Śnieg, deszcz, upał, wysokość – rusza Dakar, czyli najtrudniejszy rajd świata

Ponad pół tysiąca śmiałków w 40. Rajdzie Dakar będzie ścigać się po bezdrożach Peru, Boliwii i Argentyny. Z dziewiątki Polaków o czołówkę będą walczyli kierowca Jakub Przygoński i quadowiec Rafał Sonik.

Dakar w tym roku obchodzi dwa jubileusze. Tak przynajmniej podkreślają organizatorzy, choć nie do końca jest to zgodne z prawdą. Pierwszy Rajd zorganizowano w 1979 roku, więc gdyby odbywał się co roku to rzeczywiście teraz byłaby jego 40. edycja. Tyle że w 2008 roku z powodu zagrożenia terrorystycznego imprezę odwołano, a rok później przeniesiono z Afryki do Ameryki Południowej. I ten drugi jubileusz – 10. start po drugiej stronie Oceanu Atlantyckiego – jest jak najbardziej uprawniony.

Fot. Krzysztof Porebski / źródło: Pressfocus


Jedynym Polakiem, który startował we wszystkich południowoamerykańskich Dakarach jest Sonik. Co więcej jest też jedynym śmiałkiem z naszego kraju, który wygrał ten morderczy rajd. Jak mało kto zna z jakimi trudami zmagają się zawodnicy, zwłaszcza ci, którzy muszą radzić sobie w pojedynkę, a więc kierowcy motocykli i quadów.

- W 2009 roku byłem marzycielem i nie miałem pojęcia na co się porywam i co uda mi się osiągnąć. Nigdy wcześniej nie przejechałem odcinka specjalnego liczącego więcej niż 200 km, a tam czekały na mnie znacznie dłuższe dystanse – podkreśla Sonik. - Po tych dziesięciu latach jestem na pewno ostrożniejszy i spokojniejszy. Niepowodzenia mniej mnie frustrują. Nabrałem pokory i wiem, że czasem droga na najwyższy stopień podium jest długa i bolesna.
W tym roku Dakar (6-20 stycznia) to 14 morderczych etapów w trzech krajach – Peru, Boliwii i w Argentynie.

 

Od +40 do – 5 stopni
Sonik i reszta stawki niby wiedzą, co czeka ich na bezdrożach Ameryki Południowej. Z jednej strony będą zmagać się na pustyniach z wysokimi temperaturami przekraczającymi 40 stopni Celsjusza, z drugiej muszą wiedzieć jak w górach (pięć etapów będzie na wysokości powyżej 3000 m n.p.m.) poradzić sobie nie tylko z mniejszą zawartością tlenu w powietrzu, ale także z deszczem, a nawet śniegiem. Czasem temperatura spadnie poniżej 0 stopni Celsjusza. Na dodatek na dużych wysokościach pojazdy uczestników tracą sporo na mocy. – I na przykład, by samemu zmienić koło, to czasem nadludzki wysiłek – twierdzi Sonik.

 

źródło: własne


By było jeszcze trudniej, organizatorzy planują dwa etapy tzw. maratońskie, podczas których zawodnicy nie mogą korzystać z pomocy serwisu i polegać tylko na własnych umiejętnościach, jeśli trzeba naprawić maszynę.
- Pamiętam, że próbowałem spać w namiocie imitującym wysokogórskie warunki, ale przeszkadzał mi warkot sprężarki, która tłoczyła azot. Czułem jakbym się na własne życzenie robił sobie krzywdę – wspomina Krzysztof Hołowczyc, najlepszy z Polaków w historii w klasyfikacji samochodów – w 2015 roku był trzeci. – Dakar w Ameryce Południowej jest chyba trudniejszy. W Afryce jeździliśmy w porze chłodniejszej i o świcie piasek był czasem wilgotny i twardy. W Ameryce Południowej jest środek lata, a piasek na pustyni Atakama tak rozgrzany, że błyskawicznie usuwa się spod kół. Do tego np. rok temu w Boliwii ulewne deszcze sprawiły mnóstwo kłopotów startującym. Przecież odwoływano i skracano etapy po oberwaniach chmur.
Bruno Famin, dyrektor teamu Peugeot Sport, który wygrał dwa ostatnie Dakary, pamięta rajd także z czasów afrykańskich. Uważa, że teraz jest dużo bezpieczniej. A przecież w ciągu 40 lat Dakar pochłonął ponad 70 ofiar, w tym 28 zawodników. Ostatnim – w 2015 roku - był polski motocyklista Michał Hernik.
„Jest bezpieczniej, także dlatego, że zwykle nie jesteśmy zbyt daleko od miast. W Ameryce Południowej ten rajd jest jeszcze trudniejszy. Przez dwa tygodnie zawodnik może ścigać się w śniegu., ulewie i w ekstremalnym upale, tak jak to było rok temu. To także dużo większe wyzwanie dla mechaników, inżynierów i obsługi, by przygotować maszynę” – cytuje go francuski dziennik Le Monde.

 

Dakarowy Dream Team
Faworytami w kategorii samochodów będą właśnie „Galacticos” z Peugeota. Dream Team tworzą znakomici kierowcy – Stephane Peterhansel, czyli Mr. Dakar – 11-krotny zwycięzca tego rajdu (6 razy na motocyklu i pięć za kierownicą auta), Carlos Sainz, dwukrotny mistrz świata w rajdach WRC i zwycięzca Dakaru z 2010 roku i Cyril Despres, pięciokrotny triumfator na motocyklach. Czwarty w talii asów francuskiego koncernu na papierze wygląda blado, bo Sebastian Loeb w Dakaru jeszcze nie wygrał, ale to dziewięciokrotny mistrz świata w rajdach WRC. W sumie mają na koncie 132 zwycięstwa etapowe!
Hołowczyc przyznaje, że trudno komukolwiek będzie rywalizować z plejadą gwiazd Peugeota. – Najszybciej jeździ zawsze Nasser Al-Attiyah, ale jego Toyota nie jest tak dobra jak samochody rywali. Poza tym zawsze, gdzieś zdarzają mu się techniczne problemy i traci szanse na wygraną – uważa Hołowczyc. – Francuzi chyba pojadą na Loeba, bo jako jedyny nie wygrał jeszcze Dakaru, a przecież zapowiedzieli, że po tej edycji wycofują się z tej imprezy. Oczywiście podkreślają, że nie ma u nich mowy o żadnym team order (podporządkowaniu się decyzjom szefów zespołu – przyp. red.), ale tylko ten wielki mistrz nie zna smaku zwycięstwa w tak prestiżowej imprezie.

 

Polskie nadzieje na piątkę
Polskim rodzynkiem w stawce kierowców jest Jakub Przygoński. Drugi z Polaków – Sebastian Rozwadowski jest pilotem Litwina Benediktasa Vanagasa. Przygoński dwa lata temu przesiadł się z motocykla (najlepsze miejsce – szóste w 2014 roku) do auta i roku temu był jedną z największych niespodzianek. Był siódmy, choć trzeba przyznać, że sporo mocnych rywali przegrało z defektami.
– Ale taki jest Dakar. Kuba jest w formie. W tym sezonie pojechał w dużej liczbie rajdów i jest „rozjeżdżony”. By walczyć o czołową piątkę nie można tylko liczyć na potknięcia rywali, samemu też trzeba jechać na 100 proc. – podkreśla Hołowczyc. – Kuba jest w dobrej sytuacji, bo do Mini wrócił świetny inżynier i pozmieniał auto. Dzięki temu będzie łatwiej konkurować. Miejsce w czołowej piątce będzie ogromnym sukcesem, ale jest w jego zasięgu.
Przygoński też wiąże duże nadzieje z nową konstrukcją samochodu. – Jest o 100 kg lżejszy i ma większy skok zawieszenia. Dodatkowo pojedziemy na nowych oponach. To dość istotne zmiany i wierzę, że dzięki temu będę mógł podjąć wyrównaną walkę z Peugeotem – zaznacza Przygoński i opowiada o przygotowaniach. – Trenowałem w siłowni i biegałem prawie codziennie, co jest niezbędne, by wytrzymać dwa tygodnie rywalizacji. Celem minimum jest poprawienie siódmego miejsca. Dakar to jednak rajd, w którym oprócz świetnego przygotowania i niezawodnego samochodu musimy liczyć na dużo szczęścia.

 

Faworyt, który nie odpuści
W quadach jednym z faworytów jest Sonik. Polak był już na wszystkich stopniach podium Dakaru – wygrał w 2015 roku. Rok temu był czwarty. W tym sezonie wyrósł mu groźny konkurent – Kees Koolen, który odebrał Polakowi Puchar Świata.

źródło: Materiały prasowe


- Około 15 zawodników ma realne szanse na zwycięstwo. Tak doborowej stawki nie mieliśmy od lat, więc z tym większą przyjemnością czekam na rozpoczęcie rywalizacji. Nie rozumiem zawodników, którzy zapowiadają walkę o zwycięstwo. W ten sposób sami obarczają się ogromną presją i stresem. A Dakar, jak już wspominałem jest nieprzewidywalny – uważa Sonik, sześciokrotny zdobywca Pucharu Świata. - Oczywiście nie można odkładać na bok ambicji, kiedy jest się jednym z faworytów, ale deklaracja walki o podium jest zdecydowanie bardziej adekwatna. Nie będę bić się o zwycięstwo za wszelką cenę, ale jeśli tylko będzie możliwość, to nie odpuszczę!
Hołowczyc: - Rafał to stary wyga. Ma mnóstwo doświadczenia, a dzięki temu spokoju. Nie jeździ brawurowo, nie szaleje i dlatego jest jednym z faworytów.
W quadach wystartuje też Kamil Wiśniewski, który na razie uczy się przy boku Sonika. Rok temu w debiucie zajął wysokie dziesiąte miejsce.

 

Bardzo dzielni ludzie
W kategorii motocykli pojedzie czterech Polaków – Maciej Giemza, Jakub Piątek, Paweł Stasiaczek i Maciej Berdysz. W tym pierwszym oficjalna strona Dakar.com widzi czarnego konia rajdu, mimo że będzie to dla niego debiut. Polak startujący jak Przygoński pod flagami Orlen Teamu w tym sezonie wywalczył mistrzostwo świata juniorów w rajdach terenowych, zwyciężył też klasyfikację debiutantów podczas rajdu Merzouga, dzięki czemu nie musiał płacić wpisowego za Dakar.
- Jestem podekscytowany debiutem. W tym sezonie ukończyłem wszystkie rajdy bez większych problemów technicznych, co dodaje mi pewności siebie przed Dakarem. To długa impreza i spodziewam się, że wyczerpująca. Najważniejsze, by zachować spokój, nie jechać zbyt agresywnie i za szybko na początku – twierdzi 22-letni Polak. – Niemal codziennie rozmawiam z Kubą Przygońskim i Jackiem Czachorem [13 startów na motocyklu w Dakarze]. To moi mentorzy. Do startu w tym legendarnym rajdzie podchodzę z pokorą i szacunkiem. Najważniejsze jest bezpieczeństwo i zdobycie doświadczenia, które zaprocentuje.

 

 

źródło: Materiał prasowy


Hołowczyc podziwia motocyklistów. Zwłaszcza tych, którzy przyjeżdżają bez sponsorów, często długo zbierają pieniądze. – To niezwykle dzielni ludzie. Walczą z własnymi słabościami, a dla nich najważniejsze jest dotarcie do mety, nieważne na którym miejscu. Są wyjątkowi. Kiedyś spotykam leżącego z połamaną ręką i pytam, dlaczego nie chce wcisnąć guzika pomocy. Odpowiada, że nie może tego zrobić rodzinie, bo zbierali pieniądze, by mógł zrealizować marzenie - wspomina Hołowczyc.

 

Ile Dakar kosztuje
Od kiedy Peugeot zainwestował w 2016 roku temu miliony euro, nie ma sobie równych. Palmę pierwszeństwa po czterech latach zwycięstw przejął od Mini All 4 Racing. Jak mówi Bruno Famin, dyrektor teamu Peugeot, budżet i tak jest cztery razy mniejszy niż wydawali na wyścigi 24-godzinne w Le Mans. „A i tak nie byliśmy w stanie dorównać Porsche czy Audi, które inwestowały po 200 mln euro. Budżet na Dakar to 10 proc. tej sumy. Policzcie sobie ile to jest.” - zdradza Famin.
20 mln euro na cztery auta to jak na Dakar i tak budżet ogromny. Przyjmuje się średnio, że załoga samochodu, która liczy się w stawce musi uzbierać 1 mln euro. Ścigający się na quadzie Sonik wydaje między od 1,5-2 mln złotych.
Peugeot Sport ogłosił, że tegoroczny start będzie ostatnim tego teamu. Francuzi nie zgadzają się ze zmianami w przepisach dotyczącymi konstrukcji aut wprowadzonymi przez organizatora Dakaru. – Chcemy zakończyć starty w tym ekstremalnie trudnym rajdzie zwycięstwem. Doskonale zdajemy sobie sprawę jednak, że obronić tytuł jest zawsze dużo trudniej niż go pierwszy raz zdobyć – mówi Bruno Famin.

 

 

źródło: Materiał prasowy

 

Liczby Dakaru 2018
8259 – kilometry mają do pokonania dakarowcy, z czego
4234 – to będą kilometry odcinków specjalnych
904 – kilometry będzie miał najdłuższy – 13. – etap
539 – uczestników pojedzie w rajdzie
498 – kilometrów będzie miał najdłuższy odcinek specjalny
142 – motocyklistów jest na liście startowej
97 – załóg samochodów – kierowca i plot - stanie na starcie
78 – uczestników zadebiutuje w rajdzie
68 – zwycięstw etapowych ma rekordzista Stephane Peterhansel
54 – narodowości będą reprezentowane w Dakarze
49 – quadowców zmierzy się z trasą
44 – ekipy ciężarówek – kierowca, pilot i mechanik - wyjadą na trasę
13 – zwycięstw w Dakarze ma na koncie Stephane Peterhansel – 6 na motocyklu, siedem w aucie
11 – kobiet stawi czoła Dakarowi
9 – Polaków wystartuje w Dakarze 2018
3 – przez tyle państw przejedzie rajd – Peru, Boliwia i Argentyna
1 – zwycięstwo w Dakarze odniósł Polak – Rafał Sonik w 2015 roku

 

Z tej samej kategorii