Robert Kubica: Mój świat się wywrócił

Testy F1
 fot. Paweł Jaskółka  /  źródło: Pressfocus

Gdyby jeszcze trzy miesiące temu ktoś powiedział mi, że przejadę tak długi dystans bolidem F1, wziąłbym te słowa w ciemno - powiedział polski kierowca po testach na Węgrzech.

Wrócił pan po ponad 6 latach do samochodu Formuły 1 w najnowszej specyfikacji i trzeba powiedzieć, że na zewnątrz wcale nie było tego widać. A jak to wyglądało z pańskiej perspektywy?

ROBERT KUBICA: - Trochę inaczej. Było dużo nowości. Bolid, którym jeździłem w środę, nie ma praktycznie żadnych cech wspólnych z tymi, które niedawno testowałem czy też ścigałem się przed wypadkiem. Wszystko się różni - od stylu jazdy, przez charakterystykę bolidu, opon, a skończywszy na szerokości samochodu. O tej ostatniej szybko mogłem się przekonać, wyjeżdżając po raz pierwszy z garażu. Dawniej patrzyłem na to, czy nie zgarnie się kogoś przednim skrzydłem. Zapomniałem jednak, że bolid jest dłuższy i szerszy, dlatego mój premierowy wyjazd nie był udany (Kubica zawadził tylnym kołem o bramę garażu, w wyniku czego tuż nad jego głową rozpadł się baner z nazwiskiem kierowcy Renault, Nico Hulkenberga - przyp. red.. Później było już z górki. To był intensywny, ale udany dzień, podczas którego sporo się nauczyłem, ale też sporo zrobiłem dla zespołu.

 

Jak szybko przyzwyczaił się pan do nowego samochodu?

ROBERT KUBICA: - Na początku nie czułem się zbyt komfortowo, ponieważ było to dla mnie nowe środowisko. Było też dużo nowości, a program był napięty. Wsiadłem do bolidu przed 9.00, a wysiadłem po 13.00, nie mając czasu na analizę czy odpoczynek. Punktem zwrotnym była przerwa obiadowa. Wtedy odetchnąłem i zastanowiłem się, co i jak poprawić. Kiedy wsiadłem ponownie do samochodu, od razu poczułem się dużo lepiej. Choć na ostatnim wyjeździe złapałem trzy czerwone flagi, program i tak został wykonany w stu procentach. To najważniejsze.

 

A jak się pan czuł pod względem fizycznym? W środę żar lał się z nieba.

ROBERT KUBICA: - Hungaroring jest jednym z najcięższych i najbardziej wymagających pod względem fizycznym torów w Formule 1. Wiedziałem, że jeśli tu będę w stanie dobrze jechać, to tak samo będzie na każdym innym torze - niedawno mówił o tym zresztą Hulkenberg. Było ciężko, ale dotyczyło to wszystkich kierowców. Generalnie to był dobry dzień. Przejechałem 142 okrążenia. Gdybym mógł, byłbym w stanie wsiąść do bolidu następnego dnia, co jest dobrym znakiem. Nie ukrywam, że jest jeszcze trochę rzeczy do poprawy, ale gdyby jeszcze trzy miesiące temu ktoś powiedział mi, że przejadę tak długi dystans bolidem F1, wziąłbym to w ciemno.

 

Czy coś pana zaskoczyło?

ROBERT KUBICA: - Łatwiej od nowa uczyć się pewnych rzeczy, niż pozbyć się starych nawyków, które nabyłem podczas startów w „starej” F1. Największym wyzwaniem dla mnie była waga auta. Zwykle się o niej nie mówi, bo z każdym rokiem się ona zmienia i dla kierowców, którzy wciąż startują w mistrzostwach świata jest to łatwiejsze zadanie. Bolidy się zmieniają, ale nie zmienia się ich konstrukcja. W środę ten świat przewrócił mi się do góry nogami. W przeciągu jednego okrążenia wszystko to, co miałem wcześniej zakodowane w głowie nie miało nic wspólnego z tym, co prowadzę. Kiedy wjeżdżasz w szybki zakręt, a tył ci ucieka, czujesz te dodatkowe 100 kilogramów.

 

Czy po tym teście czuje się pan stuprocentowym kierowcą nowej Formuły 1? Byłby pan w stanie stanąć na starcie wyścigu?

ROBERT KUBICA: - Zbyt skomplikowane pytanie. Nie mnie to oceniać. Po jednym dniu jazd mogę powiedzieć, że dużo się nauczyłem, a pewne rzeczy muszę poprawić - to naturalne. Wiem też, że kiedy wsiadłem w środę po raz drugi do samochodu i od razu poczułem się dużo bardziej komfortowo, to jestem przekonany, że za trzecim razem wszystko byłoby jeszcze bardziej naturalne. Więc oczywistym jest to, że z okrążenia na okrążenie sytuacja mogłaby być jeszcze lepsza.

 

Jakie ma pan teraz plany?

ROBERT KUBICA: - Żeby wrócić do domu (śmiech). A tak poważnie, pewnie że chciałbym dostać kolejne szanse. Ale na ten moment nic mi o nich nie wiadomo. Pożyjemy - zobaczymy. Jednak jeśli nie uda mi się wrócić do ścigania w F1, nie będę rozczarowany, bo patrzę na to bardzo realistycznie.

 

Jedno jest pewne - kibice pana nie opuszczą.

ROBERT KUBICA: - Widziałem ich! Bardzo im dziękuję za przybycie, doping i wiarę. Oczywiście, jadąc w bolidzie, nie mogłem ich usłyszeć, ale zespół mi opowiadał, że było dużo owacji, śpiewów i kibicowania, co jest bardzo miłe. Jednak kiedy fani złożyli podziękowania Renault, było to najbardziej miłe i szczere. Należy pamiętać, że jestem tutaj tylko i wyłącznie dzięki temu zespołowi, za co mu z tego miejsca bardzo dziękuję.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~RafałUżytkownik anonimowy
~Rafał :
No photo~RafałUżytkownik anonimowy
Życzę powrotu do ścigania w F1
7 sie 09:24
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii