Odgonić złe emocje. Dziś konkurs drużynowy MŚ juniorów

    Tomasz Pilch był niepocieszony po czwartkowym konkursie skoków na mistrzostwach świata juniorów. Dziś szansa na medal w konkursie drużynowym.

    Puchar Swiata w skokach narciarskich w Zakopanem, konkurs indywidualny
     fot. Rafał Oleksiewicz  /  źródło: Pressfocus

    0,2 punktu - tyle w czwartek dzieliło Tomasza Pilcha od krążka mistrzostw świata juniorów w Kanderstegu. Wiślanin był na dekoracji, ale radość trójki najlepszych zawodników oglądał z boku. Polak miał zafrasowaną minę, a trochę wcześniej, tuż po zawodach, z jego oczu popłynęły łzy. 17-letni zawodnik miał pełne prawo czuć rozczarowanie. - Tak niewiele zabrakło do tego podium, ale taki jest sport. Trzeba to teraz przyjąć na klatę - mówił nasz junior, cytowany przez PZN.

     

    - Wiedziałem, że jestem w stanie powalczyć o medal, ale nie miałem szczęścia do warunków - dodawał skoczek, któremu wiatr powiał najgorzej z czołówki (ponad 2 m/s w plecy). Trener kadry, Maciej Maciusiak był wściekły. Miał pretensje do kierownika zawodów. - Nie powinien był dopuścić do tego, by Tomek skakał w takich warunkach - grzmiał polski szkoleniowiec.

     

    Dla Pilcha mimo wszystko był to najlepszy wynik w historii jego startów na MŚ juniorów. Rok temu w Park City był 25., a w konkursie drużynowym zajął z kolegami piąte miejsce. Medal biało-czerwoni przegrali wtedy o 4,4 punktu. O losach zawodów zadecydował nieudany skok Dominika Kastelika. Skaczący jako pierwszy z Polaków, w drugiej serii nie ustał próby na 87 metr. Po zawodach zawodnik otrzymał porządną burę od Adama Małysza.

     

    Obok Kastelika (który jesienią wyleciał z kadry juniorów) i Pilcha w tym konkursie brali udział także Bartosz Czyż i Paweł Wąsek, którzy dziś w Szwajcarii mają szansę na rewanż. O 19.00 rozpocznie się konkurs drużynowy (trzy godziny wcześniej rywalizacja ekip żeńskich). Maciej Maciusiak wystawi tę samą czwórkę, która wystąpiła w czwartkowym konkursie indywidualnym: do Pilcha, Czyża i Wąska dołączy więc Kacper Juroszek. Sumując noty każdego ze skoczków, Polacy w czwartkowym konkursie zajęliby czwarte miejsce (947,1 pkt), za Austrią, Niemcami i Norwegią. Medal więc jest w zasięgu biało-czerwonych. Pytanie, czy będą mieli wystarczająco długie ręce (i mocne nogi), by po niego sięgnąć.

     

    Wczoraj w Kanderstegu rywalizowały panie. Złoto wywalczyła Słowenka Nika Kriznar, srebro - jej rodaczka Ema Klinec, a brąz - Norweżka Anna Odine Stroem. Najlepsza z Polek, Joanna Kil, była 25.

    Z tej samej kategorii