Kamil Stoch: Dostałem kopa w tyłek

    FIS Grand Prix w Skokach Narciarskich - konkurs druzynowy
     fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

    - Ten wynik przyjmuję jako lekcję – powiedział po konkursie w Wiśle Kamil Stoch, który po słabym skoku w I serii nie zdołał zakwalifikować się do finałowej trzydziestki.

    Mistrz olimpijski rozczarował kibiców w sobotnich zawodach w Wiśle. 30-latek zakończył rywalizację już na pierwszej serii. Skoczył 119 metrów i zajął 31. pozycję, tracąc do miejsca premiowanego awansem do finałowej rundy zaledwie 0,2 punktu.

     

    - To bardzo przykra sytuacja, ale świat się na tym nie kończy. To pierwszy konkurs i to do tego letni. Mam jeszcze sporo pracy przed sobą, żeby ustabilizować moje skoki – stwierdził Stoch.

     

    Reprezentant Polski przyznał, że w swoim konkursowym skoku po prostu spóźnił odbicie. – Cała energia poszła w próżnię zamiast w próg i dlatego leciałem dwa metry za nisko. Później nie było szans odlecieć – relacjonował podopieczny Stefana Horngachera.

     

    Dla Stocha weekend w Wiśle był na wpół udany. – W piątek oddawałem naprawę solidne skoki. W końcu też byłem częścią ekipy, która wygrała konkurs drużynowy. W konkursie indywidualnym dostałem niestety solidnego kopa w tyłek. To ostrzeżenie, bym nie trzymał głowy zbyt wysoko, choć w rzeczywistości tak nie jest. Dzisiejszy wynik przyjmuję jako lekcję i dodatkową motywację do jeszcze cięższej pracy – powiedział skoczek z Zębu.

     

    - Początki lata mi nie leżą. Na szczęście skoki to dyscyplina zimowa, dlatego z optymizmem patrzę w przyszłość – zakończył Kamil Stoch.

    Z tej samej kategorii