Roberta Kubicy bój o czystą głowę

Robert Kubica
 źródło: AFP

Były uczestnik "cyrku" F1 coraz mocniej zastanawia się nad rezygnacją z rajdów i powrotem na tor.

Jeszcze do niedawna wydawało się, że Kubica i rajdy to związek mający przed sobą owocną przyszłość. Choć coraz częściej dochodziło w nim do zgrzytów, to Polakowi bardzo zależało na podtrzymaniu tych relacji. Niejednokrotnie podkreślał, że to drugie, obok Formuły 1, jego największe hobby. Były kierowca F1 nie wyklucza jednak rozstania z rajdami.
Po Rajdzie Francji Polak udzielił wywiadu "Przeglądowi Sportowemu", w którym przyznał, że nie zdecydował jeszcze, co będzie robił w przyszłym sezonie. Kubica jest sfrustrowany tym, że nie osiągnął w tym roku takich wyników, na jakie liczył. Do tej pory uzbierał ledwie 8 punktów i zajmuje w klasyfikacji mistrzostw świata 15. miejsce. - Rajdy są moją pasją, dlatego w nich jestem, ale chcę mieć też możliwość rywalizacji na najwyższym poziomie - stwierdził Kubica.

 

Szef i kierowca w jednym

Przed sezonem 2015 polski kierowca podjął się karkołomnego zadania. Dzięki wsparciu sponsorów i z pomocą własnych oszczędności utworzył zespół - Robert Kubica World Rally Team. Jeszcze cztery tygodnie przed rozpoczęciem rywalizacji samochód nie był gotowy. Sztab mechaników również był kompletowany w ostatniej chwili. Sam przyjazd na rajd Monte Carlo był dla niedoświadczonej ekipy sporym wyzwaniem, ale i osiągnięciem.

Kubica postawił siebie w nowej rzeczywistości - musiał nie tylko skupić się na swojej jeździe, ale także zająć się sprawami organizacyjnymi i logistycznymi. Choć na początku sezonu Polak podjął współpracę z włoską firmą A-Style, która przygotowywała jego Forda Fiestę WRC do rajdów, pod koniec kwietnia zrezygnował z ich usług i dostał pomocną dłoń od Malcolma Wilsona z M-Sportu - zespołu, w którym startował w sezonie 2014. Musiał zorganizować od nowa swój zespół, dlatego nie pojechał na rajd Argentyny. Jakby tego było mało, samochód Polaka w tym sezonie jest bardzo awaryjny. Kubica tylko dwie imprezy ukończył w czołowej dziesiątce.

 

Chce zdobywać punkty

Kubica nie ukrywa, że ta sytuacja powoli zaczyna go męczyć. Polak chciałby mieć czystą głowę i skupić się tylko na rywalizacji. - Jeśli mam jeździć w rajdach, to w odpowiednich warunkach. Jeśli mamy rywalizować na wysokim poziomie, to wszystko musi być na takim poziomie, który umożliwiłby ściganie się w czołówce. W tej chwili nie ma możliwości, aby tak to wyglądało - kręcił głową polski kierowca.

Kubica chciałby występować w zespole, który da mu możliwość regularnej walki o punkty. Takie warunki spełniają zespoły fabryczne, jak Volkswagen, Citroen czy Hyundai. Szkopuł w tym, że większość foteli w tych zespołach jest już obsadzona. Drugi problem - czy takie ekipy mogłyby podjąć ryzyko, zatrudniając Kubicę? Polak wciąż zbiera żniwo braku doświadczenia w rajdach i zdarza mu się popełniać błędy. Co prawda w tym sezonie wynikały one raczej z awaryjności jego Fiesty.Mimo wszystko tylko regularne dojeżdżanie do mety na wysokich miejscach może przekonać szefów dużych ekip do zatrudnienia polskiego kierowcy. Kubica na razie tego nie zapewnia.

 

Powrót do wyścigów?

W innym wypadku Kubica będzie musiał liczyć na siebie i starty we własnym zespole, co jednak nie jest takie oczywiste. Problemem jest budżet. Koszty prowadzenia zespołu WRC są duże - wahają się pomiędzy 15 a 50 mln euro. Nie jest pewne, czy dotychczasowi sponsorzy Polaka - Lotos i Azoty - będą chętne do pomocy w kolejnym sezonie. Dlatego krakowianin coraz poważniej zastanawia się nad innymi możliwościami. W grę wchodzi powrót do WRC-2, w którym zdobył w 2013 roku mistrzowski tytuł oraz… wyścigi. Kubica nie wyklucza również łączonych startów. - W rajdach bardzo mi się podoba, ale brakuje mi czegoś, co ma tor. Do tej pory w rajdach, szczególnie w obecnym kształcie, tego nie mam - przyznaje.

Wypadek Kubicy w 2011 roku podczas rajdu Ronde di Andorra co prawda przekreślił jego dalszą karierę w Formule 1, ale Kubica wyścigów nie porzucił. W styczniu 2013 roku Polak odbył testy samochodu DTM w ekipie Mercedesa. Osiągnął wtedy zdecydowanie lepsze rezultaty od etatowego kierowcy „Srebrnych Strzał”, Garry’ego Paffeta. Robert z ekipą ze Stuttgartu wciąż ma dobre stosunki.

Z drugiej strony Polakowi trudno byłoby porzucić coś, w co przez ostatnie cztery lata mocno się zaangażował. Kubica ma tę świadomość, że jego historia w WRC wciąż jest niedokończona. - Mam dużą pasję do tego sportu, a pasja daje więcej siły i, jak to nazywam, wydłuża dni. W ostatnich trzech miesiącach moje doby powinny mieć minimum czterdzieści godzin - śmieje się nasz kierowca, który w tym sezonie kilkoma oesowymi zwycięstwami zwrócił na siebie uwagę publiczności.

- Decyzję podejmę pod koniec listopada - deklaruje Kubica. Jeszcze za wyścigowych czasów Polak dał się poznać jako dobry analityk. W 2009 roku, jako kierowca odchodzącego z F1 BMW Sauber, był kuszony przez Toyotę. Ostatecznie wybrał ofertę Renault. Jak się później okazało, był to strzał w dziesiątkę. Japoński producent zrezygnował ze startów w F1, a Polak we francuskim zespole spisywał się bardzo dobrze, trzykrotnie stając na podium.

Z tej samej kategorii