Kubica udowadnia, że niemożliwe nie istnieje. F1 bliżej czy dalej?

Czy Robert Kubica wróci do Formuły 1? Po testach w Walencji okazało się, że nie jest to cel nie do zrealizowania.

Robert Kubica
 fot. Renault Sport F1  /  źródło: Twitter

Na ten moment czekali wszyscy fani motosportu. Robert Kubica trzy dni temu w Walencji po raz pierwszy od 2011 roku poprowadził bolid Formuły 1. - Robert narzekał na przyczepność, podsterowność i docisk. Mimo to szeroko się uśmiechnął po przejechaniu 115 okrążeń - napisał na Twitterze zespół Renault, który zorganizował Polakowi testy. To właśnie w tym teamie Kubica zaliczył swój ostatni sezon w mistrzostwach świata (2010).

 

Szykował grunt

Widok jeżdżącego w żółtym bolidzie Kubicy rozbudził nadzieje na powrót 32-latka do królowej motosportu po dramatycznym wypadku w rajdzie Ronde di Andorra w lutym 2011 roku. Krakowianin bez sportowej rywalizacji długo nie mógł wytrzymać. Półtora roku po wypadku wsiadł do rajdówki, a w latach 2013-16 rywalizował w WRC. Patrząc przez pryzmat wyników, przygoda z tą klasą nie była dla polskiego kierowcy zbyt udana. Ale w kilku sytuacjach Kubica pokazał szybkość i zdobył uznanie bardziej doświadczonych zawodników. Udowodnił, że ograniczenia wynikające z kontuzji prawej ręki nie są dla niego problemem.

 

Polak o torze jednak nie zapomniał. Niedawno miał startować w wyścigach długodystansowych (World Endurance Championship), ale przez problemy techniczne i organizacyjne zespołu ByKolles wycofał się z tego projektu. W połowie kwietnia testował bolid GP3 na torze Franciacorta we Włoszech, a półtora miesiąca później przesiadł się do bolidu Formuły E (samochodu z silnikiem elektrycznym) na Donington Park w Anglii. Już wtedy można było wyczuć, że Polak szykuje grunt pod większe wyzwanie.

 

Cofnęli się w czasie

W Walencji Kubica zrealizował swój cel, wsiadając za kierownicę bolidu F1. - Dla mnie był to bardzo emocjonalny dzień. Długo nie było mnie w padoku, za mną trudny czas, ciężko pracowałem, choć kilka lat temu wydawało mi się to niemożliwe - powiedział krakowianin.

 

Polak przejechał 115 okrążeń (dystans prawie dwóch wyścigów). Według L’Equipe był szybszy od trzeciego kierowcy Renault, Rosjanina Siergieja Sirotkina.

 

- Dobrze znów zobaczyć Roberta w samochodzie Formuły 1. To był udany dzień. Kubica niewiele się zmienił, jest spokojniejszy i nie „cisnął” nas aż tak bardzo, dopytując o każdy szczegół w ustawieniach samochodu. Gdy przekazywał nam swoje uwagi, poczuliśmy, jakbyśmy cofnęli się w czasie - komplementował naszego kierowcę dyrektor sportowy Renault, Alan Permane.

 

Jednorazowy występ

Dla Kubicy powrót za kierownicę F1 był nie tylko frajdą, ale także formą refleksji. - Mam mieszane odczucia. Jestem dumny z tego, co osiągnąłem, ale zobaczyłem też, co straciłem - mówił Polak, który jeszcze w marcu nie myślał o powrocie za stery wyścigowego bolidu. Tłumaczył, że największym problemem dla niego jest zbyt ciasny kokpit. - Nie mogę obracać przedramieniem. Aby prowadzić, muszę ruszać barkiem, tam jest moja siła - mówił w wywiadzie dla „Corriere della Sera”.

 

Dlatego wtorkowe testy były ogromnym zaskoczeniem. O powrocie Kubicy do samochodu F1 rozpisywały się potem wszystkie światowe media. Pojawiły się nawet spekulacje, że Polak w niedługim czasie mógłby wystąpić nawet podczas jednego z weekendów Grand Prix, a nawet zastąpić w Renault słabo spisującego się w tym sezonie Brytyjczyka Jolyona Palmera. Sam zespół poinformował jednak, że testy w Walencji były tylko jednorazowym występem.

 

Lawina ruszyła?

Trzeba jednak zaznaczyć, że krakowianin jeździł bolidem w specyfikacji 2012, a więc zupełnie innym pod względem prowadzenia niż tegoroczne konstrukcje. Na więcej nie pozwalają mu przepisy. Nie wiadomo, jak poradziłby sobie w najnowszej konfiguracji, tak bardzo wymagającej dla obecnych uczestników mistrzostw świata.

 

Kto jednak wie, czy po wtorkowych testach inne zespoły nie zainteresują się Polakiem. - Skoro jego wyczucie samochodu i toru pozostaje nienaruszone i jeśli jest w stanie wytrzymać większe przeciążenia, można oczekiwać powrotu. On ma 32 lata - powiedział Mark Hughes, dziennikarz „Motor Sport Magazine”.

 

Pokonywanie siebie

- Nie wiem, co przyniesie przyszłość - zastanawia się Kubica, choć wtorkowe testy dały mu odpowiedź na wiele pytań. - Przez rok przygotowywałem się do tego, by znowu wsiąść do bolidu i jedno wiem na pewno: w trudnych warunkach udało mi się osiągnąć bardzo dobre tempo – cieszył się krakowianin.

 

Nie ma się zresztą czemu dziwić. Po wypadku w 2011 roku mało kto wierzył, że Kubica w ogóle wróci do sportu, o prowadzeniu bolidu F1 nie wspominając. Polak pokazał jednak ogromną determinację. Każde kolejne wyzwanie jest dla niego nagrodą. Teraz już chyba nikt nie ma wątpliwości, że dla naszego kierowcy nie ma rzeczy niemożliwych.

Z tej samej kategorii