To drogie przedsięwzięcie i nie chcemy się pomylić - podkreśla Wąsowicz.

     

    Organizatorzy stają na głowie, aby jak najlepiej przygotować obiekt do zawodów. Kiedy pod koniec maja Beskidy otrzymały przywilej organizacji premierowych zawodów sezonu, wszyscy mówili o ogromnej szansie i kredycie zaufania, którego nie można zaprzepaścić. Bo choć Wisła otrzymuje od Międzynarodowej Federacji Narciarskiej bardzo wysokie oceny, listopadowy Puchar Świata to bezsprzecznie największe wyzwanie w historii zmagań w Malince.

     

    - Na początku, kiedy dowiedziałem się o inauguracji, byłem do niej sceptycznie nastawiony. Oczywiście, otrzymaliśmy gwarancję, że zarówno tory lodowe, jak i sztuczny śnieg będą przygotowane na czas, ale wtedy była to tylko teoria. Zresztą już sam pomysł był wręcz kosmiczny: gdzie w listopadzie Puchar Świata?! Jestem niezmiernie dumny z tego, że nam się udało - cieszy się Adam Małysz.

     

    Spodziewają się tłumów

    - Na ten kredyt zaufania pracowaliśmy już od wielu lat, zarówno pod względem rozszerzenia infrastruktury wokół skoczni, jak i poprawienia rozwiązań komunikacyjnych. Wszystko to oczywiście robimy krok po kroku, aby pokazać światowej federacji, że potrafimy, że nie stoimy w miejscu, że chcemy się rozwijać i być stolicą polskiego narciarstwa klasycznego - dodaje w rozmowie z TVP burmistrz Wisły, Tomasz Bujok, który już zaciera ręce na myśl o najbliższym weekendzie (w piątek kwalifikacje, w sobotę - konkurs drużynowy, a w niedzielę - indywidualny). Ponieważ każdego dnia na skoczni ma się pojawić około 8 tysięcy widzów, w Wiśle spodziewane są tłumy. Szacuje się, że miasto przy okazji zawodów odwiedzi kilkanaście tysięcy kibiców.

     

    - Nie muszę interesować się sportem, żeby wiedzieć, kiedy są skoki - śmieje się jeden z właścicieli apartamentów w Wiśle. Kiedy pytamy go o wolne pokoje, ku naszemu zaskoczeniu odpowiada twierdząco, ale to tylko wyjątek. Nie każdy, kto szuka noclegu na Puchar Świata, będzie mieć szczęście.

     

    Forma stabilna

    Taka jest jednak cena popularności skoków narciarskich w Polsce, szczególnie w obliczu fantastycznej formy biało-czerwonych. Mistrzowie świata z końcem ubiegłego tygodnia wrócili z Hinzenbach, gdzie odbyli ostatnie zgrupowanie. I są zadowoleni. - O czym człowiek może myśleć na kilka dni przed zawodami? Najlepiej o wszystkim, byle nie o skokach. Odliczając czas do startu sezonu, można być zmęczonym. Dlatego czekam cierpliwie i jestem bardzo spokojny. Zwłaszcza że forma jest stabilna - mówi Maciej Kot.

     

    Z tej samej kategorii