Maciej Kot ma mały problem do rozwiązania. „To trochę denerwujące”

    FIS Grand Prix w Skokach Narciarskich - konkurs indywidualny
     fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

    - To denerwujące, że moje skoki nie są stabilne – mówi Maciej Kot, któremu na drodze do dalekiego latania stoi pewien niuans.

    Początek Letniej Grand Prix bez wątpienia należał do biało-czerwonych. Wystarczy zresztą spojrzeć na klasyfikacje generalną, na czele której jest dwóch reprezentantów Polski. Po zawodach w Wiśle i Hinterzarten liderem cyklu z kompletem (200) punktów jest Dawid Kubacki, a za nim plasuje się Maciej Kot (130).

     

    „Zimowy” problem

    Choć niezła forma obu skoczków na tym etapie sezonu nie jest niczym niezwykłym, to zgodnie twierdzą, że do perfekcji brakuje im jeszcze sporo. Najwięcej Kotowi, któremu w dalekich skokach przeszkadza jeden niuans. Zakopiańczyka zaraz po wyjściu z progu mocno skręca w jedną stronę, przez co jego lot nie jest płynny. Ta przypadłość ciągnie się za naszym zawodnikiem już od zimy!

     

    - To problem, który ciężko wyeliminować. Czasami minimalna zmiana warunków, boczny wiatr czy drobny błąd na progu powodują, że trudniej jest mi kontrolować układ ciała w powietrzu - narzeka Kot, który nie dość, że stracił przez to zwycięstwo w Wiśle na rzecz Kubackiego, to jeszcze znalazł się tuż za podium zawodów w Hinterzarten.

     

    Zagraniczne konsultacje

    Triumfator poprzedniej edycji LGP długo szukał przyczyny takiego stanu rzeczy. Brano pod uwagę m.in. postawę skoczka. Zatrudniono nawet eksperta z zagranicy. - Na tę okoliczność przyjechał specjalista z Czech. Wspólnie z naszym kadrowym fizjoterapeutą badał mnie, oglądał zdjęcia ze skoczni, rozmawiał. Wyszło na to, że moja postawa nie jest całkiem idealna - opowiadał 26-latek.

     

    Praca nad tym elementem powoli przynosi efekty (biało-czerwoni w tym tygodniu trenowali w Wiśle), ale wciąż Polakowi zdarza się krzywo lecieć. Problem więc nie do końca się rozwiązał, bowiem jeszcze po zawodach w Hinterzarten Kot przyznał, że wciąż nie znaleziono jego genezy. - To trochę denerwujące, że moje skoki nie są stabilne - kręci nosem zakopiańczyk, choć na razie zachowuje spokój. - Wciąż będę powtarzał, że najważniejsza dla mnie pozostaje zima, a letnie starty nie są dla mnie priorytetem - mówi. W podobnym tonie wypowiada się trener. - Maciek ma nadal nad czym pracować, ale nie sądzę, żeby był to dla niego duży kłopot. Jest w trybie letniego treningu, który powinien zaowocować zimą - twierdzi w rozmowie z TVP Stefan Horngacher.

     

    Miłe wspomnienia

    Dla Macieja Kota najbliższe zawody będą okazją nie tylko do poprawy swoich skoków, ale także do wspomnień. Najbliższym przystankiem na mapie LGP jest bowiem Courchevel. W zeszłym roku 26-latek wygrał tam zawody, plasując się tuż za Kamilem Stochem.

     

    Skład w porównaniu z poprzednim konkursem się nie zmienił - oprócz Kota i Kubackiego we Francji zobaczymy także Piotra Żyłę, Stefana Hulę, Kamila Stocha i Jakuba Wolnego. Konkurs panów w sobotę o 18.30.

     

    Z tej samej kategorii