Skoki po medal?

Kamil Stoch czy Andreas Wellinger? A może Dawid Kubacki? Każde z tych rozwiązań jest możliwe, ale kandydatów do olimpijskich medali na normalnej skoczni jest więcej. W serii próbnej i w kwalifikacjach najrówniej skakali Niemcy, w nieoficjalnej klasyfikacji drużynowej Polacy przegrali z nimi nieznacznie.

Puchar Swiata w skokach narciarskich w Zakopanem, konkurs indywidualny
 fot. Rafal Oleksiewicz  /  źródło: Pressfocus

Ale to będzie rywalizacja indywidualna i z całą pewnością o miejsce na podium powalczą też najlepsi z Norwegów, groźny będzie Austriak Stefan Kraft, może obudzi się choć jeden ze Słoweńców, kto wie może swoje złote czasy przypomni sobie Simon Ammann, choć nie sądzę, by znalazł się w medalowej trójce.
Adam Małysz, czterokrotny medalista olimpijski (trzy srebrne i brązowy) dziś dyrektor w Polskim Związku Narciarskim, apeluje by przedwcześnie nie wieszać naszym skoczkom medali na szyi. Oni sami na każdym kroku podkreślają, że olimpijski konkursy traktują jak każde inne. Ale tak nie jest. Igrzyska rządzą się swoimi prawami, nie każdy wytrzymuje ich presję. Medal olimpijski z wielu względów smakuje najbardziej, takie są fakty.
Na igrzyskach wygrywają ci, którzy są w najlepszej formie, mają najmocniejsze nerwy i trochę szczęścia. Są faworyci i ci, którzy będą atakować z głębokiego cienia.
Faworytem z pewnością jest lider klasyfikacji generalnej Pucharu Świata – Kamil Stoch, który w kwalifikacjach do sobotniego konkursu przegrał tylko z Niemcem Wellingerem i tylko od niego zależy czy wytrzyma presję. Mam nadzieję, że tak, bo jego kariera to pasmo wielkich sukcesów, z dwoma złotymi medalami igrzysk w Soczi na czele.
Wellinger i Freitag też są ścisłym gronie tych, którzy wydają się mieć największe szanse, by ten konkurs wygrać. Młodszy z Niemców lądował najdalej w serii próbnej (112 m) pokazując ogromne możliwości, a Freitag, wicelider PŚ ze skoku na skok czuje się na tej skoczni lepiej i też może być bardzo groźny.
Myślę, że walka o złoto rozegra się między Niemcami i Stochem, ale nie wykluczam, że włączy się do niej jeszcze Dawid Kubacki, trzeci w kwalifikacjach. Kubacki ma argumenty, by zostać „czarnym koniem” tego konkursu. W sobotnim konkursie nie będzie miał nic do stracenia, i to może być mocna karta przetargowa.
Ale jest jeszcze wiatr, i jeśli powieje zbyt mocno pisząc własny scenariusz, to te przepowiednie można będzie wrzucić do kosza.

 

Z tej samej kategorii