Przewrotny los Piotra Żyły i świetne skoki jego kolegów. Dziś kwalifikacje

    Dziś o 13.30 rozpoczną się kwalifikacje do sobotniego konkursu na normalnej skoczni w Pjongczangu. Wczoraj Stefan Horngacher zrezygnował z Piotra Żyły. Wiślanin już cztery lata temu w Soczi musiał obejść się smakiem. Wtedy również nie otrzymał powołania na zawody na mniejszej skoczni.

    66. TCS w Bischofshofen
     fot. Tadeusz Mieczyński  /  źródło: Pressfocus

    Przepraszam, ale nie mogę teraz gadać – powiedział Piotr Żyła proszony o komentarz do porannych treningów na normalnej skoczni kompleksu Alpensia. Wiślanin kolejny raz w tym sezonie nie był w dobrym humorze. Jeszcze nie wiedział, że Stefan Horngacher nie powoła go na dzisiejsze kwalifikacje, ale miał minę, jakby przeczuwał, że decyzja jest już podjęta.

     

    Przewrotny los

    A jeszcze w niedzielę 31-latek cieszył się z pierwszego od ponad roku podium w zawodach Pucharu Świata. Trzecie miejsce w Willingen zaskoczyło nawet jego samego. Mówił, że dopiero od piątku nauczył się dobrze skakać, że znalazł odpowiednie czucie na skoczni i od tego momentu wszystko powinno iść w dobrą stronę. Gdybyśmy jeszcze we wtorek mieli wytypować czwórkę na olimpijskie zawody na normalnej skoczni, pewnie to Żyła, a nie Maciej Kot zająłby miejsce numer cztery.

     

    Skoki to jednak nieprzewidywalna i pełna niespodzianek dyscyplina sportu. Wystarczyła jedna poranna sesja treningowa złożona z trzech serii i sytuacja zmieniła się diametralnie. Kot za każdym razem plasował się w czołówce (był 8., 7., i 11.), natomiast Żyła ani razu nie zmieścił się w dziesiątce. Był najsłabszy z Polaków i po raz drugi z rzędu olimpijskie zawody na normalnej skoczni przeszły mu koło nosa (cztery lata temu w Soczi przegrał rywalizację z Dawidem Kubackim).

     

    Znak czasów

    Przypadek Żyły to znak czasów. Skądinąd ciekawych dla polskich skoków i stojących pod znakiem przepychu oraz bogactwa w pierwszym zespole. Piątka, która poleciała do Pjongczangu, jest tak wyrównana, że z góry było wiadome, iż ktoś będzie musiał obejść się smakiem. W poprzednim, tak udanym dla biało-czerwonych sezonie, zwieńczonym drużynowym mistrzostwem świata oraz triumfem w Pucharze Narodów, na równym i wysokim poziomie skakała czwórka zawodników: Stoch, Kot, Żyła i Kubacki. Żeby im zagrozić, trzeba było spisywać się wybitnie. Teraz poziomem dołączył do nich Stefan Hula i od razu wybór stał się trudniejszy. - To nie jest łatwe dla zawodnika, że musi się kwalifikować do drużyny. Ale chłopaki wiedzieli doskonale, że trener z kogoś zrezygnuje – podkreśla Adam Małysz.

     

    Skocznia z mankamentem

    Żyła w dzisiejszych kwalifikacjach oraz sobotnim konkursie będzie trzymać kciuki za swoich kolegów. Ci od pierwszych skoków na normalnej skoczni pokazali pazur. Pierwszy poranny trening wygrał Kubacki, a tuż za nim był Stoch, który z kolei zwyciężył w drugiej serii (Kubacki był zaś trzeci). W ostatniej najlepszy był Andreas Wellinger, a za nim uplasował się duet Hula-Stoch. Wieczorem podopieczni Stefana Horngachera, zamiast na skocznię, wybrali się na salę, gdzie odbyli trening siłowy.

     

    – To był… normalny trening – skomentował w skrócie wyczyny swoje i kolegów Dawid Kubacki. - Te skoki były na bardzo dobrym poziomie – dodawał Kamil Stoch, któremu średnia skocznia w Pjongczangu nie pasuje tak dobrze, jak duża. - Ma taki drobny mankament, otóż przejście pomiędzy stromą częścią rozbiegu, a końcem progu jest dość ostre i trzeba trochę uważać, żeby nie wypaść z równowagi w pozycji dojazdowej – wyjaśniał mistrz olimpijski z Soczi w rozmowie z TVP.

     

    Zawsze wieje

    Rok temu podczas próby przedolimpijskiej rozgrywanej na tym obiekcie najlepszy był Maciej Kot. – Pozytywne wspomnienia zostały w głowie, choć te skoki nie wyglądają jeszcze tak dobrze, jak w zeszłym roku, ale i tak są lepsze niż miesiąc temu – podkreślił zakopiańczyk. Przyznał, że liczy na dobre skoki i… sprawiedliwe warunki. W środę bowiem mocno „kręciło”. - Obawiam się loterii, bo tutaj codziennie wieje. Mam nadzieję, że wiatr wieczorem ucichnie i będziemy mieli sprawiedliwy konkurs, bo chyba każdy oczekuje tego, by wygrał najlepszy – podkreślił. - Odkąd tutaj przyjeżdżam, za każdym razem wieje – śmiał się z kolei Stefan Hula.

     

    Freitag z problemami

    W Korei uśmiech nie schodził także z twarzy Richarda Freitaga, choć patrząc na to, co wczoraj wyczyniał na treningach, wcale nie miał powodów do radości. Wicelider Pucharu Świata w pięciu z sześciu serii był najsłabszy spośród Niemców. – Ta skocznia jest trochę mniejsza od tych, na których zwykle skaczemy. Miałem pewne trudności – tłumaczył się przed kamerami TVP. W dzisiejszych kwalifikacjach wystąpi, ale jego forma na początku igrzysk nie napawa niemieckich kibiców optymizmem. My na razie niczym martwić się nie musimy.

    Komentarze

    Napisz komentarz
    No photo
    No photo~MukiUżytkownik anonimowy
    ~Muki :
    No photo~MukiUżytkownik anonimowy
    Dobry wybór trenera. Żyła znowu bardziej pajacował co odbiło się na jego wynikach. Gdy opanuje sodówkę w głowie z pewnością wróci do najlepszej formy ale na razie jest tym 5, rezerwowym w drużynie.
    8 lut 17:23
    Liczba głosów:0
    0%
    0%
    Link do tego komentarza:
    Z tej samej kategorii