Dawid Kubacki zdominował lato. Jaka będzie zima?

    Dawid Kubacki
     fot. Tomasz Markowski  /  źródło: newspix.pl

    Dawid Kubacki w Letniej Grand Prix zrobił już swoje. Teraz czas, by wielką formę utrzymał w Pucharze Świata.

    Mówisz „Kubacki”, myślisz „lato”. Polski skoczek w tym sezonie solidnie zapracował sobie na miano specjalisty od zawodów na igelicie, triumfując w klasyfikacji generalnej cyklu Grand Prix. Zawodnik z Szaflar zrobił to jednak w sposób godny największych skoczków w historii. Pięć zwycięstw w pięciu letnich startach to wynik, który na niejednym może zrobić wrażenie. - Tak wyszło, cóż na to poradzę? - śmieje się 27-latek, trochę bagatelizując wagę tego, co zrobił minionego lata.

     

    Mistrz treningów

    Ale faktem jest to, że podopieczny Stefana Horngachera nie spodziewał się takiej dominacji. - Już pierwsze trzy zwycięstwa były dla mnie zaskoczeniem. Owszem, wiedziałem, że moje skoki są na przyzwoitym poziomie, ale nie nastawiałem się na konkretne miejsca - tłumaczy Kubacki. - Było to dla mnie o tyle pozytywne, że do każdych zawodów podchodziłem z takim samym zaangażowaniem - dodaje reprezentant Polski.

     

    Recepta na dobre skoki była banalnie prosta - Kubacki szedł na skocznię jak do pracy i wykonywał ją najlepiej, jak tylko można. Kiedyś jednak nie było to tak oczywiste. Swego czasu do polskich skoczków przylgnęło miano „mistrzów treningów i kwalifikacji”. Kiedy trzeba było oddać dobry skok w najbardziej odpowiednim momencie, nagle coś przestawało funkcjonować. - Nieraz wpadałem pułapkę zrobienia czegoś mocniej, szybciej, lepiej. Kontrola skoku i robienie wszystkiego na siłę sprawiały, że efekt był odwrotny od zamierzonego. Trzeba było sporo pracy, żeby to wyeliminować - opowiadał kiedyś Kubacki.

     

    Maciusiak go zmienił

    Rozwiązaniem była współpraca z psychologiem, którą skoczek podjął po zakończeniu sezonu 2014/15. Był to trudny dla niego moment, bowiem właśnie wtedy został zdegradowany, wspólnie z Maciejem Kotem, do kadry B. Tam wpadł w ręce Macieja Maciusiaka, u którego całkowicie zmienił technikę skakania. Dobre wyniki zaowocowały powrotem do pierwszego zespołu, a sam zawodnik nie ukrywa swojej wdzięczności dla zakopiańskiego szkoleniowca. Nawet jeśli u Horngachera wskoczył na jeszcze wyższy poziom, to nie byłoby tego wszystkiego, gdyby nie praca Maciusiaka.

     

    Być jak Kot

    Choć ubiegły sezon był dla niego przełomowy (19. miejsce w klasyfikacji generalnej PŚ oraz drużynowe mistrzostwo świata w Lahti), to Kubacki wciąż ma poczucie niedosytu. Chciałby w końcu zaistnieć zimą. Rok temu w podobnej sytuacji był Maciej Kot. Zakopiańczyk po triumfie w Grand Prix przyznał, że wolałby wszystkie swoje letnie wygrane zamienić na choć jedno pucharowe podium. Kilka miesięcy później miał już na swoim koncie dwa zwycięstwa i jedno drugie miejsce.

     

    - Według mnie 90 procent zawodników do sukcesu musi dorosnąć. Trzeba zebrać odpowiednie doświadczenie, przepracować wiele godzin na treningach, krok po kroku dochodzić do sukcesu - powiedział kiedyś w rozmowie ze „Sportem” Kot. Jego kolega z kadry podpisuje się pod tym stwierdzeniem obiema rękami. - Dojrzałość do zwycięstwa to kwestia psychologiczna - podkreśla skoczek, którego dwa lata temu Tomasz Zimoch nazwał „rycerzem lata”. - Szczerze? Nie jest to może miły przydomek, ale nie denerwowałem się, gdy ktoś mnie tak nazywał. Skoro w lecie idzie mi dobrze, to znak, że jestem w stanie walczyć o czołowe lokaty także zimą - powiedział „Mustaf”.

     

    Detale

    I podobnie jak w przypadku Kota, także przy Kubackim zapala się teraz światełko ostrzegawcze, czy forma nie przyszła czasem zbyt szybko. - Ale moje skoki jeszcze nie są idealne! - wzburza się zawodnik z Szaflar. - W każdym z nich coś nie do końca grało. Może są to drobne błędy, ale skoki czasami wygrywa się właśnie detalami - dodaje.

     

    - Jest we mnie ogromny apetyt, ale na dobre skoki. Wiem, że „napalanie się” na konkretny wynik mąci w głowie i wprowadza niepokój. A wiem, że to lato przepracowałem bardzo solidnie i jestem przygotowany do zimy. Jakie to mi da miejsca w zawodach, zobaczymy - kończy.

     

    Oby jak najwyższe.

    Z tej samej kategorii