Niuanse mają kolosalne znaczenie. Polscy skoczkowie na drodze do doskonałości

    FIS Grand Prix w Skokach Narciarskich - trening i kwalifikacje
     fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

    W skokach narciarskich, podobnie jak w każdym innym sporcie, o zwycięstwie bądź porażce decydują detale. Biało-czerwoni bardzo dobrze o tym wiedzą.

    Niedawno w sieci pojawił się filmik, na którym Dawid Kubacki, trzymając w ręku linę, opuszcza belkę startową, a dopiero po przejechaniu kilkudziesięciu centymetrów rusza w dół rozbiegu. Dzięki temu może oddać skok z niższej platformy niż przewiduje to infrastruktura skoczni. A wiadomo, im krótszy rozbieg, tym mniejsza prędkość na progu, a tym samym trudniej o daleki lot.

     

     

    Start jest ważny

    Pomysły Stefana Horngachera i jego sztabu potrafią zaskakiwać. Lato w skokach narciarskich jest jednak okresem, w którym na takie testy można sobie pozwolić. Skoczkowie poza tym, że podczas cieplejszych miesięcy mają okazję rywalizować w zawodach Letniej Grand Prix, ciężko trenują z myślą o zbliżającej się zimie. Droga do doskonałości jest bardzo długa, więc trenerzy zwracają uwagę na każdy, nawet najdrobniejszy, element.

     

    Skoro zahaczyliśmy o temat związany z belką, Horngacher już od ponad roku mocno wyczula zawodników na to, w jaki sposób mają z niej ruszyć. Choć przeciętnemu obserwatorowi wydaje się to trywialne, w rzeczywistości pełni ważną rolę. Cały skok zaczyna się przecież od opuszczenia platformy startowej. Każde zachwianie czy niepewny ruch może mieć decydujący wpływ na cały skok. - Trzeba ruszyć z odpowiednim wyczuciem oraz jak najlepiej i jak najszybciej przyjąć odpowiednią pozycję dojazdową. Wydaje się to takie proste, a wbrew pozorom jest bardzo trudne - tłumaczy w rozmowie z "Onet.pl" Piotr Żyła, który tego lata mocno pracuje nad tą kwestią.

     

    Stoch uczy się lądować

    Ruszanie z belki to indywidualna sprawa każdego ze skoczków. Podobnie jak lądowanie. Kamil Stoch na przykład musiał ulec namowom trenera Horngachera i odrobinę zmienić sposób, w jaki kończy swój skok. Gdy dotyka nartami zeskoku, jego ręce są uniesione wyżej. Wszystko to w trosce o jego kolano, które zeszłej zimy było wielokrotnie wystawione na najcięższą próbę.

     

    - Moje lądowanie jest teraz bardziej bezpieczne i stabilne. Zresztą wciąż uczę się nowego stylu, bo stare nawyki, powtarzane tysiące razy, dają o sobie znać. Ale teraz jest mi z tym łatwiej - nie obciążam już tak stawów jak poprzednio. Cieszę się, że trener zdołał mnie do tego przekonać. Ja pewnie poszedłbym na łatwiznę, zostawił to w spokoju, a potem zrobiłby się problem - mówił niedawno Kamil Stoch.

     

    Łatwiej wejść na szczyt

    Rywalizacja w skokach w ostatnim czasie stała się tak wyrównana, że nierzadko o zwycięstwie bądź porażce decyduje jedna dziesiąta punktu. Dlatego każdy niuans jest istotny. Choć biało-czerwoni w zeszłym sezonie byli bezkonkurencyjni, zgodnie podkreślają, że w takiej sytuacji nie można osiąść na laurach. - Najbliższa zima będzie zdecydowanie trudniejsza. Wszyscy nas obserwują, bo jesteśmy najlepsi. Łatwiej jest wejść na szczyt, niż się na nim utrzymać. Dlatego czeka nas duże wyzwanie - podkreśla w rozmowie ze "Sportem" Stefan Horngacher.

     

    Zanim jednak skocznie pokryje biały puch, już w ten weekend biało-czerwoni staną do walki o kolejne punkty Letniej Grand Prix. Dziś o 20.15 w Hinterzarten odbędą się kwalifikacje do sobotniego konkursu indywidualnego. Do Niemiec pojechali lider klasyfikacji generalnej Dawid Kubacki, wicelider Maciej Kot, a także Kamil Stoch, Piotr Żyła, Stefan Hula i Jakub Wolny.

     

    Program zawodów w Hinterzarten

     

    Piątek, 28 lipca
    16:30 - Odprawa techniczna
    18:15 - Oficjalny trening
    20:15 - Kwalifikacje

    Sobota, 29 lipca
    19:30 - Seria próbna
    20:30 - Pierwsza seria konkursowa

    Z tej samej kategorii